Retro NBA: Żegnaj Michael, witaj Kobe

28/03/2017
Michael Jordan

Przekazywanie pałeczki pierwszeństwa w sporcie jest dość częste, ale rzadko odbywa się w bezpośrednich starciach. Dokładnie 14 lat temu takie symboliczne przekazanie statusu najlepszego rzucającego obrońcy miało miejsce, gdy Kobe Bryant przejechał się po 40-letnim już Michaelu Jordanie.

Wiadomo było, że Michael Jordan skończy karierę po sezonie 2002/03. Wiadomo zatem też było, że to jego ostatnie spotkanie ze starym znajomym Philem Jacksonem, a także z namaszczanym na drugiego Jordana – Kobe Bryantem. Wszystko to dodawało smaczku, także fakt, że to spotkanie rozgrywane było równo 13 lat od spotkania, w którym MJ ustanowił swój rekord życiowy, rzucając 69 punktów przeciwko Cleveland Cavaliers.

W spotkanie lepiej weszli Wizards, którzy w pierwszej kwarcie prowadzili różnicą nawet 7 punktów. Nieźle radził sobie Jordan, który zgodnie ze swoim numerem rzucił w całym meczu 23 punkty.

Bohaterem był jednak Kobe. Druga kwarta w jego wykonaniu to jeden z najlepszych występów w historii NBA. Rzucił 23 punkty zespołu z rzędu, w zaledwie 5 minut i 23 sekundy. Do przerwy miał na koncie 8 celnych trójek, czym wyrównał rekord NBA. Miał też do przerwy 42 punkty, bijąc poprzedni rekord Lakers należący do Elgina Baylora (37).

To była niesamowita demonstracja umiejętności. – powiedział Jackson. W pewnym momencie grał tak dobrze, że zaczęliśmy się zastanawiać: Czy idzie na 80 punktów? Jestem pewny, że przeszło mu to przez myśl.

Na pewno przeszło, bo Kobe zgodnie ze swoim zwyczajem nie przestał rzucać. Po przerwie niestety dla siebie wyszedł z szatni zimny. Po przerwie trafił tylko 1 z 10 rzutów z gry (trójkę) i dołożył do tego 10 rzutów wolnych. O biciu rekordów można było zapomnieć, ale 55 punktów i tak robiło wrażenie.

Nie wiem czy wierzycie w magię dat i liczb. Ja trochę tak. W końcu rzadko się zdarza aż takie ich nagromadzenie. Pisałem już o powiązaniu z datą rekordu życiowego Jordana. 28 marca 1995 to z kolei data najlepszego meczu Michaela od razu po powrocie do gry. Rzucił wtedy 55 punktów przeciwko Knicks (tak samo jak Kobe) i zapewnił swojej drużynie zwycięstwo. Coś w tym musi być.

Kopiuj link do schowka