Przegrana z Nuggets – Preseason #2

08/10/2016
Lakers Nuggets

Luke Walton nie przestaje rotować składem i nie jest zainteresowany wygrywaniem w preseason za wszelką cenę. Przegraliśmy 97-101, ale w dużej mierze możemy to zwalić na piątkę, która grała ostatnie 6 minut meczu. Jednak zacznijmy od rzeczy, które się zmieniły w porównaniu do pierwszego spotkania.

W wyjściowym składzie zobaczyliśmy jedną wymuszoną zmianę. Metta World Peace dostał szansę przy absencji Luola Denga – doznał niewielkiego urazu po starciu z A. Brownem na treningu. Zagrał tylko sześć minut, w których nie zdobył punktu. Występ krótki, ale nawet bez Denga grało w dzisiejszym meczu na pozycji niskiego skrzydłowego aż 4 zawodników. Drugą połowę zaczął Nick Young, dla którego to też debiut w tegorocznym sezonie. Swaggy jeszcze nie zapomniał jak się rzuca, ale bardziej widoczne były braki w obronie. Uwierz mi, jeśli piszę, że nie chcesz oglądać Lou Williamsa i Nicka Younga razem na parkiecie, to nie chcesz.

Widzieliśmy bardzo podobną rotację do meczu z Kings. Pewnie dlatego miałem deja vu, gdy oglądałem obronę drugiego składu. Są kozaccy, razem i każdy z osobna. Gdy patrzysz na Ingrama, to masz wrażenie, że nie będzie kopią KD, a Kawhiego. Większej pochwały nie mogę wymyślić, ale zasługuje na nią dotychczasową grą. Mówiąc o Nance Jr. i Blacku chciałoby się, aby niektóre cechy ich charakterów przypisać do skillsetu. Nadrabiają nimi braki techniczne lub fizyczne. Wyglądali dzisiaj lepiej przede wszystkim od Mozgova.

Clarkson znowu wcielił się w lidera drużyny z ławki. Jak zmiana trenera potrafi wpłynąć na zaangażowanie jednostki i niemal natychmiast pokazać rezultaty? Temat na oddzielny tekst, ale gdyby była przyznawana oddzielna nagroda MIP za poprawę gry w obronie, to mielibyśmy swojego faworyta. Jordan drugi mecz z rzędu jest dla mnie najlepszym graczem Lakers. Do tej pory w karierze miał 5 gier z 4 lub więcej przechwytami. Dzisiaj potrzebował na to 10 minut mniej niż w jakimkolwiek z nich. Może to preseason, ale dzięki niemu nie będę się tak mocno dziwić, gdy za trzy tygodnie będzie to powtarzać z przeciwnikami grającymi na serio.

Po swojej „średniej” grze obudził się dzisiaj D’Angelo. Wróć, dalej śni na jawie i traci głupio piłkę, ale rzut siedział. Na tle Mudiaya wyglądał świetnie. Zdobył 21 punktów w 14 rzutach i trafił 4 z 8 rzutów dystansowych. Emmanuel nie dawał sobie z nim rady ani w obronie, ani w ataku. D’Lo dorzucił jeszcze 4 zbiórki i 5 asyst w swoich 24 minutach na parkiecie.

Jeśli mamy czegoś zazdrościć Nuggets to podkoszowych. W dzisiejszym meczu nie zagrali Faried z Arthurem, więc większe minuty przypadły duetowi Jokic-Nurkic. Szczególnie ten drugi nękał biednego Timofeya. Rosjanin nie miał z nim szans na obu deskach. Jusuf zebrał 14 piłek i zdobył 18 punktów. Mozgov jak i Black rzadko potrafili go zatrzymać bez faulu. Nuggets wyczuli tutaj swoją przewagę i często grali przez niego piłkę.

Mimo porażki pod koszem, prowadziliśmy z Nuggets 9 punktami do połowy czwartej kwarty. Kończyliśmy mecz w składzie Julian Jacobs, Anthony Brown, Travis Wear, Thomas Robinson oraz Yi Jianlian. Krótko mówiąc, zagrali tak źle, jak wygląda ten line-up. Jeśli nie po tym meczu, to po kolejnym możemy spodziewać się pierwszych cięć w składzie.

W poniedziałek o 3:30 gramy drugie spotkanie z Nuggets.

Kopiuj link do schowka