Power Ranking #2 (13.11.13)

13/11/2013
lance

fot. Flickr

Początek sezonu, więc w rankingu sporo zmian. Jedna drużyna została jednak na swoim miejscu. Chyba nikt nie ma żadnych wątpliwości która.

Sponsor serwisu

1. (-) Indiana Pacers (8-0) 4-0 w ost. tygodniu

Na szczycie bez zmian. Pacers pozostają najlepszą ekipą w lidze, która niszczy wszystko co tylko spotka na swojej drodze. W ostatnim tygodniu najbardziej imponujące zwycięstwa podopieczni Franka Vogela odnieśli na Brooklynie (96:91) i u siebie z Memphis (95:79). Przed nimi trudna seria, w której dziewięć z najbliższych dwunastu spotkań zagrają na wyjeździe, a ich rywalami będą między innymi Bulls, Knicks, Clippers, Spurs i Thunder. Z ciekawostek: Pacers to obok Jazz jedna z dwóch drużyn, które nie zdobyły jeszcze w tym sezonie 100 punktów w meczu.

2. (+5) San Antonio Spurs (7-1) 4-0 w ost. tygodniu

Spurs po cichu wygrali wszystkie mecze w ciągu ostatnich siedmiu dni, włączając w to prawdziwy blow-out nad Knicks w Madison Square Garden. Do formy, którą prezentował podczas play-offów wrócił chyba Danny Green, który w dwóch meczach przeciwko Knicks i Sixers zdobył łącznie 42 punkty, na 70% skuteczności. Podopieczni Gregga Popovicha tracą zaledwie 96.1 punktów na sto posiadań, co jest drugim najlepszym wynikiem w lidze po dobrze wiecie kim.

3. (+9) Oklahoma City Thunder (5-1) 3-0 w ost. tygodniu

Grzmoty korzystają z łatwiejszego terminarza i wygrywają we wszystkich meczach, których są faworytami. Russell Westbrook wrócił po kontuzji, jednak nie jest jeszcze tym samym zawodnikiem co wcześniej i rzucając na 33% skuteczności z gry bardziej szkodzi drużynie, niż jej rzeczywiście pomaga. Przed Kevinem Durantem (który gra z kolei jak MVP) i spółką teraz dwa trudne spotkania na wyjeździe kolejno z Clippers i Warriors, które powinny powiedzieć nam nieco więcej o sile ekipy z Oklahomy.

4. (+6) Miami Heat (5-3) 2-1 w ost. tygodniu

Jeden głupi rzut wolny w wykonaniu Dwyane’a Wade’a kosztował Heat tydzień bez porażki i serię pięciu zwycięstw z rzędu. Mistrzowie NBA po przeciętnym starcie i porażkach z Sixers oraz Nets powoli wracają jednak do formy i z pewnością łatwo swoich pierścieni nie oddadzą. LeBron James gdy tylko mu się chce jest nie do zatrzymania dla rywali, a Erika Spoelstrę powinna cieszyć niezła forma Michaela Beasleya, który sprawdza się jako opcja z ławki rezerwowych.

5.(-3) Los Angeles Clippers (5-3) 2-1 w ost. tygodniu

Clippers przegrali dwa mecze z rzędu na Florydzie przeciwko Magic i Heat, jednak zaraz potem odnieśli zwycięstwa nad wymagającymi Rockets i Timberwolves. W ich grze widać jeszcze trochę braków, zwłaszcza po defensywnej stronie parkietu, jednak widać, że Chris Paul nie ma zamiaru po raz kolejny zakończyć sezon rozczarowaniem. J.J. Redick w pierwszych kwartach zdobywa średnio więcej punktów niż LeBron James i Kevin Durant.

6. (+3) Phoenix Suns (5-2) 2-1 w ost. tygodniu

Tak, to się dzieje naprawdę. Ryan McDonough nie może w to uwierzyć i ściska pod swoim biurkiem mokre od łez zdjęcie Andrew Wigginsa. Suns nie dość, że nie są w ścisłej końcówce tabeli ligi, to jeszcze w ogóle nie wyglądają jak ekipa, która miała tankować. Dość pewne zwycięstwa u siebie z Pelicans i Nuggets poprzedzone zaledwie trzypunktową porażką w zaciekłym boju z San Antonio Spurs robią ogromne wrażenie. A to wszystko bez, albo raczej z połową Gorana Dragicia, który narzekał na nadkręcenie kostki.

7. (-2) Golden State Warriors (5-3) 2-2 w ost. tygodniu

Dwie porażki w trudnej serii back-to-back na wyjeździe ze Spurs i Grizzlies rzucają niewielki cień na zeszły tydzień w wykonaniu Wojowników. Ich fani nie powinni się jednak przejmować. W meczu z wicemistrzami NBA zabrakło Stephena Curry’ego, którego kostki na szczęście (na tyle ile to możliwe) mają się już w porządku, natomiast Niedźwiadki od zawsze byli dla Warriors najgorszym nemesis, którego nie potrafią w Oakland pokonać od grudnia 2010 roku. Dzisiaj w meczu z Pistons wszystko chodziło już jak w zegarku.

