Rekordowy mecz Bradleya Beala

06/12/2017
Bradley Beal fot. AP Photo

24 godziny temu Washington Wizards zostali zmiażdżeni przez Utah Jazz różnicą 47 punktów. Nie ma jak słodko się mścić zaledwie dzień później. Najlepszym bowiem lekarstwem na druzgocącą porażkę jest szybkie odniesienie zwycięstwa. Do takiego Wizards poprowadził Bradley Beal, bijąc swój rekord życiowy w starciu przeciwko Blazers.

Kiedy John Wall złapał kontuzję i przestał grać półtora tygodnia temu, Beal wiedział, że Wizards potrzebują jego najlepszej gry, żeby załatać dziurę po drugiej gwieździe. Nie udawało mu się to jednak do meczu z Blazers. W 5 meczach bez Walla trafiał zaledwie 35,6% z gry i 30,4% za trzy. Wcześniej te skuteczności wyglądały dużo lepiej – 46,7% z gry i 36,7% za trzy. Sam Beal w pomeczowym wywiadzie dla NBA TV tak diagnozował swoje problemy w tych spotkaniach:

Wydaje mi się, że za bardzo sam siedziałem we własnej głowie. Chciałem być rozgrywającym, chciałem robić wszystko i nakładałem na siebie zdecydowanie zbyt dużą presją zamiast po prostu grać. Dzisiaj to mi się udało i wyszło nawet nieźle.

To jest nawet nieźle?

W poprzednich 4 meczach Beal łącznie uzbierał 50 punktów z 49 rzutów. Dobę temu cała drużyna Wizards uzbierała 69 punktów przez cztery kwarty spotkania z Utah Jazz. A Beal dzisiaj w spotkaniu z piątą najlepszą obroną ligi rzucił 51 punktów, trafiając 21 z 37 rzutów z gry.

To jego nowy rekord kariery, trzeci najlepszy punktowo wynik w obecnym sezonie NBA po 57 punktach LeBrona Jamesa i 56 Jamesa Hardena. To także siódmy najlepszy wynik w historii drużyny z Waszyngtonu oraz nowy rekord zawodnika drużyny przyjezdnej do Portland. Poprzedni należał wspólnie do Lou Hudsona i Kareema Abdul-Jabbara, którzy jeszcze w latach 70. rzucili w Portland po 49 punktów.

A początek grudnia wydaje się być naprawdę dobrym momentem na obstawianie wysokich zdobyczy punktowych graczy ze stolicy USA:

Kopiuj link do schowka