Sacramento Kings spuścili ze smyczy swojego Greka

19/03/2017
Kings

Georgios Papagiannis zagrał wczoraj życiówkę w barwach Sacramento Kings, choć poprzeczki nie miał zawieszonej zbyt wysoko.

To był tak bardzo divacowo-vivkowy draft. W czasie naboru 2016, Kings zamienili swój ósmy pick – gdzie czekał na nich m.in. nazywany nowym Amar’e, Marquese Chriss – na picki numer 13 i 27. Pierwszy z nich wykorzystali następnie na 19-letniego Greka, którego najbardziej ekscytującą cechą było słowo „Giannis” w nazwisku. Na wyczerpujący temat komentarz nie trzeba było długo czekać, a jego autorem był nikt inny, jak DeMarcus Cousins:

Nadzieją nie napawał fakt, że na debiut w NBA Georgios czekał aż do 8 marca, prawie cały sezon spędzając w Reno Bighorns z D-League, dla których notował skromne 13.7 PPG oraz 8.1 RPG i 2.6 BPG.

W pierwszych ośmiu meczach w koszulce Kings, Papagiannis uzbierał 4 punkty, trafiając 2 z 6 rzutów z gry i zebrał 8 piłek. Wszystkie te liczby przebił jednak we wczorajszym starciu z Oklahoma City Thunder, przegranym 94:110. W 22 minuty, Grek zaliczył 14 punktów i 11 zbiórek, umieszczając w koszu 6 z 10 oddanych rzutów. Był liderem strzelców i zbierających w swojej drużynie.

Takie rzeczy tylko w ostatnim miesiącu sezonu.

Przy okazji spieszę donieść, że NIE, Russell Westbrook nie miał dziś triple-double. Zabrakło 2 zbiórek…

Kopiuj link do schowka