Pozdro Retro: Chicago Bills

13/03/2016
Bill Cartwright

Mi?dzy 1988 a 2000 rokiem w sk?adzie Chicago Bulls zawsze gra? na centrze jaki? Bill.

James William Cartwright, William Edward Perdue III oraz William Percey Wennington – niezale?nie od tego jak woleli skraca? imi? William, stworzyli pewnego rodzaju billow? (a konkretniej billowo/willow?) hegemoni? na pozycji centra Chicago Bulls. Jest ona nie tylko bardzo miarodajn? prbk? wczesnych perypetii Bulls w poszukiwaniu pomagierw dla Michaela Jordana, ale te? ?wietnym t?em dla przemiany jak? Jego Powietrzno?? przesz?a mi?dzy pierwszym, a drugim three-peat.

Cz?sto mwi?o si?, ?e era Michaela Jordana by?aby ciekawsza, gdyby pojawi? si? cho? jeden zawodnik, ktry – jak Bird dla Magica lub odwrotnie – by?by jego nemesis. Z braku laku nieco sztucznie pompowano pojedynki MJ’a z pogodzonym z konieczno?ci? oddania m?odemu Bykowi schedy Magikiem, marn? jego podrbk? w osobie Clyde’a Drexlera, kumplem od golfa, Charlesem Barkleyem czy graj?cym na zupe?nie innej pozycji i niezbyt lubi?cym rywalizacj? w ?wietle reflektorw Karlem Malone. ?aden z tych go?ci nie by? prawdziwym wrogiem Jordana na d?u?ej ni? sezon (najbli?ej by?o chyba jednak Drexlerowi w 1992 roku, ale w Fina?ach jego po?lednio?? by?a tak widoczna, ?e szybko porzucono t? narracj?). Dlatego te? uwa?am, ?e prawdziwym nemesis Jordana – wrogiem wyzwalaj?cym przez par? lat najwi?cej pasji w m?odym bogu koszykwki byli… Billowie z jego w?asnej dru?yny.

“Nigdy tego nie rozumia?em […], ale Michael nienawidzi? mnie i Billa” – mwi? w nies?awnej ksi??ce Sama Smitha “Jordan Rules” Will “Je?li kto? jeszcze nie za?apa?, to Will to, to samo co Bill” Perdue.

Konflikt Mike’a z Billem Cartwrightem zacz?? si? w 1988 roku, po jego transferze z Nowego Jorku do Chicago w zamian za Charlesa Oakleya. To nie by?a sprawiedliwa sytuacja dla Billa, ktry w sk?adzie terroryzowanym przez op?tanego eksploracj? w?asnej perfekcyjno?ci Jordana, zast?pi? jego najlepszego przyjaciela i enforcera, wnosz?c kiepskie zdrowie, opini? koz?a ofiarnego ukut? przez niezadowolonych przegrywaniem fanw Knicks i absolutny brak drygu do wykonywania jakiegokolwiek elementu koszykarskiego rzemios?a w sposb efektowny.

MJ musia? go znienawidzi?. I znienawidzi?.

Spraw? u?atwia?a powierzchowno?? Billa. Solidne 10 punktw i 5-6 zbirek na mecz opakowane by?o zawsze w jego brak gracji, jego zesp? niespokojnych ?okci, ktry o ile jeszcze przera?a? przeciwnikw w polu trzech sekund, to na linii rzutw osobistych po prostu ?mieszy?…

…no i jego fizjonomi?, ktr? latem 1991 wyczerpuj?co opisa?Jim Murray na ?amach Los Angeles Times:

“Bill Cartwright zawsze wygl?da, jakby kto? w?a?nie zwin?? mu portfel, albo jakby w?a?nie dowiedzia? si?, ?e jego dom si? pali lub, ?e urz?d podatkowy prosi o telefon. Go?cie siedz?cy w celi ?mierci wygl?daj? jakby byli wi?kszymi optymistami ni? on.”

