Skrótem przez NBA: 03.02.15

04/02/2015
Stephen Curry

Nie wiem czy uda się to robić codziennie, ale spróbuję. Nie będzie statów i skrótów, ale zrobię swoje podsumowanie dnia. Przejdziemy przez wszystkie mecze, z każdego napiszemy parę słów i dorzucimy skróty z youtube’a. Zaczynamy!

Philadelphia 76ers (11-39) – Denver Nuggets (19-30) 105:98

STATY

Brian Shaw jest naprawdę bliski stracenia posady. Dopiero co został zlany różnicą 30 punktów na własnym parkiecie przez Charlotte Hornets, a przegrywa z drużyną, która miała być mocna tylko w NBDL. Nuggets przegrali 10 z ostatnich 11 meczów i mocno pikują w kierunku dołu tabeli. Nie chce się już grać nawet Ty’owi Lawsonowi, który był liderem tego zespołu. Co prawda miał 14 asyst, ale w 34 minuty oddał tylko 4 rzuty z gry, przy średniej 13,2 w sezonie. Jusuf Nurkic, któremu chyba jako jedynemu zależało od początku do końca popełnił 4 faule w 13 minut i dlatego nie dostał ich więcej. Poza tym do życia wraca Danilo Gallinari, który uzbierał 22 punkty, w tym aż 10 z linii.

Sixers z kolei mają bilans 3-2 w ostatnich 5 meczach i Sam Hinkie szuka już kolejnych wymian, byle się tylko pozbyć tych zawodników, którzy krzyżują jego plany zdobycia numeru 1 w drafcie. Tym razem był to Hollis Thompson, który rzucił rekordowe w karierze 23 punkty, a w tym 4 trójki. Kolejny raz blisko triple-double (15/8/12) był Michael Carter-Williams, któremu zabrakło tylko 2 zbiórek. To jednocześnie trzecie z rzędu zwycięstwo Szóstek u siebie, co im się nie udało od marca 2013.

http://www.youtube.com/watch?v=12Fok-brH1E


Detroit Pistons (19-30) – Miami Heat (21-27) 108:91

STATY

Kontuzja Brandona Jenningsa na dobre otworzyła szansę przed D.J. Augustinem. Rozgrywający Pistons już drugi rok z rzędu korzysta z nieobecności zawodnika nr 1 na swojej pozycji i znów gra świetnie. W starciu z trzema rogrywającymi Heat (Chalmers, Cole, Napier) wygrał 25:3 w punktach. Dołożył 13 asyst i żadnej straty. W 35 minut gry Pistons byli aż +37 z nim na parkiecie. Do tego doszło tylko 6 strat całego zespołu, 45,0% celnych rzutów za 3 przy 20 próbach i wygrane tablice, gdzie królował Andre Drummond (14/14).

Po stronie Heat Chris Bosh i długo długo nikt. W samej trzeciej kwarcie Bosh rzucił 21 punktów, trafiając wszystkie 9 rzutów z gry w tym czasie. Jednocześnie odkąd przeprowadził się do Miami, Heat przegrali pierwszy raz w meczu, w którym rzucił ponad 30 punktów (34). Poprzednie 17 takich przypadków wygrali. Po trzech meczach przerwy wrócił Luol Deng i mimo, że na razie wyglądał dość surowo, na pewno wzmocni Heat w walce o utrzymanie się w pierwszej ósemce wschodu.

http://www.youtube.com/watch?v=msxkOqZPUcE


New York Knicks (10-39) – Boston Celtics (17-30) 97:108

STATY

Carmelo Anthony’emu nie siedział tak rzut jak w meczu z LA Lakers i skrzydłowy Knicks trafił tylko 9 z 23 rzutów z gry na 21 punktów. Jednak to nie ofensywa była największym problemem Knicks w tym meczu. Podczas najlepszej serii w sezonie, czyli 5 wygranych w ostatnich 7 meczach, NYK tracili 91,4 punktu na mecz. Celtics rzucili im 108, trafiając aż 54,5% rzutów z gry. Tak słaba obrona pod względem skuteczności nie przydarzyła im się od 27 grudnia i starcia z Sacramento Kings.

