Tyronn Lue: James wcale nie gra za dużo

22/11/2017
James playing time fot. Geoff Burke/USA TODAY Sports

W ostatnim czasie amerykańskie media zwróciły uwagę, że trener Lue nie oszczędza swoich podopiecznych i LeBron James, mimo niemal 33 lat na karku gra średnio niemal 38 minut na mecz. Zarówno sam zawodnik jak i coraz bardziej poirytowany trener twierdzą, że nie jest to żaden problem.

Całą sytuację zapoczątkował stary znajomy LeBrona, Draymond Green. Dray w zeszłym tygodniu stwierdził, że będąc fanem Cavaliers martwiłby się ilość minut jakie King James spędza na parkiecie każdej nocy:

„LeBron gra tak dużo minut obecnie. Jasne, to jest nadczłowiek, ale w końcu jego super moce też się wyczerpią, więc jeśli byłbym fanem Cavs, to byłoby moje główne zmartwienie.”

Co ciekawe, początkowo James zgodził się z Draymondem, mówiąc:

„Draymond ma rację. Z pewnością chcemy zmniejszyć ilość tych minut. Jednak na ten moment mamy dwóch rozgrywających z kontuzją i mieliśmy wiele zmian w naszym składzie, więc muszę grać więcej minut niżbym chciał i niż moi koledzy z drużyny chcieliby żebym grał.”

Od tego czasu ilość minut jakie LBJ spędza na parkiecie znalazła się pod lupą wielu dziennikarzy w Stanach. Nawet kiedy w ostatnim meczu James zagrał zaledwie 27 minut, sprowokowało to dalsze pytania na ten temat. Trener Lue zaznaczył, że jest tym już zmęczony i nie widzi problemu:

„Ta, słyszę to cały czas. Grałem z Michaelem Jordanem kiedy miał 39 lat i grał średnio 37 minut w meczu. Karl Malone miał 37 lat, grał 38 minut każdej nocy. Kareem Abdul-Jabbar, Magic Johnson, Kobe. Każdy jest zbudowany inaczej. Jeśli jesteś wielkim zawodnikiem, czasem musisz grać, a czasem możesz odpocząć tak jak dzisiaj”.

Sam LeBron ma podobne podejście do tej sprawy i w pełni popiera teraz słowa trenera:

„Skupiacie tak wielką uwagę do tego, ile czasu spędzam na boisku. Podczas gdy to naprawdę nie jest żaden poważny problem. Ale na koniec dnia, kiedy jesteśmy w stanie odnieść zwycięstwo takie jak te nad Detroit, to wszyscy na tym korzystają. Nie tylko ja, lecz wszyscy.”

Cavs nie tylko zmagają się z kontuzjami, ale także szukają gdzieś swojej tożsamości, bo na początku sezonu wcale nie wyglądają najlepiej. Dlatego też James nieraz musi brać na swe barki więcej pracy, niż zwykle na tym etapie sezonu. Nie ma w tym nic dziwnego, w końcu kto jak nie on, ma zmotywować swych kolegów i dawać przykład w ciężkich chwilach. Jednakże, jeśli Cavs chcą mieć szanse w Finałach, co z pewnością jest ich celem, to potrzebują jak najbardziej świeżego LeBrona. Tym bardziej, że w tym roku wygląda na to, że w przeciwieństwie do ostatnich lat, wyższy bieg i grę na poważnie LBJ będzie musiał zacząć już w Finałach Konferencji.

Kopiuj link do schowka