Retro NBA: Triple-double JaVale’a McGee

15/03/2017
JaVale McGee

Minęło zaledwie 6 lat, a wydaje się jakby to było wieki temu. Zdrowy Derrick Rose, JaVale McGee grający w barwach Washington Wizards razem z Andrayem Blatchem i historia jednego z najbardziej żałosnych triple-double w historii NBA.

Znacie to uczucie, gdy gracie w jakieś nic nie znaczącej amatorskiej lidze, przegrywacie lub wygrywacie mecz 30 punktami, ale jest na boisku jeden gościu, który mimo że mecz został rozstrzygnięty, chce oddać rzut w ostatniej sekundzie, żeby dopisać sobie dwa punkty, żeby lepiej wyglądało to w statystykach? Tak, koledzy i przeciwnicy JaVale’a McGee 15 marca 2011 roku też to poznali.

Zanim jednak przejdziemy do nabijania się z McGee, trzeba mu oddać to co cesarskie. W całym spotkaniu uzbierał 11 punktów, 12 zbiórek i aż 12 bloków. To było najwięcej bloków od czasu Keona Clarka, który 12 czap założył 23 marca 2001 roku. NBA czekała blisko 10 lat na to, żeby którykolwiek zawodnik miał 12 bloków w jednym meczu i udało się to McGee. Sam z resztą się na to nakręcał w trakcie gry:

Miałem trzy bloki po pierwszej kwarcie, więc chciałem wyrównać ten wynik w drugiej. Ale zakończyłem ją z siedmioma, więc postanowiłem sobie, że spróbuję mieć ich 14. Akurat miałem pod tym względem dzień. Tak dobrze mi szło w pierwszej połowie, że po przerwie przeciwnicy byli bardziej przestraszeni i nie wychodzili tak w górę, więc łatwiej mi było zatrzymywać ich rzuty.

I te 12 bloków to naprawdę solidny wyczyn. Do dzisiaj udało się go tylko wyrównać Hassanowi Whiteside’owi, który w styczniu 2015 roku także zanotował 12 bloków, także przeciwko Chicago Bulls. JaVale jednak sprawił, że do dzisiaj ten mecz pamiętamy z innych powodów. Gdy bowiem zorientował się, że ma ponad 10 bloków i zbiórek, na siłę zaczął szukać punktów. I tak oto zrodziły się spudłowane wolne, airballe z odległości 3 metrów od kosza, próby rzucania po koźle, kończące się wybiciem piłki na aut. Czyli wszystko, czym zasłynął JaVale w Shaqtin a fool.

Gdy to oglądam, to mam podobny odruch śmiechu jak Gary Payton. Cały JaVale. Potrafi rozbawić do łez. Jak dzisiaj szperałem w sieci, żeby poszukać informacji na temat tego wydarzenia, to dotarłem do jednej ciekawej zbieżności dat. Triple-double JaVale’a miało miejsce 15 marca 2011 roku. Z kolei słynna próba dodatkowych zbiórek Ricky’ego Davisa, który też chciał mieć triple-double miała miejsce 16 marca 2003 roku. Czyli mamy różnicę tylko 1 dnia.

Tak to wyglądało w relacji SB Nation:

Cavaliers dzieliły sekundy od wygranej różnicą 27 punktów z Utah Jazz, kiedy to Ricky Davis popełnił koszykarskie świętokradztwo. Miał na koncie 26 punktów, 12 asyst i 9 zbiórek i był w pełni świadom że brakuje mu 1 zebranej piłki do pierwszego w karierze triple-double. Jumaine Jones wznowił grę z autu podaniem do Davisa, który znajdował się pod własnym koszem i miał dokozłować do końca meczu. Ricky zamiast tego wykonał dwutakt, nie trafił do własnego kosza, co miało być próbą rzutu, zebrał piłkę, co miało być próbą zbiórki. Widząc to, zawodnik Utah Jazz DeShawn Stevenson, sfaulował Davisa z wściekłości.

Sztuczka się nie udała. Davisowi nie zaliczono zbiórki.

Kopiuj link do schowka