Drugi najlepszy wynik strzelecki w sezonie zanotował Avery Bradley (26), trafiając aż 11 z 14 rzutów z gry, w tym 3/5 za trzy. Tak wysokiej skuteczności jeszcze nie miał w tym sezonie. Solidny mecz na 22 punkty, 9 zbiórek i 6 asyst dołożył Jared Sullinger, a Brad Stevens znów rotował składem, wstawiając do pierwszej piątki Marcusa Smarta. Ten co prawda trafił tylko 3 z 9 rzutów, ale z nim na parkiecie Celtics byli +16, co było najlepszym wynikiem w tym meczu.

http://www.youtube.com/watch?v=XiVDHnjfW2w


Portland Trail Blazers (33-16) – Utah Jazz (17-31) 103:102

STATY

Mimo, że wynik wskazuje co innego, Blazers dość spokojnie dowieźli zwycięstwo. Najpierw LaMarcus Aldridge trafił 2 rzuty wolne, dające 4 punkty przewagi, a gdy Jazz odpowiedzieli trójką, Damian Lillard spudłował obie próby z linii na niespełna sekundę i rywale nie mogli oddać nawet rzutu. Historią spotkania jest na pewno powrót do zdrowia Robina Lopeza, który nie grał przez 23 mecze. W tym czasie Blazers zanotowali bilans 14-10, czyli zdecydowanie gorszy niż 19-6 z nim. Byli z nim +12 w 25 minut gry, a RoLo zanotował solidne 11 punktów, 6 zbiórek i 2 bloki.

Jazz kolejny raz zagrali dwoma Australijczykami w pierwszej piątce. Dante Exum to jeden z najmniej efektywnych graczy NBA. Jego PER to tylko 6,7 i pośród graczy, którzy grali ponad 500 minut w sezonie gorsi od niego są tylko Mike Miller i Nik Stauskas. Mimo tego dostał 20 minut gry, pudłując wszystkie 3 rzuty z gry, miał 3 zbiórki, 1 asystę, 2 przechwyty, 1 stratę, 5 fauli, a Jazz byli -9 z nim na boisku. Jego zmiennik, Trey Burke skończył mecz z 18 punktami, 6 asystami i +19 w 34 minuty gry.

http://www.youtube.com/watch?v=mbLIbSq9f68


Sacramento Kings (17-30) – Golden State Warriors (38-8) 96:121

STATY

DeMarcus Cousins wreszcie zagrał skuteczny mecz, trafiając 10 z 21 rzutów z gry (47,6%), a taka skuteczność mu się nie zdarzyła przy minimum 20 rzutach od 13 stycznia. Za czasów Mike’a Malone’a rzucał z gry 51,2%. Za czasów Tyrone’a Corbina 43,7%, ale Kings grają szybciej, więc wszyscy w stolicy Kalifornii są zadowoleni. Kolejny solidny mecz Bena McLemore’a (18 pkt, 3 trójki), który wyrósł w tym sezonie na zawodnika, który będzie solidnym wsparciem jako strzelec z pozycji 2 z rogów. W sezonie trafił 36,4% za trzy, a do tego 45,3% z gry. W obu przypadkach zdecydowana poprawa w stosunku do debiutanckich rozgrywek.

Warriors mecz rozstrzygnęli serią 23:0 na przełomie pierwszej i drugiej kwarty. Zanotowali 33 asysty przy tylko 11 stratach (17/18 Kings) i nie przeszkodził im niespecjalnie trafiający (6/15) Stephen Curry, ani miało aktywny Klay Thompson (14 pkt.). 61 punktów dała ławka rezerwowych, co w porównaniu z 12 ze strony Kings jest kolosalnym zwycięstwem.

http://www.youtube.com/watch?v=GQ8xTv5pBpA

Kopiuj link do schowka