Warriors vs Walton – Preseason #6

16/10/2016
Lakers Warriors

Luke już wygrał w te wakacje z Warriors w Summer League, ale pierwszy prawdziwy sprawdzian przeciwko byłej drużynie nadszedł dopiero dzisiaj. Nie mając do dyspozycji Jose Calderona i Lou WIlliamsa stanął przeciwko niepełnemu Fantastic 4 z Oakland. W GSW brakowało Greena, a także weteranów Westa i Iguodali.

Z powodu braku Lou, który dotychczas grał w każdym meczu jako podstawowy rzucający obrońca, trzeba było zrobić zmiany w rotacji. Do pierwszej piątki wskoczył Jordan Clarkson, a rolę zmiennika na dwójce przejął Nick Young. Jordan zaliczył najcięższą kwartę w tym preseason. Był bezradny wobec Klaya Thompsona, który przez większość pierwszej odsłony miał więcej punktów od całego naszego zespołu. Gdy Klay usiadł, rozkręcił się Durant. Grał przeciwko porównywanemu do siebie Ingramowi. Żółtodziób starał się, ale jest jeszcze lata świetlne za KD. Minęło ledwo 12 minut i już straciliśmy 40 punktów. Russell z Clarksonem zostali odcięci w ataku i nie miał kto redukować powiększających się strat.

W drugiej kwarcie Durant jeszcze nas dobijał. Trafił łącznie 7 z 9 rzutów w pierwszej połowie. Miał 17 punktów, na których na szczęście zatrzymał się jego licznik.

Gdyby nie bezsenność, wyłączyłbym mecz w przerwie i nie zobaczył pięknego pościgu w drugiej połowie. Splash Brothers nie wyszli nawet na chwilę na parkiet, więc zadanie było ułatwione do najniższego poziomu trudności w NBA2k. Nasza obrona zaadaptowała się do nowych warunków. Zaczęliśmy wymuszać starty. Przez większość kwarty graliśmy na równym poziomie z Warriors. Dopiero w końcówce dzięki serii 16:2 udało nam się trochę uszczuplić różnicę na tablicy wyniku. Przed czwartą kwartą zostało jeszcze siedemnaście punktów różnicy. W Lakers bardzo dobrze przez cały mecz wyglądał Nick Young. Robił za lidera w ataku przy każdej wizycie na parkiecie, a w drugiej połowie dołożył do tego obronę. Dzięki niemu odrabialiśmy straty w mgnieniu oka. W czwartej kwarcie grali przede wszystkim rezerwowi. Swoje pierwsze minuty zaliczył Zubac. Kolejne minuty, które trzeba ocenić pozytywnie. Miał kilka dobrych zagrań po obu stronach parkietu. Szkoda, że będzie dopiero trzecią opcją na swojej pozycji, ale Black i Mozgov też wyglądają obiecująco. Chwilę po Chorwacie do gry weszli Brown i Robinson, który zaliczył szybkie 3 zbiórki w ataku. Jest aktywny i musi taki być. Ciągle nie jest powiedziane, czy zostanie w drużynie kosztem Yi Jianliana. Przeważaliśmy w 4 kwarcie, ale zabrakło czasu na odrobienie jeszcze pięciu punktów. Ostatecznie przegraliśmy 107:112. Wynik przekłamuje rzeczywistość boiskową, ale przynajmniej możemy podejść do czwartkowej powtórki z rozrywki w nieco lepszych nastrojach.

Warto wyróżnić oprócz Younga jeszcze jednego zawodnika. Brandon Ingram zagrał najlepiej od czasu pierwszego spotkania w Lidze Letniej. Radził sobie z Livingstonem, próbował starć z Durantem. Trafił pierwszego buzzer beatera na koniec trzeciej kwarty. Dobrze czuł się z piłką i zaliczył kilka asyst. I te jego ręce, które wyłaniają się za twoich pleców, aby zablokować rzut. To u niego uwielbiam najbardziej. Nie zdziwiłbym się, gdyby był w czołówce blokujących per-36 wśród wszystkich niskich skrzydłowych ligi już teraz.

Czekają nas 3 dni odpoczynku od Lakers. Jest szansa, że tym razem zobaczymy obie drużyny w pełni sił. Nie jest to najlepsza wiadomość dla wyniku tego meczu, ale kolejna lekcja gry nam się przyda. Potem już tylko Suns i zaczynamy sezon 2016/17!




Kopiuj link do schowka