8. (-5) Minnesota Timberwolves (5-3) 2-2 w ost. tygodniu

Porażki z Warriors i Clippers trudno nazwać rozczarowaniem, jednak w Minneapolis wciąż nie mogą odżałować przestrzelonej dobitki Kevina Love, która dałaby w Staples Center dogrywkę. Leśne Wilki wyglądają jak na razie bardzo dobrze i zdrowi wydają się być poważnym kandydatem na awans do play-offów. Dwójka Kevinów – Love i Martin średnio co mecz zapewnia >50 punktów i tylko gdyby Ricky Rubio nauczył się rzucać…

9. (+6) Portland Trail Blazers (5-2) 3-0 w ost. tygodniu

Trzy zwycięstwa z rzędu robią pozytywne wrażenie, nawet gdy podopieczni Terry’ego Stottsa odnieśli je nad taki zespołami jak Kings (dwukrotnie) i Pistons. Sezon znakomicie rozpoczął Wesley Matthews, który zdobywa 16 punktów na mecz, na 55% skuteczności. Idylla kiedyś jednak minie i zapewne wszystko wróci do normy, w której Blazers po meczach z silniejszymi rywalami spadną poza pierwszą ósemkę konferencji zachodniej.

10. (-2) Dallas Mavericks (5-3) 2-2 w ost. tygodniu

Mavs nie zawiedli jeszcze w tym sezonie ani razu i wszystkie mecze, które mieli wygrać – wygrali. Wczoraj z tarczą do domu odesłali Washington Wizards, a Dirk Nowitzki przeskoczył Jerry’ego ‘The Logo’ Westa na liście strzelców wszech czasów i awansował w niej na 16. pozycję. Wciąż solidnie wygląda Monta Ellis. Shawn Marion i Vince Carter robią to, co na weteranów przystało, Jose Calderon trafił 20 z ostatnich 35 prób z dystansu, a DeJuan Blair jest póki co moim ulubionym zawodnikiem tego sezonu.

11. (-7) Houston Rockets (5-3) 1-2 w ost. tygodniu

Zimny prysznic spadł na fanów Rockets po porażkach z Lakers i Clippers. Mało brakowało, a seria przedłużyła by się do trzech przegranych. Rakiety po dwóch dogrywkach i 31 punktach Jeremy’ego Lina zdołały jednak wygrać z Toronto Raptors. Nie wygląda to tak jak się spodziewaliśmy, a Kevin McHale w końcu powinien zrozumieć, że na gra na dwie wieże pozbawiona jest jakiegokolwiek sensu. Z Asikiem i Howardem na parkiecie Rockets tracą na sto posiadań o 16 (!) punktów więcej niż ich zdobywają.

12. (+6) Atlanta Hawks (4-3) 2-1 w ost. tygodniu

Hawks mają szósty atak ligi i jeszcze ani razu w tym sezonie nie zeszli poniżej granicy 100 punktów zdobywanych w meczu. Ostatni tydzień to dla nich łatwe wygrane z Bobcats i Magic, ale też kolejna w tym sezonie rozczarowująca porażka tym razem z Denver Nuggets. Jastrzębie grają dziś z New York Knicks, w meczu, po którym swoją posadę może stracić Mike Woodson. Zobaczymy czy w Atlancie pomogą swojemu byłemu trenerowi.

13. (+9) Chicago Bulls (3-3) 2-1 w ost. tygodniu

Porażka bez stylu w meczu na szczycie Atlantic Division z Indianą Pacers, a potem dwa ważne zwycięstwa z Jazz i Cavaliers. Derrick Rose jest jeszcze daleko od swojej optymalnej dyspozycji, a grę Byków w ryzach trzyma duet Luol Deng-Carlos Boozer. Lider ekipy z Chicago zdobywa niecałe 15 punktów na mecz, przy 33% skuteczności. Fani z Windy City z pewnością spodziewali się czegoś zupełnie innego.

14. (+16) Boston Celtics (4-4) 4-0 w ost. tygodniu

Cztery zwycięstwa z rzędu i jeden niesamowity rzut Jeffa Greena wystarczyły, aby Celtowie z ostatniego miejsca w notowaniu wspięli się do jego górnej połowy. Brad Stevens zrozumiał, że Avery Bradley niezbyt dobrze spisuje się jako rozgrywający i do pierwszej piątki awansował Jordana Crawforda. Uwolniony kosztem Vitora Faveraniego został także Kelly Olynyk i już dziś po meczu z Bobcats C’s mogą się cieszyć z pierwszego, dodatniego bilansu w tym sezonie.

