Sześć trendów, które Cavs muszą odwrócić w meczu numer 3

07/06/2017
tristan korver smith cavs

Nawet bez zagłębiania się w zaawansowane statystyki i wielogodzinnych analiz meczów można łatwo dostrzec co u Cavs nie grało w dwóch pierwszych meczach.

O największych grzechach Cavs pisał po meczu numer 1 Piotr Zarychta i w zasadzie wszystko to pozostaje w jakimś stopniu problemem także przed pierwszym meczem w Cleveland. Uaktualnijmy jednak tę listę o świeże dane statystyczne…

Sponsor serwisu

Trend #1: Tristan Thompson przegrywa walkę pod koszem. 4 zbiórki w pierwszym meczu – sam mówił, że był nic nie warty w tamtym spotkaniu. Niestety w drugim meczu także zbierał piłkę tylko 4 razy (dorzucił niby 8 punktów, po tym jak miał ich zero w Game 1, ale nikt go nie będzie rozliczał za staty strzeleckie). Jego średnia w postseason to około 10 zbiórek i Cavs bardzo ich potrzebują. Z tych ośmiu zbiórek, tylko trzy były w defensywie. Jasne, że TT to spec od zbiórek w ataku, ale jego zespół przegrywa w punktach drugiej szansy 27:19 i przydałaby się jego pomoc w ograniczeniu okazji Dubs na dobitki.

Trend #2: J.R. Smith nie chce rzucać. WTF? Przez całą swoją karierę, J.R. Smith uchodził za gracza, który najpierw rzuca, a potem… znów rzuca i dopiero potem zadaje pytania. Oczywiście spotkało go wiele pochwał za utemperowanie swojego instynktu strzeleckiego dla dobra drużyny, ale akurat teraz Cavs mogliby z niego skorzystać, o czym Tyronn Lue mówił po pierwszym meczu, w którym Smith rzucił 3 punkty. Pomimo zachęty trenera, J.R. w drugim meczu był jeszcze bardziej pasywny i nie zdobył ani jednego punktu. Łącznie, przez 42 minuty dwóch pierwszych spotkań, oddał tylko 5 rzutów, trafiając raz. Pojedynek z drużyną o takiej sile ofensywnej, jak Warriors, to kiepski moment, aby nabrać rzutowstrętu. Jeśli Smith nadal będzie tylko stał w miejscu i czekał na piłkę, przeniósłbym go na ławkę i obarczył rolą lidera formacji rezerwowej, w której przecież kwitł w swojej karierze nie raz.

Trend #3: Kyle Korver nie chce trafiać. Korver ma na boisku jedno zadanie – trafiać rzuty za trzy – i jest w nim jednym z najlepszych speców w historii. Ale nie w tych finałach. W pierwszych dwóch starciach trafił raz na 6 prób. To trochę za mało, zwłaszcza że Warriors wygrywają bitwę na trójki 30:19.

Trend #4: Gdzie jest Deron Williams? Teoretycznie to Deron Williams (obok Kyle’a Korvera) powinien być najbardziej głodnym tytułu graczem Cavs – jest byłą gwiazdą ligi, która zyskuje być może niepowtarzalną szansę walki o mistrzostwo. Tymczasem po dwóch spotkaniach D-Will wciąż ma zerowe konto punktowe – nie trafił żadnego z 9 rzutów. Niby już w seriach z Celtics i Raptors, wkład ofensywny Williamsa był znikomy (okolice 4 punktów na mecz), ale od czasu do czasu dawał swojej drużynie mecz z kilkunastoma punktami i takiego zastrzyku potrzebują teraz Cavs, skoro podstarzały Deron nie zastąpi Matthew Dellavedovy (tęsknicie, fani Cavs?) w obronie.

Trend #5: Straty LeBrona Jamesa. 12 straconych piłek – 8 w meczu numer jeden. Nie jestem w grupie osób, które potępiają zawodników mających często piłkę w rękach za dużą liczbę strat. Nie myli się tylko ten, kto nic nie robi, ale być może LeBron próbuje zrobić zbyt wiele, choć to zapewne związane jest z brakiem wsparcia całej drużyny.

Trend #6: Obrona Cavs. Obiecałem nie zaglądać w statystyki zaawansowane, ale tak dobitnej nie mogłem pominąć: Defensive Rating (czyli liczba punktów straconych na 100 posiadań) z meczu numer dwa – 120.5 – to najgorszy wynik Cavs w tych playoffach. Dla porównania, średni Defensive Rating Warriors w tych playoffach to 98.8. Nie trzeba jednak zaawansowanych statystyk, aby zdiagnozować ten trend – wystarczy przypomnieć sobie wszystkie te wsady Kevina Duranta z pierwszego meczu, który w strefę podkoszową wchodził jak Mojżesz w Morze Czerwone.

Poprawienie defensywy i znalezienie ofensywnego wsparcia dla Wielkiej Trójki będą kluczowe dla dalszych losów tej serii, która – owszem – zaczęła się od mocnego uderzenia Warriors, ale nie od uderzenia nokautującego. W końcu Golden State po prostu zrobili to, co do nich należało – wygrali mecze na własnym parkiecie. Jasne, wyglądają przy tym jak komiksowi superbohaterowie, ale dopóki piłka w grze, itede, itepe… Wasz ruch, Cavs. Oprócz zwolnienia tempa, przydałoby się jednak odwrócić choć część powyżej wymienionych trendów…

Czy spowolnienie tempa pomoże Cavs?

Kopiuj link do schowka