Rosyjski worek bez dna

31/07/2013
Kevin Garnett, Paul Pierce i Jason Terry

Kevin Garnett, Paul Pierce i Jason Terry /fot. Flickr

Rekord w wysokości puli wynagrodzeń, zawodnicy z mistrzowskim doświadczeniem i wielkie oczekiwania. Czy Brooklyn Nets to wreszcie projekt na zdobycie tytułu?

Najgłośniejszymi transferami drużyny Michaiła Prochorowa były przyjście Kevina Garnetta, Paula Piercea, Jasona Terryego, a także Andreia Kirilenko. Gdy ten kurz opadł, trzeba było uzupełnić kadrę zawodnikami drugoplanowymi. I ci właśnie jako ostatni dołączają do zespołu. Shaun Livingston, Alan Anderson, Andray Blatche to gracze, którzy byli wielokrotnie skreślani w innych drużynach, a teraz mają szansę coś wreszcie osiągnąć.

Livingston bardzo pozytywnie zapatruje się na rolę zmiennika Derona Williamsa. Ten rozgrywający ma za sobą chyba największe przejścia z graczy Nets, bo jego kontuzja do dzisiaj oglądana na filmie przyprawia o dreszcze. Od powrotu po kontuzji nie spędził w jednej drużynie więcej niż 1 roku, a w trakcie 5 sezonów grał w 5 zespołach, z czego w Wizards dwukrotnie. Teraz wreszcie dostaje czarno na białym potwierdzenie, że będzie głównym zmiennikiem podstawowej jedynki i to mu pasuje. Wszak ma wciąż dopiero 27 lat i jeśli podobnie jak w ostatnim sezonie w barwach Cavs będzie dawał drużynie 11.2 punktu i 5.6 asysty na 36 minut gry, to spełni swoją rolę.

Z kolei Anderson w 2007 roku był za słaby na grę w Charlotte Bobcats. Przeniósł się do Europy, pograł w Barcelonie, Maccabi Tel-Aviv, spędził też trochę czasu w Chinach i w sezonie 2011/12 wrócił do ligi, podpisując kontrakt z Toronto Raptors. Tam na tyle przez półtora roku się wypromował, że przyciągał dość duże zainteresowanie. Poza Nets interesowali się nim Minnesota Timberwolves, ale zwyciężyła chęć gry o duży wynik, bo jego dwuletni kontrakt opiewa łącznie na zaledwie 2 miliony dolarów.

[reklama]

Jeśli dodamy do tego Andraya Blatchea, Reggiego Evansa, to mamy zestaw czterech zawodników niechcianych w poprzednich drużynach. Ten kwartet może bardzo często być arcyważnym zestawieniem, wystawianym obok Jasona Terryego w piątce rezerwowych. Evans i Blatche już w poprzednim sezonie pokazali jak wiele dają drużynie, a gdy będą mieli jeszcze do gry obok siebie Kevina Garnetta i Brooka Lopeza, to ich siła podkoszowa wydaje się być największa w całej lidze.

Jedyne przy czym stoi spory znak zapytania, to jak te wszystkie osobowości zostaną ze sobą pogodzone. Ta niewdzięczna rola przypadnie absolutnemu debiutantowi na tym stanowisku Jasonowi Kiddowi. Z drugiej jednak strony, kto może równie dobrze rozumieć zawodników niż on. W końcu jeszcze przed chwilą biegał po parkietach i jako rozgrywający często musiał godzić ego gwiazd biegających wokół niego.

Teoretycznie Nets wyglądają na samograj, wystarczy dać im piłkę i wszystko samo się wygra. Ale jak pokazał poprzedni sezon, nie wystarczyło poprzedniego składu nawet na drugą rundę play-off. Na szczęście dla fanów drużyny, przychodzący zawodnicy nie mają ambicji do przejęcia palmy pierwszeństwa z rąk Derona Williamsa, który musi być liderem z prawdziwego zdarzenia. W poprzednim sezonie miał kilka takich momentów, w których wrócił na poziom All-Star i pokazał, że znów może być jednym z najlepszych rozgrywających ligi. ?eby jednak zdobyć tytuł mistrzowski, tych momentów musi być jeszcze więcej.

Kopiuj link do schowka