MJ nieustannie krytykowa? umiej?tno?ci Billa i kwestionowa? sens jego transferu, z regu?y upewniaj?c si? wcze?niej, ?e Cartwright siedzi gdzie? w pobli?u i doskonale s?yszy to, co Jordan wygaduje reporterom. Obecno?? centra w pomieszczeniu nie przeszkadza?a te? Jego Powietrzno?ci w przedrze?nianiu jego sposobu wykonywania osobistych (tu akurat ci??ko si? Jordanowi dziwi? – w ko?cu Bill wykonywa? wolne jakby si? topi? w zwolnionym tempie). Ju? w tajemnicy jednak powiedzia? kolegom z zespo?u, ?e je?li w ko?cwkach spotka? b?d? podawa? pi?k? do podstawowego centra – nawet je?li tak? zagrywk? rozrysuje trener Doug Collins – to ju? nigdy nie dostan? podania od niego. A gdy sam decydowa? si? pos?a? pi?k? w kierunku Billa, robi? to zbyt mocno i zbyt szybko, ?eby nieco ospa?y ?rodkowy nie mg? jej z?apa?. MJ mg? dzi?ki temu skar?y? si? potem trenerowi i generalnemu menad?erowi, ?e Cartwright jest bezu?yteczny i traci pi?ki.

Bill Cartwright znosi? z?o?liwo?ci Jordana, bo rozumia? z jak niesamowitym sportowcem ma do czynienia. Jak mia? przekona? kogokolwiek – w tym siebie, ?e zas?uguje na bardziej prominentn? rol? w ataku, skoro gra? z najwi?kszym koszykarzem wszech czasw? Swoje frustracje Bill wy?adowywa? na przeciwnikach, nierzadko wylatuj?c z boiska za brutalne faule czy wszczynanie bjek, ale to nie by?o tak, ?e pozwala? MJ’owi dmucha? w jego kasz?. Gdy sta?o si? jasne, ?e Jordan podburzy? kolegw, ?eby nie podawali Cartwrightowi pi?ki, wytrzyma? prawie do ko?ca swojego pierwszego sezonu w barwach Bulls, po czym poprosi? Jego Powietrzno?? o krtk? rozmow?. Jak twierdzi? Sam Smith w “Jordan Rules”, Michael w jej trakcie nie powiedzia? nic, patrzy? si? tylko na Billa. Mwi? Cartwright, ale te? krtko: “Nie podobaj? mi si? rzeczy, ktre s?ysza?em, ?e o mnie opowiadasz. Je?li jeszcze kiedy? dowiem si?, ?e ka?esz ch?opakom nie podawa? mi pi?ki, ju? nigdy nie zagrasz w koszykwk?.”

Nie wiadomo za jak bardzo realn? gro?b? uzna? to Jordan, ale od tego czasu jego szacunek dla Billa zacz?? rosn??. Dosz?o do tego, ?e w autobiografii “For the Love of the Game: My Story” pojawi? si? wielki nag?wek “Myli?em si? co do transferu Charlesa Oakleya i Billa Cartwrighta w 1988” i wyja?nienie: “Uwielbia?em mie? Charlesa w dru?ynie, ale Bill by? tym, ktry zrobi? r?nic?”.

Jako jednak, ?e wiele rzeczy chodzi parami, Jordan nie mg? narzeka? na brak Williamw do hejtowania. W ramach transferu Oakleya, Bulls zamienili si? te? z Knicks na pierwszorundowe picki, dzi?ki czemu w Drafcie 1988 mieli numer 11. Wykorzystali go na centra z Vanderbilt University, Willa Perdue (dla tych co lubi? takie zabawy: do wzi?cia byli wtedy jeszcze m.in. Harvey “Brat Horace’a” Grant, Dan Majerle, Rod Strickland, Mark Bryant, Andrew Lang czy Grant Long).

Koszykwka uniwersytecka kocha bia?ych wielkoludw, dlatego Perdue mia? za sob? pewien “hype”, a Krause d?ugo i w blach przyjmowa? do wiadomo?ci, ?e nie jest on centrem przysz?o?ci Bulls. Niestety zbyt wyluzowany charakter, niech?? do przepychanek podkoszowych z najsilniejszymi rywalami i “wolne stopy”, nie pozwoli?y mu rozwin?? w pe?ni swojego podkoszowego arsena?u. Co do stp Perdue, to warto wspomnie?, ?e cho? – parafrazuj?c znane pi?karskie sformu?owanie – nie potrafi? nimi wi?za? krawatw, to mg?by na nich prasowa? koszule z ko?nierzykiem. Po dzi? dzie? jest bowiem w NBA rekordzist? pod wzgl?dem rozmiaru buta, ktry by? wi?kszy ni? 1/3 Muggsy’ego Boguesa. Ciekawe ile razy ?artowa? z tego Michael Jordan?