15. (+6) Los Angeles Lakers (4-5) 2-2 w ost. tygodniu

Przyznam, że Lakers pozytywnie mnie zaskakują swoją postawą na początku sezonu. Grają najszybszą koszykówkę w NBA, o której ostatnio przekonali się Houston Rockets i New Orleans Pelicans. Ze składu Jeziorowców na najbliższe tygodnie wypadł Steve Nash, co otworzyło miejsca na parkiecie dla Jordana Hilla. Hill nijak nie pasuje do stylu gry Mike’a D’Antoniego, ale wczoraj udowodnił, że może być naprawdę solidnym wzmocnieniem pierwszej piątki. Niestety data powrotu do gry Kobego Bryanta nie jest jeszcze znana. 15 listopada w meczu z Grizzlies prawdopodobnie go jeszcze nie zobaczymy.

16. (-10) Philadelphia 76ers (4-4) 1-3 w ost. tygodniu

Piękny sen jeszcze trwa, ale do przebudzenia zostało bardzo niewiele. Sixers wygrali w ostatnim tygodniu tylko raz, przeciwko Cleveland Cavaliers, w meczu, w którym swój wielki powrót do Philly zaliczył wygwizdany Andrew Bynum. Pozostałe mecze to dwie znaczne porażki z Wizards i Spurs, a także pechowa przegrana po dwóch dogrywkach, w drugim meczu z Cavs. Michael Carter-Williams nieco się uspokoił, jednak i tak pokazuje, że będzie promykiem nadziei w sercach fanów z Pensylwanii i w moim fantasy. Sam Hinkie może spać spokojnie, jego piękny sen o tankowaniu dopiero się zaczyna…

17. (+2) Memphis Grizzlies (3-4) 1-2 w ost. tygodniu

Cały czas bez stylu i bez defensywy, która rok temu była w stanie zatrzymać każdą ekipę w lidze. Grizzlies przekonująco wygrali co prawda z Golden State Warriors (stąd między innymi ich awans o dwie pozycje), jednak to co pokazali w meczu z Wojownikami, kompletnie nie istniało przeciw Pacers i Pelicans. Marc Gasol to póki co jedno z największych rozczarowań tego sezonu, a jego gra nijak nie przypomina najlepszego defensora sezonu 2012/13.

18. (-2) Charlotte Bobcats (3-4) 1-2 w ost. tygodniu

Rysiom udało się wygrać u siebie z Toronto Raptors, jednak później przyszły porażki kolejno z Knicks i Hawks. Kemba Walker stara się robić co może, choć jego skuteczność pozostawia wiele do życzenia. Swój debiut w ekipie Michaela Jordana zaliczył już także Al Jefferson, jednak trudno nazwać występy Big Ala mianem tych udanych.

19. (+1) Toronto Raptors (3-5) 1-3 w ost. tygodniu

Przez długi okres czasu Raptors jak równi z równym walczyli zarówno z Pacers jak i z Rockets. Oba pojedynki nie skończyły się jednak po ich myśli. Wygrać udało się tylko ze słabymi Utah Jazz, w meczu, w którym Raptors po raz pierwszy w tym sezonie rzucili swoim rywalom więcej niż 100 punktów w meczu. Rudy Gay jest jak na razie 57/160 z gry i nic nie zapowiada, aby ta tendencja miała się zmienić.

20. (-7) Cleveland Cavaliers (3-5) 1-3 w ost. tygodniu

Udało się wygrać po dwóch dogrywkach z Sixers i to by było na tyle. Podopieczni Mike’a Browna wciąż rozczarowują, a ich gra daleka jest od ideału. Do pierwszej piątki awansował Andrew Bynum, który zdołał pokazać tylko tyle, że raczej już nigdy nie będzie tym samym zawodnikiem, co jeszcze 2 lata temu w barwach Lakers. Zawodzi także Kyrie Irving, który tylko raz w tym sezonie zdołał przekroczyć granicę 50% skuteczności z gry.

21. (+2) New Orleans Pelicans (3-5) 2-2 w ost. tygodniu

Awans Pelicans nie jest na pewno wynikiem ich dobrej gry, a raczej słabszej formy pozostałych ekip w lidze. Podopiecznym Monty’ego Williamsa udało się wygrać z Grizzlies, którym daleko jednak od normalnej dyspozycji. Porażki z Suns i Lakers udowadniają, że przed ekipą z Nowego Orleanu jeszcze sporo pracy, a sam Anthony Davis może nie wystarczyć na walkę o 7-8 miejsce w konferencji zachodniej.

