Weekendowy Łoziński. Tyreke Evans.

18/11/2017
Tyreke Evans Memphis Grizzlies Justin Ford-USA TODAY Sports

Tyreke Evans dołączył do NBA podczas draftu w 2009 roku. Ten mierzący 198 cm i ważący 99 kg rzucający obrońca/mały skrzydłowy został wybrany z numerem 4 przez Sacramento Kings, wyprzedzając m.in. Stephena Currego, Rubio, DeRozana, Jrue Holiday’a, Jeffa Teague, Taj Gibsona, D.Carrolla. Samemu ustępując jedynie Griffinowi, wybitnemu Hasheem Thabeetowi i Hardenowi.

Pierwszy rok zawodowej kariery był nadzwyczaj udany. 72 dwa mecze, wszystkie w pierwszej piątce. Średnio grał 37,2 minuty, pięknie jak na debiutanta (być może aż nazbyt pięknie). Statystyki z tego sezonu są wyśmienite. 45,8% z gry, 5,3 zbiórki, 5,8 asysty, 1,5 przechwytu, 3 straty i 20,1 punktów. Trójka leżała na poziomie 25,5%.  Tymi numerkami dołączył do elitarnego klubu dla pierwszoroczniaków kręcących 20-5-5. Klub jest czteroosobowy i oprócz Evansa są w nim Oskar Robertson, Jordan i LeBron. Cały sezon został zamknięty nagrodą dla najlepszego pierwszoroczniaka i wyborem do All Rookie.

Kolejne lata w Sacramento tego uzdolnionego combo guarda, nie potoczyły się tak, jak pewnie widział to oczyma wyobraźni. Jak to często bywa po wymagającym i pewnie za ciężkim dla młodego zawodnika pierwszym sezonie przyszła fala kontuzji. W kolejnych trzech sezonach w Kings rozegrał odpowiednio 57, 63, 65 nie zbliżając się do statystyk notowanych w debiutanckim sezonie. W sezonach 10/11, 11/12 i 12/13 notował 17,8, 16,5 i 15,2 punktów w meczu. W czwartym sezonie poprawił skuteczność z dystansu do 33,8% przy 2 rzutach w meczu.

Następne trzy lata, tj. sezony 13/14, 14/15 i 15/16 spędził w Pelikanach. Pierwsze dwa sezony były dobre, rozegrał 72 (22 w 1 piątce) i 79 (76 w 1 piątce) gier. Notując w pierwszym sezonie w NOP podczas 28,2 minut na boisku 14,5 pkt. na 47,8% skuteczności, 22,1% za trzy, 4,7 zbiórki, 5 asyst, 1,2 przechwytu i 2,4 straty. W drugim było jeszcze lepiej – średnio 34,1 minut, 16,6 punktów na 44,7% z gry, 30,4% za trzy, 5,3 zbiórki, 6,6 asysty, 1,3 przechwytu, 3,1 straty. Wszystko wyglądało dobrze, a Tyreke stał się graczem pierwszopiątkowym i rosła nadzieja na lepsze czasy i lepsze kontrakty.

Niestety kolejne dwa sezon to walka z  kontuzją i  zmiana klubu. Sezon 15/16 – 25 gier jako gracz Pelikanów, a w następnym rozegrał łącznie 40 meczy, 26 jako Pelikan (sezon rozpoczęty w grudniu) i 14 ponownie w Kings (transfer w marcu) z czego 6 w pierwszej piątce. Łącznie notował 19,7 minuty, 10,3 punktu na 40,5% skuteczności z gry, 35,6% za trzy, ale co ciekawe podczas ponownej gry w Kings podczas tych 14 gier za trójkę sypał już na skuteczności 43,8%, przy 3,4 rzutach w meczu.

Aktualny sezon jest reaktywacją Evansa, a fakt, że gra za 3,3 miliona brzmi jak ponury żart bo jest najlepszy w Miskach w BOX Plus/Minus, PER i PIE – Player Impact Estimate (wskaźnik NBA), i ciągnie ten zespól zarówno podczas gry w rezerwach jak i gdy na boisku przebywa większość podstawowego składu (przy okazji 150 milionów razy pozdrawiam Conleya). Statystyki z tego sezonu naprawdę imponujące 28,1 minuty, 18,5 punktu na 51,3% z gry, 42,9% za trzy przy 4,5 rzutach w meczu, 83,3% z linii, 5 zbiórek, 3,5 asysty, 1,1 przechwytu, 1,7 straty. Na ten moment Tyreke jest najlepszym przechwytem tego lata. Za śmieszne pieniądze mamy gracza wartego jakieś 20 baniek za sezon.

Jest skuteczny, efektywny i efektowny, co zresztą nie dziwi bowiem zawsze lubił wjeżdżać. Jako rookie przewodził w lidze pod względem rzutów na mecz z trumny. W końcu możemy oglądać jego grę na wysokim poziomie, bez problemów zdrowotnych. Na dziś ma 8 gier z +19 punktów, to najwięcej ze wszystkich rezerwowych w lidze. Jego 42,9% za trzy jest jego CH. Sam zainteresowany w jednym z wywiadów mówił, że „(..) W każdym meczu rzucam trójkę. Rzucam obecnie z duża pewnością siebie, większą niż kiedykolwiek. Ostatnie dwa lata przeznaczyłem na ciężką pracą nad tym elementem i to teraz daje efekty (..)” Evans ma obecnie dziewiąta w lidze selekcje rzutową pod względem efektywności. Po wielu latach Evans zaczął ten sezon grając tak jak może i jak powinien, będąc jednym z najbardziej wszechstronnych graczy. Jest jednym z czterech graczy w lidze z true shooting % na poziomie co najmniej 60, wskaźnikiem usage – 25%, wskaźnikiem asyst – 20% oraz wskaźnikiem zbiórek – 10%. Pozostali trzej to LBJ, Giannis i KD. Po raz kolejny miodzio towarzycho.

Na koniec oczywiście warto poruszyć aspekt zdrowotny. Evans średnio opuszcza w sezonie 26 gier (ostatnie 5 sezonów). Jasno można stwierdzić, że twardzielem to on nie jest. Ponownie oddajmy głos bohaterowi artykułu „(..) Skupiłem się na powrocie do zdrowia. Całą przerwę letnią pracowałem z moim trenerem aby uczynić moje kolano silniejszym i sprawniejszym. Obecnie czuje się świetnie, nic nie boli, nic nie przeszkadza (..)”.

Jeśli Tyreke utrzyma swoją obecna formę przez cały sezon, a zdrowie da mu rozegrać około 70 gier wówczas następne lato będzie stało pod znakiem zielonych papierów z wieloma zerami, a my będziemy mogli oglądać w akcji prawdziwego wirtuoza koszykówki, być może trochę niespełnionego i zapomnianego ale mimo wszystko wciąż niesamowitego koszykarza. Lepszego niż wielu z milionowymi kontraktami grającymi obecnie w lidze.

Dzięki za poświęcony czas.
Do przeczytania wkrótce.

 

Kopiuj link do schowka