Cho? Mike nie musia? odwo?ywa? si? do tak prymitywnych zagrywek. Wystarczy? fakt, ?e – w przeciwie?stwie do Billa Cartwrighta – ten Bill by? kiepski w kosza. Jordan zwyk? nazywa? go “Will Vanderbilt” i to wcale nie dlatego, ?eby podkre?li? akademickie pochodzenie kolegi. Jak sam t?umaczy?, Perdue “nie zas?uguje by nazywa? si? jak szko?a graj?ca w konferencji Big Ten”, nawi?zuj?c w ten sposb do fonetycznie identycznego presti?owego uniwerku Purdue. Akurat w krytyce Willa, Michael nie by? osamotniony, a popieraj?cy go inni gracze Bulls oraz kibice twierdzili mi?dzy innymi, ?e temperamentem i ruchliwo?ci? na boisku przypomina on dziada z obrazu American Gothic(kolejna anegdota, ktr? cytuj? za Samem Smithem). Gdy Perdue prbowa? na treningach zdoby? szacunek tward? gr?, Jordan po prostu “sprzeda?” mu fang?. Wysocy Billowie w Chicago nie mieli lekko, oj nie.

Will Perdue koniec ko?cw pomg? Bulls w zdobyciu trzech tytu?w mistrzowskich i mia? d?ug? karier? w NBA (w trakcie ktrej doda? czwarty pier?cie? jako gracz Spurs), ale ?atki drewniaka nigdy si? nie pozby?. Cho? czasem co? tam w nim o?ywa?o:

Perdue wyszed? z cienia dopiero w sezonie 94/95 – tym, w ktrym Jordan powrci? po raz pierwszy. Nigdy nie uda?o mu si? zepchn?? na ?awk? s?dziwego Cartwrighta, a jego miejsce w pierwszej pi?tce zaj?? dopiero po odej?ciu Billa do Seattle. Opu?ci? 4 mecze w sezonie zasadniczym, a w pozosta?ych 78 za ka?dym razem gra? od pierwszej minuty. Rekordowe w karierze ?rednie 8.0 PPG i 6.7 RPG poprawi? dopiero w sezonie 96/97, w ktrym jego Spurs tankowali by wybra? Tima Duncana w drafcie (8.7 PPG, 9.8 RPG). Ale Bulls dostali za niego Dennisa Rodmana, wi?c Jordan powinien chyba rozdzia? jakiej? ksi??ki nazwa? “Myli?em si? co do wyboru Willa Perdue w Drafcie 1988”.

Gdy Will odchodzi? do San Antonio w 1995, w Chicago by? ju? nowy nieruchawy center imieniem Bill. I nowy Michael Jordan.

Dziewi?? dni po powrocie do gry, wci?? jeszcze z numerem 45 na plecach, MJ rzuci? 55 punktw podczas wizyty w Madison Square Garden. W ostatnich sekundach tego spotkania, przy remisie 111:111, mia? pi?k? w r?kach i wszyscy wiedzieli, co si? zaraz stanie. Tyle, ?e Jordan, zamiast odda? ostatni rzut, ?ci?gn?? na siebie obro?cw i odda? pi?k? do porzuconego przez Patricka Ewinga Billa Wenningtona, ktry zdoby? zwyci?skie punkty.

W szatni Bill podsumowa? sytuacj? i jednocze?nie okre?li? swoj? rol? na reszt? jego przygody z Bulls – komicznego przerywnika: “Co wy na to?! Michael i ja rzucili?my razem 57 punktw!”

Wennington w latach 1991-1993 gra? w lidze w?oskiej i gdy Bulls zaoferowali mu gwarantowany na miesi?c kontrakt (widzieli go w lidze letniej Blazers), pochodz?cy z Kanady center nie obiecywa? sobie zbyt wiele, bo by? na starcie czwartym centrem rotacji za dwoma Billami i Stacey Kingiem. Poniewa? jednak Cartwright nie gra? przez p? sezonu, a Perdue i King byli… c?, byli Perdue i Kingiem… Wennington szybko wywalczy? minuty na ?rodku i gdy powrci? Mike, by? ju? ?wietnie wdro?ony w rol? ?rodkowego Billa z Chicago.

