Power Ranking ZKNBA – 7) Czy Czarodzieje nie rozczarują?

07/10/2017
Marcin Gortat Washington Wizards ROB CARR/GETTY IMAGES

Grono kandydatów do finałów konferencji wschodniej to na dobrą sprawę 3 zespoły. Poza Cavaliers są jeszcze Celtics i właśnie Washington Wizards. Na dobrą sprawę z tej trójki tylko stołeczny zespół nie poczynił tego lata żadnych wzmocnień. Sprawia to wrażenie, że Czarodzieje zostają z tyłu za resztą stawki – podobnie jak osłabieni Toronto Raptors. Niektórzy jednak wciąż mocno wierzą w niewykorzystany do tej pory potencjał Wizards, który w końcu w najbliższym sezonie objawi się nam i pomoże zespołowi walczyć nawet o zwycięstwo w swojej konferencji.

Prawdopodobna pierwsza piątka

PG: John Wall

Zespołowi udało się przedłużyć kontrakt ze swoim rozgrywającym, dzięki czemu Wall powinien spędzić w Waszyngtonie kolejne pięć lat. Oznacza to, że Ernie Grunfeld zamierza w dalszym ciągu opierać grę na swojej dotychczasowej gwieździe.

Wall to świetny gracz i nieźle sprawdza się jako lider zespołu. Ma swoje mankamenty, jak nie najmocniejszy rzut za trzy – przy swoim atletyzmie mógłby być też trochę lepszym obrońcą. Potrafi jednak zdobywać masę punktów jednocześnie generując pozycje dla kolegów. Żeby jednak miało to miejsce, gra musi się toczyć szybko, najlepiej w kontrataku. Atak pozycyjny nie jest sprzymierzeńcem Johna Walla i trzeba mieć to na względzie, konstruując wokół niego drużynę.

SG: Bradley Beal

Beal ma być drugą gwiazdą, wspomagającą starania Walla. Ale czy jest on odpowiednią osoba do tej roli? Pytanie brzmi po prostu, czy Beal jest gwiazdą w lidze NBA. 23 punkty na mecz i skuteczność na poziomie ponad 40% w ubiegłym sezonie sugerują, że wszedł na ten poziom.

Oczywistym problemem może być zdrowie zawodnika. W swojej karierze wielokrotnie musiał on opuszczać mecze – ostatni sezon był najzdrowszym w karierze. Rozegrał aż 77 spotkań w sezonie regularnym. Ostatnio jest więc naprawdę nieźle – jednak mimo dopiero 24 lat Beala, prawdopodobnie nie pokaże on już wiele więcej.

SF: Otto Porter

Pozycja niskiego skrzydłowego jest najbardziej perspektywiczna w stołecznym zespole – daje największe szanse na to, że do duetu obwodowych dołączy trzecia gwiazda. Z tego właśnie powodu Wizards zainwestowali tak duże pieniądze w Portera i w najbliższej przyszłości może zainwestują w Kelly’ego Oubre.

Porter mógłby się pewnie rozwinąć w gracza na poziomie Beala, jednak jego dopasowanie do zespołu jest sprawą delikatnie dyskusyjną. Oparcie gry na duecie Wall&Beal sprawia, że Porter nie może liczyć na piłkę w rękach zbyt często – a tego, wydaje się, potrzebuje Porter by się rozwinąć.

PF: Mike Scott

Kiedy tylko wróci Markieff Morris, to on będzie wyjściowym silnym skrzydłowym. W sezon wejdzie on jednak lecząc uraz, a w jego miejsce w piątce zagra prawdopodobnie Scott.

Teoretycznie wstawienie Scotta na silne skrzydło wygląda, jak obniżenie składu i gra small-ball. Byłoby to korzystne dla zespołu, ale czy tak rzeczywiście jest? Przy swoich 203 centymetrach wzrostu, Scott od zawsze gra na silnym skrzydle, a momentami nawet na centrze. Problem polega na tym, że Scott wcale nie rzuca dobrze z dystansu. Może w tym sezonie się to zmieni, ale jeśli nie, to może nie być dużego pożytku z trzymania go w wyjściowym składzie i może warto spróbować z duetem Oubre&Porter na skrzydłach.

C: Marcin Gortat

Przykro to stwierdzać, ale nie ma w tym nic krzywdzącego dla Polaka – jeśli Wizards działają przyszłościowo, powinni zacząć myśleć o zastępstwie dla Gortata. Kontrakt Marcina obejmuje jeszcze dwa lata, a on sam wspomina coraz częściej, że to już końcowy etap jego kariery koszykarskiej.

