Trae Young – Stephen Curry 2.0?

10/02/2018
fot. Kevin Jairaj/USA TODAY Sports

Jeśli już piszemy o NCAA, robimy to zazwyczaj w czerwcu przed samym draftem, kiedy pojawiają się przewidywania i oceny potencjalnych picków. Jednakże na boiskach uczelnianych w tym roku pojawił się nowy bohater, o którym warto coś wspomnieć jeszcze przed czerwcem. Jest nim Trae Young.

Kim jest Young? Założę się, że przed sezonem nawet ludzie którzy śledzą NCAA nie wiedzieli wiele na temat tego zawodnika. Nie mówiąc już o jakiejś fascynacji. Przed sezonem bowiem Trae nie znalazł się w żadnym mock drafcie 2018. Sklasyfikowano go na solidnym 23 miejscu pośród pierwszoroczniaków w NCAA. Nikt jednak nie wróżył mu kariery w NBA, a już na pewno nie po jednym roku. Dlaczego?

Tu pojawia się pierwszy argument dla porównania z tytułu. Young jest rozgrywającym o słabych warunkach fizycznych. De facto ma niemal identyczne warunki co Steph, kiedy przychodził do NBA, a potężnie zbudowany to on nie był. Trae waży zaledwie 80 kg mierząc 188 cm. Mimo tego był czołowym strzelcem w kraju chodząc do liceum. Studia to jednak inna bajka, ale i tutaj Young pokazał co potrafi.

Tutaj dochodzimy do drugiego i głównego argumentu w tym porównaniu. Let your game speak. Young jest niesamowitym strzelcem, kolejnym obdarzonym niezwykłym talentem w tej materii. Dlatego z miejsca pojawiały się porównania do właśnie Curry’ego i Mahmouda Abdul-Raufa. Trae ma niezwykły zasięg rzutu i stanowi zagrożenie praktycznie od chwili przekroczenia linii środkowej. Brzmi znajomo? To popatrzcie na to:

Trae potrafi jednak lepiej podawać niż robił to Curry. Prawdę mówiąc jest całkiem niezłym asystentem. Dowód? Wyrównanie rekordu NCAA w jednym meczu – 22 asysty.

Highlighty to jedno, ale statystyki stoją za młodym rozgrywającym. Obecnie notuje zawrotne 29,9 pkt na mecz w połączeniu z 9,3 ast. W obu tych kategoriach przewodzi lidze i ma szansę stać się pierwszym graczem uczelnianym w historii, który tego dokonał. Do tej pory jednym z „żelaznych” rekordów NCAA była produktywność jakiej dostarczał legendarny Pistol Pete Maravich jako freshmen. Był on odpowiedzialny za 51,8 pkt swej drużyny co spotkanie. Trae miał w tym sezonie momenty w których osiągał lepszy wynik. Nawet licząc, iż każda jego asysta przekłada się na dwa punkty, jego obecny wskaźnik to niewiele gorsze 48,5 pkt co mecz.

Co więcej, przekłada się to na zwycięstwa zespołu. Oklahoma w której gra Trae ma obecnie rekord 15-5 i dzięki swemu liderowi stała się kandydatem nawet do gry w Final Four. Przed sezonem nie byli notowani w ogóle w skali kraju. Czy odniosą sukces, a historia Younga zakończy się pięknym happy endem? Się okaże.

Jednak hype na młodego jest ogromny. Pojawił się niedawno na okładce magazynu Slam. Chris Paul ostrzega go przed zbytnią pewnością siebie, Steph Curry twierdzi, że ogląda tylko jego w telewizji, a LeBron James wrzuca sobie zdjęcia razem z nim na insta.

Co na to sam zainteresowany? Trae, znów podobnie jak Steph niegdyś, jest raczej cichym i spokojnym chłopakiem. Co niedziela chodzi z całą rodziną do kościoła i dystansuje się od tego wszystkiego choć podkreśla, że chce budować swoją markę, a nie naśladować kogokolwiek. Jego idolem pozostaje jednak Steve Nash.

Draft 2018 kojarzony był przede wszystkim z genialnym Luką Doncicem, ale także Michaelem Porterem Jr, czy DeAndre Aytonem. W tym momencie najgłośniejsze nazwisko to Young i point guard obecnie jest w okolicach już piątego miejsca. Obecnie to miejsce jest przewidziane dla Phoenix Suns. Splash Brothers 2.0? Razem z Bookerem stanowiliby z miejsca jeden z najbardziej groźnych duetów za trzy punkty w lidze.

Najpierw jednak przed nim już wkrótce NCAA Tournament, który może zarówno podbić jego wartość (pojawiają się nieśmiałe głosy nawet o jedynce), albo obniżyć drastycznie. Ponadto wiemy, jak okrutna jest NBA i za chwilę może się okazać, że mamy do czynienia nie z kolejnym Stephem, a raczej następnym Jimmerem Fredette, którego mecze oglądał przecież sam ówczesny prezydent Obama, a który nawet w San Antonio nie potrafił się odnaleźć. Zobaczymy też co pokaże przeciw obrońcom pokroju Patricka Beverleya. Póki co jednak, Trae wydaje się być for real.

Kopiuj link do schowka