Trenerskie gorące krzesła

12/09/2017
Doc Rivers NBA Boston Celtics trener Thearon W. Henderson/Getty Images

30 drużyn, 30 posad trenerskich i żadnego zwolnienia. Tak maluje się obraz stabilizacji o jakim w jakimkolwiek innym sporcie i kraju można pomarzyć. Przez całe lato było mnóstwo spekulacji transferowych, ale żadna nie dotyczyła trenerów. Ten sezon jednak może się okazać dla wielu rozgrywkami z cyklu być albo nie być.

Równo połowa trenerów ma staż w obecnym klubie nie dłuższy niż 2 sezony. 12 szkoleniowców pracuje z obecnymi ekipami tylko rok, a kolejnych trzech dwa lata. Przypadki takie jak Gregg Popovich czy Erik Spoelstra to wielka rzadkość. Kilku długoletnich trenerów chciałoby móc pracować tak długo jak ci dwaj, ale tylko od ich wyników zależy czy dociągną do końca rozgrywek, a jeśli tak, to czy po sezonie będą mieli spokojne wakacje.

Dwane Casey, Toronto Raptors

Gdy w 2013 roku Masai Ujiri przejmował stery w Toronto, mówiło się o tym, że Casey wybrany jeszcze przez poprzednie kierownictwo, szybko pożegna się z posadą. Minęły już jednak cztery lata, a zmian nie widać. Oczywiście wyniki mówią same za siebie. Raptors rozegrali dwa najlepsze sezony w swojej historii, doczekali się liderów z samej czołówki NBA, a to wszystko pod ręką Dwane’a Caseya.

Zarzuca się mu toporność w prowadzeniu zespołu, ale czy zwycięstwa nie są ważniejsze od stylu? Teraz jednak czeka go trudne zadanie. Raptors wydali spore pieniądze tego lata, żeby zatrzymać Kyle’a Lowry’ego i Serge’a Ibakę. Casey musi zrobić naprawdę dobry wynik, żeby utrzymać się na stanowisku. Jest czwartym najdłużej pracującym szkoleniowcem ligi w jednym zespole, a każdy z mających dłuższy staż ma już mistrzostwo na koncie (Popovich, Spoelstra, Carlisle).

Raptors nie zrobią zmiany w trakcie sezonu, chyba że będą grali fatalnie. Prawdopodobnie jednak dojdą do play-off w spokoju, a potem odpadną w drugiej rundzie z kimś z dwójki Celtics – Cavaliers. Pytanie tylko czy o to chodzi Masaiemu Ujiriemu?

Mike Budenholzer, Atlanta Hawks

W sytuacji Hawks myślę, że nawet nie właściciele klubu, tylko sam szkoleniowiec chciałby się pożegnać z zespołem. Hawks wchodzą w dużą przebudowę i oczywiście Budenholzer byłby świetnym trenerem do jej przeprowadzenia. Jest bowiem fachowcem jakich mało. Nie wiadomo jednak czy obu stronom wystarczy cierpliwości.

Kością niezgody mogą być zmiany jakie zostały dokonane w offseason. Budenholzer przestał być prezydentem klubu, a nowy GM – Travis Schlenk dostał pełną autonomię w budowaniu drużyny. Hawks nastawiają się na tankowanie, a obecny trener może im utrudnić uzyskanie wystarczająco słabego wyniku.

Poza tym tak duże zmiany oznaczają zupełnie nowy kierunek. Ten, który jest wypierany został w pełni opracowany przez Budenholzera. Pytanie zatem czy będzie chciał się w pełni podporządkować nowemu porządkowi?

Steve Clifford, Charlotte Hornets

Odkąd Steve Clifford przejął Charlotte Hornets, drużyna gra jeden sezon bardzo dobrze, a jeden przeciętnie. Utrzymanie tej tendencji oznaczałoby powrót do playoff, co prawdopodobnie uratowałoby posadę Clifforda. Ma on jednak jeden duży argument po swojej stronie. Nikt oprócz niego nie wprowadził drużyny Michaela Jordana do playoff, nikt nie wygrał w nich poza nim meczu, wreszcie Clifford ma w pełni gwarantowany kontrakt jeszcze przez dwa sezony.

Presję, która na nim ciąży można łatwo wyjaśnić jedną wartością. 118,9 miliona dolarów. Takie pieniądze są w salary cap Hornets na najbliższy sezon i jeśli takie pieniądze, a co za nimi idzie, tacy zawodnicy nie zagwarantują playoff, to Michael Jordan może stracić cierpliwość. Mimo, że bardzo lubi i ceni Steve’a Clifforda, to niewykluczone, że tak duża inwestycja bez zwrotu będzie oznaczała, że czyjaś głowa musi polecieć.

Doc Rivers, LA Clippers

Podobnie jak Hawks, Clippers przeszli dużą zmianę w kierownictwie klubu ostatniego lata. Doc Rivers został poproszony o zajęcie się tylko trenowaniem zespołu i zabrane mu zostało stanowiska prezydenta klubu. To w połączeniu z dużą przebudową składu oznacza, że Rivers ma przed sobą wielki sezon.

Będą to dla niego łącznie 19. rozgrywki. Jego kontrakt jest ważny jeszcze przez dwa lata, ale wyniki Clippers nie przekonują. Ani razu nie był w finale konferencji, chociaż raz był od tego o włos, gdy przegrywał z Houston Rockets. Jego bilans w sezonie zasadniczym jest niezły (328-217), ale w playoff jest ujemny 18-22.

W NBA mówi się, że gdy Rivers wypełni swój kontrakt, zakończy karierę trenerską. W końcu będzie to 21 lat z kilkoma sukcesami. Pytanie tylko czy dotrzyma na obecnym stanowisku.

Jak co roku kluczem do sukcesu był zawsze stan zdrowia oraz dobra gra ławki rezerwowych. Pożegnano podatnego na kontuzje Chrisa Paula, a ławkę wzmocniono i rozszerzono. Rivers ma zatem nowe otwarcie i bardzo jestem ciekawy jak sobie poradzi.

Brett Brown, Philadelphia 76ers

To jest ten rok, w którym Sixers mają zacząć wygrywać. Nie ma co do tego wątpliwości. Brett Brown zatem albo wejdzie z nimi do playoff, albo ktoś inny będzie próbował pchać ten wózek.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi są po jego stronie. Ben Simmons i Joel Embiid mają być gotowi do gry od samego początku, zatem nic tylko wygrywać. Brown udowodnił już w poprzednich latach swój warsztat i trudno mi sobie wyobrazić, żeby mu podziękowano.

Problemem jednak są bracia Colangelo, którzy nie są ponoć przekonani czy Brown, idealny do przejścia przez chude lata, będzie w stanie zapewnić lata tłuste. To jest zagadka, która dotyczy wielu szkoleniowców w lidze. Ja Brownowi bardzo kibicuję. Przede wszystkim za jego cierpliwość i świetne prowadzenie zespołu. W końcu typowałem Sixers na playoffy i świetną w nich postawę.

Kopiuj link do schowka