Wennington pierwszy raz gra? z Jordanem w 1981 roku, w meczu McDonald’sa dla najzdolniejszych graczy szk? ?rednich. Drugi raz mia? miejsce na obozie treningowym latem 1993 roku. MJ powiedzia? mu wtedy, ?e jest podekscytowany mog?c z nim gra?. Po czym mrugn?? do niego. “Nie wiedzia?em dlaczego” – napisa? w swojej ksi??ce “Bill Wennington’s Tales From The Bulls Hardwood” – “a? dwa dni p?niej zako?czy? karier?”. Trzecie bliskie spotkanie z Jego Powietrzno?ci? by?o najbardziej znamienne (cytat za wspomnian? ksi??k? Wenningtona): “Na pocz?tku jego pierwszego pe?nego sezonu po powrocie, Michael podszed? po treningu do mnie, Steve’a Kerra i Juda Buechlera z u?miechem na ustach. Grali?my z nim wiosn?, ale nie mieli?my tak naprawd? jeszcze szansy go pozna?. ‘Ch?opaki, wskakujcie na moj? peleryn? i trzymajcie si? mocno, bo b?d? prbowa? was z niej zrzuci?’ – powiedzia?.”

Ca?y Mike. Ten Bill jednak ?apa? o co mu chodzi. Opisywa? to tak: “W moim przypadku, Michael akceptowa? fakt, ?e Shaquille O’Neal wa?y? 30 kilogramw wi?cej ni? ja i by? 5 centymerw wy?szy. Je?li mnie rozjecha?, Michael nie mia? z tym problemu. Nie akceptowa? jednak faktu, ?e mg?bym zej?? Shaqowi z drogi, bo nie chcia?em oberwa?. Michael ci?gle si? k?ci? z kolegami z zespo?u, bo ich ch?? dobrej i twardej gry nie by?a tak du?a jak oczekiwania jakie on mia? wobec nich”. Perdue twierdzi?, ?e Jordan go nienawidzi, a Wennington po prostu zasuwa?, stara? si? by? zawsze gotowy – co op?aci?o si? m.in. tamtego wieczoru w Madison Square Garden – i dobrze si? bawi?. Nie pu?ci? si? peleryny i trzykrotnie dolecia? z Super-Mike’iem do ziemi obiecanej, ?wiadom tego, ?e na ?wiecie jest wielu lepszych od niego koszykarzy i jeszcze wi?cej takich, ktrzy nie maj? ani jednego pier?cienia mistrzowskiego NBA. I cho? jego rzut z p?dystansu nie by? mo?e poezj?, to jako sprawnie zredagowana broszurka, znalaz? swoje zas?u?one miejsce w ofensywnej biblioteczce Bykw.

Wennington – w przeciwie?stwie do pozosta?ych chicagowskich Billw – mia? ciekaw? osobowo??, dzi?ki ktrej sta? si? tak wielkim ulubie?cem fanw Bulls, ?e lokalny McDonald’s stworzy? na jego cze?? kanapk? nazwan? “Beef Wennington” i zatrudnia? go do swoich reklam, zarezerwowanych wcze?niej dla MJ’a i Pippena.

Legenda kanadyjskiej koszykwki (true story) zako?czy?a karier? w NBA, siedmioma meczami w barwach Kings w sezonie 99/00, a ostatni rozdzia? historii “Chicago Bills” dopisa? w tamtych rozgrywkach Will Perdue, ktry wrci? na rok do Wietrznego Miasta (a na emerytur? przeszed? w 2001, po epizodzie w Blazers).

?rodkowi Billowie z Chicago nie mieli kariery us?anej r?ami, ale 10 pier?cieni mistrzowskich, ktre zdobyli ??cznie (nie zapominajmy o jednym mistrzostwie Perdue ze Spurs) to tylko o 1 mniej ni? w swojej karierze zdoby?a ca?a kadra oryginalnego Dream Teamu z wy??czeniem Michaela i Scottie’ego. Chyba by?o warto.

***

Pozdro Retro to pocztwka z dawnych lat NBA, a jednocze?nie pozdrowienia wysy?ane dla ich bohaterw – tak?e tych mniej znanych. W tym weekendowym cyklu powrc? postaci i wydarzenia z przesz?o?ci ligi (g?wnie lata 90, mj konik, ale nie tylko), mo?na b?dzie wi?c powspomina?, a czasem uzupe?ni? wiedz? (uwaga: cz?sto bezu?yteczn?). Zalecana wzmo?ona nostalgiczno??.

Polub stron? autora na facebookui ?led? j? na twitterze

Kopiuj link do schowka