Vince Carter nie koniecznie skończy karierę po sezonie!

25/08/2018
Vinve Carter

41-letni Vince Carter z pewnością jest już na ostatniej prostej kariery… Nie zamierza jednak wcale kończyć tak szybko!

Jeszcze w kwietniu Vince Carter wspominał o tym, że przyszły sezon ‘niemal na 90%’ będzie jego ostatnim na parkietach NBA. W jego wieku ponad 10% szans na kontynuowanie kariery to i tak sporo. Ostatnio jednak, przy okazji oficjalnego przedstawienia go jako nowego gracza Hawks, Carter zostawił sobie furtkę znacznie szerzej uchyloną:

Sponsor serwisu

“Każdego roku skrupulatnie oceniam, jak czuję się po zakończeniu sezonu. Problem polega na tym, że rok w rok czuję się naprawdę całkiem nieźle!”

Vince Carter jest najstarszym aktywnym graczem w NBA, oraz szóstym w historii w tej kategorii. W przeciągu ostatnich 100 dni wyprzedził w klasyfikacji Herba Williamsa i Boba Cousy. W styczniu przyszłego roku Vince skończy 42 lata i dołączy do grona pięciu w historii koszykarzy, którzy w tym wieku byli jeszcze w NBA. Co ciekawe, choć zrozumiałe, wszyscy z nich to podkoszowi. No, może poza prowadzącym w tym zestawieniu Natem Hickey – on swoją karierę zakończył w wieku prawie 46 lat. Były to jednak lata czterdzieste, więc także trocha inna intensywność.

Gdyby Carter rozegrał jeszcze dwa sezony, to karierę zakończyłby w wieku 43 lat, co w dzisiejszych realiach jest wynikiem wręcz niewyobrażalnym. Zwłaszcza jeśli przypomnimy sobie, jak atletyczny styl gry preferował Vince Carter w pierwszej części swojej kariery. To, w jaki sposób potrafił zmienić swój styl gry, rezygnując z atletyzmu i korzystając bardziej ze swojego doświadczenia i boiskowego obycia, rozwijając też rzut z dystansu, jest procesem nieprawdopodobnym.

Nawet jeśli Half Man Half Amazing zdecyduje się zakończyć swoja przygodę z NBA po jednym sezonie w Atlancie, jego wyczyn będzie wyjątkowy. W długiej i ciekawej karierze Vince’a brakuje jednak mistrzowskiego pierścienia, który dopełniłby piękną przygodę na parkietach najlepszej ligi świata. Gra w barwach Hawks nie da mu pierścienia, ale sam Carter nie zważa na to zbytnio i twierdzi, że nie chciałby dołączyć teraz do jakiegoś zespołu tylko po to, by dać sobie szansę na pierścień:

“Tylko po to, żeby siedzieć na końcu ławki? Nie mogę tego zrobić. Nie taki jestem. Jestem w tym wszystkim już wystarczająco długo żeby wiedzieć, co zostało mi zaszczepione, co we mnie w środku siedzi. To po prostu nie moja rzecz. Tutaj mam okazję żeby grać i pomóc tej grupie młodych chłopaków, pomóc nakierować zespół na odpowiednie tory.”

To jest postawa godna pochwały – mało który zawodnik decyduje się kończyć karierę w klubie w takiej sytuacji, w jaki jest obecnie Atlanta Hawks. O ile oczywiście ma wybór – Carter taki wybór z pewnością miał. Kontrakt jest jednak tylko jednoroczny, więc kto wie – może po sezonie Vince stwierdzi, że czuje się jeszcze całkiem nieźle i dołączy do innego zespołu. Mało prawdopodobne w przypadku 41-latka. Zastanówmy się jednak, który 41-latek robi takie rzeczy?:

Kopiuj link do schowka