Postanowienia i oczekiwania

02/01/2017
Giannis

Jeśli obejrzałeś w tym sezonie więcej niż 5-10 meczów Bucks, to sam doskonale wiesz, że nie ma co oczekiwać od nich konsekwencji, regularności czy dojrzałości. Mimo, że póki co mają bilans 16-16, to równie dobrze mogą zacząć rok od 15 z rzędu wygranych, jak i 15 porażek. Potrafią jednej nocy wygrać 30 punktami demolując przeciwnika, żeby w następnym spotkaniu popełnić 17 niewymuszonych strat i trafiać z 29% skutecznością z gry. Jedyne, czego możemy być pewni każdego wieczora, to całkowita dominacja Giannisa i przebłyski geniuszu Parkera. Żeby być kibicem Bucks, trzeba umieć trzymać nerwy na wodzy i odpowiednio tonować oczekiwania. O czym zatem warto pamiętać już od początku roku?

  1. Młodzi, energiczni, szaleni, spektakularni (dodaj jeszcze kilka własnych epitetów) Bucks nie mogą być traktowani jako drużyna, którą w tym sezonie rozliczamy na podstawie zwycięstw i porażek. W zespole, gdzie główna gwiazda ma 22 lata, a druga 21, nie może być mowy o rozliczaniu na podstawie najprostszych matematycznych przeliczników. Nie zabierajmy sobie przyjemności z oglądania eurostepów Giannisa, crossów Parkera tylko dlatego, że podświadomie chcielibyśmy widzieć Kozły z +50 wygranymi JUŻ TERAZ. Przebudowa Bucks trwa, a nasza drużyna ma do dyspozycji jeden z kluczowych elementów, którego brakuje wielu zespołom – czas. Dlatego teraz jest doskonały moment na eksperymenty, kombinowanie i testowanie różnych ustawień. Czekamy z niecierpliwością na p’n’r w crunch time z Antkiem i Jabarim w rolach głównych. Oglądamy coraz więcej Brogdona w pierwszym składzie i po cichu trzymamy kciuki za to, żeby na stałe wyrzucił z Delly’ego do rezerw.
  2. Czy będąc w tak młodym wieku co większość zawodników Bucks, można mieć zarzuty do tego,  jak celebrują zwycięstwa z największymi tej ligi? Pamiętacie koszulki 24-1 jak Warriors zawitali do Milwaukee? Wygrana Bucks przerwała rekordową serię GSW i nie ma się co dziwić, że większość mieszkańców MKE oszalała. A co dopiero zawodnicy. Jak się okazało, był to początek pierwszej klasycznej rywalizacji, którą być może będziemy się ekscytować w kolejnych latach. Po tamtym meczu wypowiedzieli się Klay Thomson i Steph Curry. Pierwszy powiedział: „Mam wrażenie, że mogli wygrać pokazując nieco więcej klasy.” , natomiast Curry dodał: „Tak, fajnie się cieszyli. Pamiętamy takie rzeczy!” Tydzień później w Oakland część kibiców Warriors przyszło w koszulkach „10-18”.
    Podobna sytuacja miała miejsce 29 listopada, kiedy Bucks wygrali z Cavs 118-101. Później dwa razy w grudniu to zespół LeBrona był górą, a mimo to, musieliśmy usłyszeć komentarz Jamesa: „Parker i Antetokounmpo grają na wyższym poziomie z nami, niż z innymi przeciwnikami. Może zaczęliby grać na tym samym wysokim poziomie w każdym meczu, jak przystało na profesjonalistów?”  A do tego dwa słowa dołożył Irving: „Chciałbym zagrać z nimi rywalizację do czterech wygranych. Jestem strasznie podjarany, za każdym razem, jak muszę z nimi grać. Od momentu jak skopali nam tyłki w Milwaukee, każdy mecz z nimi traktuję specjalnie. To już sprawa osobista.”
    Super, bo już dwie najlepsze drużyny są nastawione przeciwko Bucks, a do tego jeszcze musimy dołożyć Wizards. Po ostatniej wygranej 27 punktami, Wall miał pretensję, że przez trzy kwarty na boisku był Giannis i nabijał sobie statystyki (rekordowe 39 punktów).
    Ale o co chodzi? Czy powoli zaczyna się wywieranie presji na młodych Bucks, specjalne prowokowanie i sięganie do gier psychologicznych i wymianę ciosów przez dziennikarzy? Dla mnie sytuacja całkowicie niezrozumiała, ale z drugiej strony pokazuję jedną rzecz: Bucks, czy tego chcą, czy nie, powoli zaczynają się liczyć. Prędzej czy później zacznie to docierać do świadomości zawodników, trenera (nie zapominajmy, że Kidd jest trenerem tak samo długo, jak Giannis jest zawodnikiem!) że czas na dorastanie dobiega końca i powoli stajemy się the-real-fuckin-deal.
  3. Kiedy zajrzymy nieco w statystyki, zobaczymy, że Bucks w tej chwili zajmują 8 miejsce w lidze w NetRtg (3.3, najlepiej w lidze GSW 12.1). Jest to na tyle ciekawa statystyka, że w ostatnich trzech latach, każda drużyna z TOP10 wygrała co najmniej 48 spotkań w sezonie. Zanim zaczniemy się cieszyć, musimy pamiętać o tym, że Bucks są w tym sezonie 0-2 w dogrywkach, 3-8 w zaciętych meczach (różnica mniejsza niż 6 punktów) i zdecydowanie częściej kopali tyłki dużą różnicą punktów, niż dostali lanie. Nasz NetRtg w decydujących momentach meczu jest na ostatnim miejscu w lidze, dlatego gdyby tylko udało się grać w zaciętych końcówkach tak, jak to robimy w zwycięskich meczach, będziemy mogli mówić o Bucks nie tyle w TOP8 wschodu, ale TOP8 ligi. Cholera, czy to nie jest kolejny argument, który tylko podnosi oczekiwania?
  4. Nie czytaj pierwszego punktu. A jak już przeczytałeś, to o nim zapomnij. Byłem pijany. Nie wiedziałem, co mówię. Liczę na Bucks w playoffach. W drugiej rundzie. Patrzę na każde zwycięstwo z takim utęsknieniem, jak na kolejne wyjście do kontry Giannisa. Albo na powrót do gry Middletona.

    Jednak mówienie o przyszłości MKE w tym momencie jest trochę jak ocenianie zioła jeszcze przed zrolowaniem blanta. Delektujmy się póki możemy. Euforia i radość przyjdzie w swoim czasie… albo wszystko spektakularnie je&**nie, do czego w przypadku Bucks był czas przywyknąć. Faktem jest, że cokolwiek by się nie działo z drużyną, Giannis i tak już przeszedł do historii. A po prawie 15 latach kibicowania tej drużynie, jest to dla mnie i tak szczyt marzeń.

Kochani Bucks. Nie tyle udanego 2017 roku, co fantastycznego dziesięciolecia!

Kopiuj link do schowka