22. (+5) Denver Nuggets (2-4) 2-1 w ost. tygodniu

Nuggets podnieśli się z dna, jednak zwycięstwa nad Hawks i Jazz trudno nazwać jakimś wielkim przełomem. Ekipa Briana Shawa wydaje się zmierzać donikąd i trudno mi uwierzyć, aby Bryłkom udało się powalczyć o coś więcej w tym sezonie niż tylko osadzenie się (miejmy nadzieję na krótko) w otchłani przeciętności.

23. (-11) Orlando Magic (3-5) 1-3 w ost. tygodniu

Podopiecznym Jacquesa Vaughna na fali dobrego początku sezonu udało się jeszcze w przekonującym stylu pokonać u siebie Los Angeles Clippers, jednak później było już tylko gorzej. Trzy porażki z rzędu nie przynoszą chluby, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Magic dwukrotnie mierzyli swoje siły z Boston Celtics. Wciąż nie wiadomo co dzieje się z kostką Tobiasa Harrisa.

24. (-10) Brooklyn Nets (2-4) 0-2 w ost. tygodniu

Nets są wyżej od swoich rywali zza miedzy, gdyż swoje mecze przegrywali w lepszym stylu (jeśli w ogóle bierzemy pod uwagę, że w ich przypadku istnieje porażka w dobrym stylu). Podopieczni Jasona Kidda stanowili chyba największe jak na razie wyzwanie dla czołgu z Indiany, z kolei do zwycięstwa w meczu z Wizards zabrakło tylko i wyłącznie cierpliwości w końcówce. Nets grają teraz na wyjeździe z Kings i Suns, więc ich bilans powinien w miarę szybko ulec poprawie.

25. (-1) Milwaukee Bucks (2-4) 1-2 w ost. tygodniu

W Wisconsin bez zmian. Bucks wyrwali zwycięstwo w meczu z Cavaliers, jednak wczoraj, Heat pokazali im ich miejsce w szeregu. Larry Sanders opuści sześć tygodni z powodu operacji kciuka. Ciekawe czy kontuzji nabawił się podczas małej bójki w pewnym barze…

26. (-2) New York Knicks (1-3) 1-1 w ost. tygodniu

Zwycięstwo nad Bobcats, którego raczej nikt w Nowym Jorku nie powinien traktować jako sukces i okrutny blow-out u siebie w meczu przeciwko San Antonio Spurs. Wicemistrzowie NBA wypunktowali wszystkie błędy defensywy Knicks, a Andrea Bargnani próbujący grać w obronie na pozycji środkowego to najśmieszniejsza rzecz od czasu, gdy w Wielkim Jabłku rządził jeszcze Isiah Thomas.

27. (+2) Wahington Wizards (2-5) 2-2 w ost. tygodniu

Czarodzieje byli bardzo blisko wygranej w meczu przeciwko Thunder, która dałaby im pierwszy bilans tylu samo zwycięstw, co porażek od 31 października 2009 roku (!). Marcin Gortat nie odnalazł jeszcze wspólnego języka ze swoimi partnerami w defensywie, choć trzeba przyznać, że patrząc na suche statystyki prezentuje się całkiem przyzwoicie. Na o wiele więcej liczyliśmy od Johna Walla, który w ofensywie na razie nie istnieje.

28. (-11) Detroit Pistons (2-5) 0-3 w ost. tygodniu

Josh Smith oddający średnio prawie sześć trójek na mecz. To nie mogło się udać. W Detroit wszyscy liczyli na play-offy, a póki co Mo Cheeks musi wreszcie znaleźć sposób na poukładanie swojego frontcourtu. ?atwo nie będzie, a misja włączenia Smitha do wspólnej gry z Andre Drummondem i Gregiem Monroe może skończyć się jednym, wielkim niepowodzeniem.

29.(-4) Sacramento Kings (1-5) 0-2 w ost. tygodniu

Mimo wszystko liczyliśmy na więcej od DeMarcusa Cousinsa i spółki. Lider Kings staje na wysokości zadania, zalicza 24 punkty i 10 zbiórek na mecz, jednak nie może liczyć na pomoc swoich kolegów z ekipy. Drugim najlepszym strzelcem w pierwszej piątce ekipy z Sacramento jest Greivis Vasquez, zaliczający tylko 9 punktów na mecz.

30. (-2) Utah Jazz (0-8) 0-4 w ost. tygodniu

Fani Jazz nie mają łatwego życia w tym sezonie. Porażek każdy się spodziewał, choć patrząc na wyniki i ambicję Suns oraz Sixers, w Salt Lake City czują pewnie niemałą zazdrość. Trochę więcej oczekiwano chyba po Derricku Favorsie, który póki co zalicza średnio 13 punktów i 10 zbiórek na mecz. Do wyrównania najgorszego początku rozgrywek w historii organizacji, Jazzmenom brakuje jeszcze trzech porażek. Do zrobienia.

?ledź autora tego tekstu na twitterze!

 

 

 

Kopiuj link do schowka