RetroWtorki: Stockton to Malone!

22/05/2018
Karl Malone Jazz

W ostatnim RetroWtorku wspominałem o legendarnym rzucie Michaela Jordana nad Craigiem Ehlo. Dziś seria, której najbardziej pamiętnym wydarzeniem jest bezsprzecznie „The Shot” – tym razem w wykonaniu Johna Stocktona.

Pozostaje do dziś jednym z najważniejszych rzutów w jego karierze. To właśnie on zapewnił Utah Jazz nie tylko wyeliminowanie Houston Rockets, ale również awans do finałów NBA – po raz pierwszy w historii klubu z Salt Lake City.

Podopieczni Jerry’ego Sloana zakończyli rozgrywki sezonu zasadniczego bardzo obiecująco – ustanowili niepobity do dziś rekordowy bilans w historii Jazz, 64-18. Co więcej, eksperci biorący udział w głosowaniu na MVP 1996-97 postanowili przyznać nagrodę liderowi zespołu – Karlowi Malone. Po jedenastu sezonach gry na równym poziomie „Mailman” wreszcie został wybrany najlepszym zawodnikiem w lidze. Prowadzący najlepszy zespół w NBA Michael Jordan (bilans 69-13) nie rozpaczał jednak z tego powodu. Jego Chicago Bulls po raz kolejny było głównym faworytem nie tylko do mistrzostwa Konferencji Wschodniej, ale i całej ligi. Na drodze Jazz do pierwszego finału NBA stanęli gracze Houston Rockets. „BIG3” złożone z Hakeema Olajuwona, Clyde’a Drexlera i Charlesa „Chucka” Barkley’a pokonało kolejno Minnesotę Timberwolves 3-0 i Seattle Supersonics 4-3. „Mailman” i spółka natomiast bez większych problemów dotarli do Finałów Konferencji Zachodniej, eliminując dwa zespoły z Los Angeles – Clippers 3-0 i Lakers 4-1 („słynne” airballe Kobe’go Bryanta w końcówce meczu).

Na przestrzeni całej serii błyszczał środkowy „Rakiet”, Hakeem „The Dream” Olajuwon. Jednak nawet zdobyte przez niego 30 punktów i 13 zbiórek nie wystarczyło, by pokonać Jazz w spotkaniu otwierającym rywalizację. Rozegrany dwa dni później mecz numer dwa, to popis jednego z najlepszych rozgrywających wszechczasów. Choć dla samego Stocktona, 26 punktów i 12 asyst to raczej „zwykły dzień w pracy”. Bez względu na to, z jakim wysiłkiem to robił, Utah prowadziło w serii już 2-0. Mimo, iż większość kibiców już wtedy skreśliła Rockets, podopieczni Rudy’ego Tomjanovicha wygrali kolejno spotkania numer trzy i cztery, w których błysnął obecny ekspert NBA on TNT – Charles Barkley (łącznie 39 punktów i 32 zbiórki w dwóch meczach). Ostatnie sekundy czwartego starcia rozegranego 25 maja 1997 roku należały jednak do Eddie’go Johnsona, który efektownym rzutem dał Rockets zwycięstwo – równo z końcową syreną. Dosyć nieoczekiwanie „Rakiety” powróciły do gry o udział w finałach NBA.

Marzenia tercetu Olajuwon-Drexler-Barkley o mistrzostwie NBA pękły jednak jak mydlana bańka, gdy do roboty wreszcie wziął się duet Stockton & Malone. MVP sezonu zasadniczego poprowadził Jazz do triumfu w meczu numer pięć, a „Stock” zapewnił swojemu zespołowi awans do finałów NBA, trafiając rzut za trzy punkty w ostatniej akcji szóstego spotkania. Wielkie marzenie fanów Jazz nareszcie się spełniło – po raz pierwszy w historii klubu awansowali do serii, która decyduje o mistrzostwie NBA. Przed rozpoczęciem walki z Chicago Bulls, wszyscy kibice w Salt Lake City wierzyli w możliwość zdetronizowania obrońców tytułu mistrzowskiego.

Kopiuj link do schowka