Timberwolves mają nowe stroje, ja mam z nimi problem

11/08/2017
Minnesota Timberwolves new jerseys fot. NBA.com/Timberwolves

Minnesota Timberwolves wprowadzili parę miesięcy temu swoje nowe logo. Czas na korespondujące z nim stroje, które jednak nie przypadły mi do gustu.

Kilka zespołów w czasie wiosny/lata 2017 wprowadziło zmiany w swoim logo, ale Timberwolves jako jedyni nie ograniczyli się do odświeżenia. Ich główne logo jest zupełnie nowe… nawet jeśli wygląda jak stare logo alternatywne. W każdym razie widać było, że chcą zupełnie zmienić identyfikację wizualną i prezentacja nowych koszulek miała ten trend ugruntować.

Oto są.

I, niestety, niezbyt mi się podobają.

Co jest dziwne. Bo powinny mi się podobać…

Uwielbiam lata 90, a ten design w pewien sposób nawiązuje do maksymalnie prostych strojów, w których Timberwolves biegali na początku swojej przygody z NBA…

Niestety próbując połączyć nostalgiczne nawiązania z nowoczesnymi, minimalistycznymi trendami, uderzono w jakąś fałszywą nutę. Nowe stroje Timberwolves wyglądają albo jak szmatki z lat 50, albo jak strój zespołu NCAA, albo jak defaultowy wzór koszulki jaki podstawia ci gra wideo, gdy próbujesz stworzyć własną drużynę. W Minnesocie stworzono sobie bardzo fajny trykot treningowy. Szkoda, że będziemy musieli oglądać go też w czasie meczów…

Wiem, że to kwestia osobistych preferencji i jestem przekonany, że to wzornictwo ma swoich fanów (mi na przykład podobał się równie minimalistyczny nowy trykot Pacers, który wyglądał jak koszulka reprezentacji szkoły średniej), ale nie pasuje mi do Timberwolves, którzy przez ostatnie dwie dekady ciągle stawiali na drapieżność. Nie mówię, że było to w lepszym guście, ale po tylu latach trudno się po prostu odzwyczaić.

Plusem użycia pasków jest całkiem dobre wpasowanie się w koszulkę logo sponsora, firmy Fitbit.

Tęsknię za nieco bardziej rozrywkowym podejściem do tematu logotypów i koszulek. Niekoniecznie od razu w stylu lat dziewięćdziesiątych (wystarczy sobie przypomnieć tamto logo Rockets i stroje wyglądające jak piżamy), ale takiego w dobrej, kreskówkowo-komiksowej tradycji amerykańskich sportów zawodowych w ogóle. Cały ten minimalizm upuszcza nieco fantazji i koloru z ligi, zabierając jednocześnie część frajdy z szeroko rozumianego kibicowania.

Wiecie co w moich oczach uratowałoby te stroje? Użycie zielonego, „leśnego” koloru (który jest w gwiazdce w nowym logo i jest bardzo często używany w materiałach promocyjnych). Szczególnie wyjazdowa koszulka jest bez niego jakaś taka ponura.

Kopiuj link do schowka