Tragedia rodzinna Jae Crowdera

24/08/2017
Jae Crowder fot. Getty Images

Jae Crowder musiał sobie wczoraj poradzić z czymś znacznie, znacznie gorszym niż news o stracie koszykarskiego domu w Bostonie. Zmarła Helen Thompson, jego mama.

Jeśli Jae Crowder skupi się na zrealizowaniu swojego bardzo dużego potencjału w defensywie, a przy okazji będzie nadal robił postępy jako strzelec z dystansu, to dzięki wszechstronności, dobrym warunkom fizycznym i sercu do gry, może być dla swojego nowego klubu nie mniej przydatny niż Isaiah Thomas.

Cleveland Cavaliers potrzebowali zawodnika w typie Crowdera – glue-guya, który będzie w stanie zalepić różnego rodzaju dziury, zwłaszcza w obronie.

Jae powinien więc w Ohio znaleźć sobie rolę, w której poczuje się spełniony i doceniony. Na razie jednak może czuć żal do Danny’ego Ainge’a, że – podobnie jak Isaiah – został bezpardonowo odsunięty od drużyny, w której rozkwitł i którą poprowadził od przebudowy do sukcesów.

A raczej czułby tego typu żal, gdyby nie zalewał go żal znacznie mocniejszy. Niemal równolegle z wieściami o transferze do Cavaliers, Jae Crowder dowiedział się, że zmarła jego zmagająca się z rakiem mama, Helen.

Kondolencje dla Jae i jego bliskich. Nawet sobie nie wyobrażam co musi dziś czuć.

Wiem jednak, co czuję ja i jest to uczucie podobne do tego, które zmieniłem we wczorajszy artykuł o Isaiah Thomasie.

Jego myślą przewodnią było zwrócenie uwagi na zasługi jakie gracze wędrujący do Cleveland mają dla Celtics. Łatwo się zachłysnąć blaskiem gwiazdy Irvinga, relegując IT oraz Crowdera do roli waluty, którą Ainge operował w negocjacjach. Pamiętajmy, że to świetni gracze, którzy mogą uczynić Cavs drużyną lepszą niż byli z Irvingiem.

Między Jae i Isaiah jest jeszcze jedna analogia – to dwaj wojownicy na parkiecie i poza nim. IT w czasie playoffów dowiedział się o śmierci swojej siostry i pokazał ogromny hart ducha. Równie dzielnej postawy życzę teraz Crowderowi.

Kopiuj link do schowka