Suns, Clippers i Bucks zrobili wymianę

03/07/2013
Eric Bledsoe

Eric Bledsoe /fot. Flickr

Ryan McDonough działa bardzo sprawnie, przebudowując skład Phoenix Suns. Podobnie wygląda sytuacja z Los Angeles Clippers, tylko Milwaukee Bucks wyglądają przy nich marnie. Te trzy zespoły dokonały wymiany, w której uczestniczyli Eric Bledsoe, Caron Butler, Jared Dudley i J.J. Redick.

Phoenix Suns w ramach tej wymiany otrzymają Erica Bledsoe i Carona Butlera, Clippers Jareda Dudleya i J.J. Redicka, a Bucks dwa wybory w drugich rundach draftu.

Sponsor serwisu

Clippers co prawda zrezygnowali z zawodnika, który mógł być świetnym wzmocnieniem z ławki, ale był niepewny, bo po sezonie kończył mu się kontrakt, a prawdopodobieństwo, że jakaś inna drużyna, potrzebująca wzmocnień na pozycjach 1-2 zainwestowałaby w niego spore pieniądze. W związku z tym Clippers długo się nie zastanawiali i wrócili do rozmów z Ryanem McDonough, który już raz próbował wyciągnąć Bledsoe z Los Angeles.

Miało to miejsce w lutym tego roku, gdy pracował jako asystent Dannyego Aingea i negocjował wymianę, w której do LA miał trafić Kevin Garnett. Teraz, gdy przejął stery w Phoenix, sam jest sterem i okrętem wszystkich ruchów transferowych i udało mu się wyciągnąć do zespołu Bledsoe. Prawdopodobnie lada dzień podpisze z nim przedłużenie kontraktu o 4 lata, dzięki czemu zabezpieczy sobie obwód na kilka lat w osobie Erica i Gorana Dragicia.

Dodatkowo, jakby w prezencie dostał Carona Butlera, który co prawda zarobi w tym roku 8 milionów dolarów, ale za to jest to jego ostatni rok kontraktu i w 2014 roku zwolni tyle z puli salary cap Suns, umożliwiając choćby zapełnienie domowej skarbonki Erica Bledsoe, a także da trochę pieniędzy na pozyskanie innych wolnych agentów.

Suns w ramach tej wymiany stracili Jareda Dudleya i wybór w drugiej rundzie draftu. Dudley poszedł do Clippers, gdzie będzie solidnym wsparciem z ławki na pozycji numer 2. On jest na dłużej uwiązany kontraktem, bo aż do sezonu 2015/16, ale sam zawodnik może zrezygnować z ostatniego roku umowy. Rocznie na jego konto będzie wpływać 4.25 miliona dolarów. Niezbyt dużo, jak na zawodnika, który regularnie od 3 lat rzuca ponad 10 punktów na mecz, a jego skuteczność w rzutach za 3 punkty w karierze oscyluje w okolicach 40%.

[reklama]

Jakby tego było mało, do Clippers trafia największy transfer ostatniego trade deadline, czyli J.J. Redick. On przechodzi do Los Angeles na zasadzie sign-and-trade i dostanie 27 milionów dolarów za 4 lata gry. Zajmie od razu miejsce w pierwszej piątce na obwodzie obok Chrisa Paula. Jego przejście do Clippers to inicjatywa głównie Doca Riversa, który chce zbudować bardzo silny zespół, o mocnej ławce rezerwowych, czymś czego nie doczekał się w ostatnich latach pracy w Boston Celtics.

No i na koniec Bucks. Bardzo nieporadny, delikatnie mówiąc zespół przy okazji transferów. Gdy wyciągali Redicka w lutym z Orlando, wydawało się, że nie jest to dla nich zły ruch transferowy. Teraz jednak okazuje się, że oddali bardzo utalentowanego Tobiasa Harrisa, który będzie motorem napędowym Orlando Magic, a także dobrego rezerwowego rozgrywającego Beno Udriha, a w zamian dostali Gustavo Ayona i dwa wybory w drugich rundach draftu, zdobyte podczas oddawania Redicka.

Kibice Bucks, których w naszym kraju nie ma za dużo, prawdopodobnie właśnie zjadają zęby. Nie mam dla nich zbyt dużego pocieszenia, bo w ślad za Redickiem najprawdopodobniej pójdzie też Monta Ellis, który jako wolny agent nie zakotwiczy na dłużej w Wisconsin i lada dzień Bucks będą na gwałt szukać rzucającego obrońcy, bo obecnie pod kontraktem nie mają żadnego.

Kopiuj link do schowka