RetroWtorek: Finały NBA 2000 – zasługa albo wina

16/01/2018

Dzisiaj RetroWtorek skacze do roku 2000, gdy dominujący obecnie ligę Golden State Warriors, zajęli przedostatnie miejsce w Konferencji Zachodniej, z bilansem 19-63. Co ciekawe, w All-Rookie Second Team za ten sezon, możemy znaleźć chociażby takich zawodników, jak Shawn Marion, Ron Artest, czy grający do dziś na parkietach NBA, Jason „Jet” Terry. Po „nijakim” sezonie 1998/1999, skróconym przez lock-out, pierwszy rozegrany w całości sezon, miał wskazać najmocniejsze zespoły w lidze. Z rywalizacji dosyć szybko odpadli obrońcy tytułu, San Antonio Spurs, a zdecydowane przodownictwo objął zarówno w Konferencji Zachodniej, jak i całej NBA zespół, któremu przewodził najbardziej dominujący gracz na pozycji centra od czasów Kareema Abdul-Jabbara czy Wilta Chamberlaina. „Wielki Deportujący”, czy też po prostu „SHAQ the Diesel” osiągnął wreszcie swój cel, którego nie zrealizował za czasów gry w Orlando Magic.

Od roku 1996, w którym to Shaquille O’Neal zdecydował się podpisać kontrakt z Los Angeles Lakers, cały czas wróżono mu dobrą przyszłość z rozwijającym się Kobe Bryantem. Mijały jednak kolejne sezony, a sukcesy nie nadchodziły. Dopiero wstrząśnięcie składem latem 1999 roku, spowodowało znaczące wzmocnienie drużyny. Umowy z „Jeziorowcami” podpisali Ron Harper i Brian Shaw, a dzięki wymianom udało się pozyskać Glena Rice’a. Jednakże najważniejszym elementem tej układanki był bez wątpienia Phil Jackson, legendarny trener 6-krotnych mistrzów NBA, Chicago Bulls. Jak wspominał w swojej książce sam Shaq, to Jackson znacząco przyczynił się do zdobycia przez O’Neala jedynego tytułu MVP sezonu zasadniczego w karierze w sezonie 1999/2000. Prowadzeni przez 27-letniego centra gracze z Kalifornii, bez żadnego problemu przemknęli przez sezon regularny, wygrywając 67 z 82 spotkań. Był to najlepszy bilans Lakers od sezonu 1971/1972 (69-13). Po 5-meczowej walce z Sacramento Kings oraz Phoenix Suns, przeszli bardzo ciężką batalię z Portland Trail Blazers. Udało im się odrobić 16-punktową stratę w końcówce siódmego meczu, i zapewnić sobie mistrzostwo Konferencji Zachodniej, po raz pierwszy od roku 1991.

Dziwnym trafem, los połączył wracających do Finałów NBA po 9-letniej przerwie Lakers, z największym rywalem „Jeziorowców” z lat 80. Prowadzona przez Larry’ego Birda Indiana Pacers, nie miała aż tak wyraźnej przewagi nad zespołami ze „Wschodu” NBA, aczkolwiek była również bardzo mocna. W jej składzie można było znaleźć takie gwiazdy, jak Rik Smits, Jalen Rose, Chris Mullin czy Reggie Miller. Drużyna z Indianapolis przez kilka sezonów była blisko walki o najważniejsze trofeum ligi NBA, jednak zawsze brakowało im tego „czegoś”, by przeskoczyć przeszkody i awansować do Finałów NBA. Mimo wszystko, w latach 1998-1999, dwukrotnie awansowali do Finałów Konferencji Wschodniej. Zdeterminowani by powalczyć o najwyższe cele gracze Pacers, pokonali kolejno Milwaukee Bucks i Philadelphię 76ers, by w Finale Konferencji zrewanżować się New York Knicks za porażkę z sezonu 1998-1999. Pacers wreszcie osiągnęli to, co było w zasięgu ręki na przestrzeni ostatnich lat.

Czegokolwiek nie robiłby w serii finałowej środkowy Indiany, Rik Smits, nie miał najmniejszych szans powstrzymać będącego w absolutnym szczycie formy Shaquille O’Neala. „Diesel” zanotował jedną z najlepszych serii w historii całej ligi, zdobywając na mecz średnio 38.0 punktów, 16.7 zbiórki, oraz 2.7 bloku. W dodatku, został piątym graczem, który zdobył 30 lub więcej punktów w każdym spotkaniu danych Finałów (dokonali tego Elgin Baylor, Rick Barry, Michael Jordan, Hakeem Olajuwon, dwukrotnie Shaquille O’Neal, a w 2017 roku Kevin Durant). Został również czwartym w zawodnikiem, który zanotował minimum dwa mecze pod rząd, mając na koncie 40 lub więcej punktów (do tego grona należą Jerry West, Rick Barry, Michael Jordan, Shaq i LeBron James). Lakers pokonali Pacers w sześciu meczach, pieczętując mistrzowski tytuł zwycięstwem w hali Staples Center.

Shaq osiągnął wreszcie to, do czego dążył od roku 1992 wraz z Orlando Magic, a przez kolejne lata z Lakers. Zdołał nie tylko awansować do Finałów NBA, ale przede wszystkim wygrać je. Udowodnił wszystkim, którzy uważali, iż nie potrafi dźwignąć presji (przytaczając serię z Houston Rockets z roku 1995), że potrafi być liderem z prawdziwego zdarzenia. Na pewno nie było to łatwe, głównie ze względu na swego rodzaju walkę O’Neala z przeszłością. Wspominał niejednokrotnie, iż nie chciał dopuścić do tego, by powtórzyła się sytuacja sprzed 5 lat. Wiedział, iż gdy poprowadzi Lakers do mistrzostwa NBA, będzie to jego zasługa, a gdy przegra – wina. Jak się okazało w kolejnych latach, Finały roku 2000 nie były ostatnimi, w których pojawił się duet Shaq&Bryant.

Kopiuj link do schowka