Recap: Dinozaury wciąż bezzębne w starciu z Kawalerzystami

16/11/2016
LeBron James

Za nami 5 meczów, z czego aż 4 stało na wysokim poziomie. Nie rozczarował rewanż za finał Konferencji Wschodniej, a młoda ekipa z Lakers, bez względu na to, co eksperci mówili o nich na początku sezonu, udowadnia, że może być utrapieniem dla większości ekip NBA. Co jeszcze ciekawego działo się w spotkaniach rozgrywanych z nocy z wtorku na środę? Zapraszam na podsumowanie

Toronto Raptors(7-3)- Cleveland Cavaliers(9-1)- 117:121

Sponsor serwisu

LeBronowi Jamesowi zabrakło tylko jednej zbiórki do triple-double (28 punktów,14 asyst i 9 zbiórek), a Cleveland Cavaliers pomimo problemów w końcówce czwartej kwarty, ostatnie akcje zagrali jak na mistrzów przystało i po raz drugi w bieżącej kampanii ograli Toronto Raptors . Warto dodać, że z trybun popisy “King Jamesa” obserwował legendarny Oscar Robertson. Kyrie Irving był drugim najlepszym strzelcem Kawalerzystów z 24 oczkami.

Cavs wygrali już 9 z 10 meczów na starcie sezonu i jest to ich najlepszy wynik od rozgrywek 1976-77.

Dinozaury musiały sobie radzić bez swojego podstawowego zawodnika DeMarre Carrola, który odpoczywa po operacji prawego kolana. W starciu z New York Knicks także nie zobaczymy go na parkiecie. Kyle Lowry(28 pkt.) i DeMar DeRozan jeżeli zdobywali łącznie powyżej 50 punktów, to ich drużyna takiego meczu nie przegrywała (5-0). W starciu z Cavs mieli ich 54, ale to było za mało.

Atlanta Hawks(8-2)-Miami Heat(2-8)- 93:90

Kent Bazemore i Dennis Schroder wytrzymali presję i obaj zawodnicy w kluczowym momencie meczu trafiali swoje rzuty osobiste. Dion Waiters pod presją czasu rzutem zza łuku próbował jeszcze doprowadzić do dogrywki, ale jego próba była nieskuteczna. Miami doznało już 8 porażki w sezonie, a 5. we własnej hali.

Jastrzębie wypracowały sobie 9 punktową przewagę schodząc do przerwy. Kryzys nadszedł w ostatnich 12 minutach gry, w których Atlanta rzucała na słabej 35% skuteczności. Problem w tym, że Heat mają problemy z egzekucją i brakuje im po prostu szczęścia. Wszystkie spotkania w tym sezonie przegrywali średnio różnicą 6.9 punktu na jedno spotkanie, a trzy z czterech zaledwie czterema lub mniej oczkami.

Hassan Whiteside zakończył zawody z 19 punktami oraz 25 zbiórkami, co jest najlepszym wynikiem w bieżącym sezonie. Po stronie gości najlepiej spisali się Schroder z 18 oczkami, a Paul Milsap i Tim Hardaway Jr. mieli ich po 15.

Charlotte Hornets(7-3)- Minnesota Timberwolves(3-7)- 115:108

Szerszenie uniknęły trzeciej porażki z rzędu, a do zwycięstwa poprowadził ich Kemba Walker autor 30 punktów. Steve Clifford w przerwie musiał powiedzieć zawodnikom kila cierpkich słów, bo schodząc do szatni Hornets przegrywali dwucyfrową liczbą oczek, a trzecią kwartę wygrali różnicą aż 19. Dzięki dobrej postawie w tej części spotkania wyszli na prowadzenie, którego nie oddali do końca starcia.

Wilki w 8 z 10 pierwszych meczów wychodziły po przerwie z dwucyfrową przewagą, z czego 6 z tych pojedynków kończyło się ostatecznym niepowodzeniem. W głównej mierze za sprawą fatalnej q3. Nie inaczej było w starciu z Szerszeniami. Podopieczni Clifforda po przerwie zanotowali run 15-2.

Po stronie gospodarzy najlepiej punktowali Andrew Wiggins(29), Karl-Anthony Towns(21) oraz Zach Lavine(19).

Walkera natomiast z ławki wsparł Frank Kaminsky z 20 oczkami. Co ciekawe Charlotte tego dnia byli 11-24 zza łuku, z czego zanotowali aż 8 celnych „trójek” w ostatnich 14 próbach.

Chicago Bulls(7-4)-Portland Trail Blazers(7-5)-113:88

Bulls rozpoczęli serię 6. meczów wyjazdowych nadspodziewanie łatwą wygraną nad Blazers, którzy niemiłosiernie nie potrafili znaleźć swojego rzutu, zwłaszcza na dystansie, gdzie byli 9-34. Ponadto jedynie Damian Lillard i C.J. McCollum z podstawowej piątki przekroczyli granicę 10 oczek. Pierwszy z nich skończył z 19, a drugi z 17 oczkami.

Byki do zwycięstwa poprowadził Jimmy Butler ze swoimi 27 punktami i 12 zbiórkami. W pierwszą kwartę goście wygrali aż 35-14 rozpoczynając ją prowadzeniem 20-7. W tym czasie Portland nie potrafiło odnaleźć swojego rzutu pudłując aż 11 prób z pierwszych 13.

Bulls po raz kolejny zdominowali walkę na atakowanej tablicy. W całej lidze zbierają średnio 13.6 piłek w ofensywie, co daje im pierwsze miejsce. W starciu z Blazers mieli ich aż 19.

Gospodarze musieli radzić sobie trzeci mecz z rzędu bez kontuzjowanego skrzydłowego Al.-Farouq Aminu, który przewidziany jest do gry najszybciej w przyszłym tygodniu.

Brooklyn Nets(4-7)-Los Angeles Lakers(7-5)- 118:125

Lakers nie przestają zadziwiać. Tym razem wytrzymali wymianę ciosów w pojedynku z Nets. D’Angelo Russel zdobył 32 punkty, a Julius Randle zanotował drugie triple-double w karierze z 17 oczkami, 14 zbiórkami oraz 10 asystami.

Luke Walton po raz kolejny sięga głęboko do rotacji, gdzie dał pograć łącznie 10 zawodnikom. A jego rezerwowi odpłacają mu się za zaufanie, jak choćby Tarik Black, który w zaledwie 13 minut uzbierał 12 oczek oraz 9 zbiórek.

Lakers w całym spotkaniu aż 43 razy stawali na linii rzutów wolnych, a Nets zaledwie 20. Było to także starcie dwóch najbardziej produktywnych ławek w całej NBA, gdzie gospodarze okazali się minimalnie lepsi w tym elemencie (43-40).

Brook Lopez zakończył zawody z 30 punktami, a wspierał go  Bojan Bogdanovic z 29. Ten pierwszy został najlepszym blokującym w historii Nets (863 czapy) spychając na drugie miejsce George’a Johnsona, który grał w tej drużynie w latach 1977-80 oraz 1984-85.




Kopiuj link do schowka