Sęk w tym, że w składzie nie ma odpowiedniego kandydata. Wizards przydałby się center atletyczny, obrońca obręczy, sprawny w pick’n’rollu. Akurat tę ostatnia cechę Marcin posiada i miejmy nadzieję, że gra ofensywna zespołu wyeksponuję tę umiejętność zawodnika.

Ławka:

Rezerwa Wizards, podobnie jak w ubiegłym sezonie, jest ich ogromną słabością. Pierwszy skład to zbiór talentu, który jest w stanie podjąć walkę – według niektórych – nawet o pierwszą pozycję w konferencji. Jednak trener Brooks nie ma dużo pola do popisu, jeśli chodzi o rotowanie składem.

W miarę równo można rozłożyć minuty na pozycji środkowego pomiędzy Marcina Gortata a Iana Mahinmi. Zawodnik pokroju Francuza może dobrze sprawdzać się w warunkach gry stołecznego zespołu – pytanie tylko, czy nie jest zbyt wolny dla pierwszego składu, gdzie szybkie tempo powinien narzucać John Wall.

Stosunkowo ciekawą rywalizacją jest też pozycja niskiego skrzydłowego, gdzie za Porterem wchodzić będzie Kelly Oubre. Już teraz wiadomo, że Oubre jest mniej utalentowanym graczem – wciąż jednak z potencjałem. Intrygującym rozwiązaniem będzie gra oboma skrzydłowymi jednocześnie na pozycjach 3 i 4. Stworzyłoby to najlepsze warunki dla centralnej osi, jaką jest Wall.

Reszta ławki to niestety gracze nieszczególnie warci uwagi. Na obwodzie skład uzupełniają Tomas Satoransky, Tim Frazer oraz Jodie Meeks. Czech może zapewnić pewną ciągłość gry, prowadząc drugi unit w sposób szybki i oparty na atletyzmie – podobnie jak Wall. Jednak skala talentu jest odpowiednio niższa.

Pod koszem minuty w drugich kwartach okupować będą Jason Smith oraz Chris McCullough. O drugim z panów ciężko coś powiedzieć na podstawie małej próbki meczowej – przy pierwszym z nich takiego problemu niestety nie ma. Chociaż jeśli Smith zacznie regularnie rzucać za trzy, będzie przydatny choć w tym jednym elemencie.

4 historie Wizards 2017/18

Jak Scott Brooks będzie rotował zespołem? Z jednej strony trzeba spróbować wygrać możliwie największa ilość spotkań. Z drugiej jednak, nie można za bardzo eksploatować swoich najlepszych graczy w sezonie regularnym. Możliwe jednak, że te dwa cele będą się wykluczać. Brooks musi dawać odpocząć Wallowi i Bealowi, a niestety ławka rezerwowych może nie pozwolić na podjęcie walki z rywalem. Być może trener postara się rozdzielić minuty tej dwójki tak, by któryś z nich zawsze był na parkiecie.

Kto zostanie wyjściowym środkowym? Wiemy, że sezon na tej pozycji zacznie Marcin Gortat – nie ulega to wątpliwości. Ian Mahinmi dopiero wrócił do zdrowia i nie zostanie od razu rzucony na głęboką wodę. W dłuższej perspektywie jednak może się okazać, że Francuz będzie się spisywał od Polaka lepiej i to on będzie zaczynał – lub co ważniejsze kończył – spotkania.

Kim będzie Otto Porter? W tej chwili młody skrzydłowy to najlepiej opłacany zawodnik w zespole. Fakt, że jest on dopiero 3/4 opcją sprawia, że nie jest to najlepsza sytuacja – ani dla budżetu klubu, ani atmosfery w szatni. W momencie w którym zespół postawił na Portera tak duże pieniądze, musi on pokazać, że choć po części na nie zasługuje. To duża presja.

Jak rozwinie się sytuacja finansowa Wizards? W tej chwili zespół płaci zawodnikom łącznie prawie 129 milionów za sezon 2017/18. Zważywszy na to, że ciężko będzie nawet o awans do finałów konferencji, jest to kwota bardzo wysoka. Nie zapowiada się zupełnie, żeby się to zmieniło. Na sezon 2020/21 pod kontraktami jest trzech graczy, za których usługi drużyna zapłaci aż 98 milionów. Niech lepiej salary cap wzrośnie, jeśli Wizards chcą mieć jakichkolwiek graczy na ławce.

Pozycja w Power Rankingu ZKNBA: 7. (3. na wschodzie)

Ocena: 7,03/10

Kopiuj link do schowka