Podsumowanie 15/16 – Sixers

21/06/2016
Jahlil Okafor

Kolejny rok porażek, kolejny rok rozczarowań, kontuzji i jedyne co na dzisiaj cieszy to najgorszy bilansw NBA nagrodzony pierwszym numerem w drafcie. Nie ma już Sama Hinkiego, władzę przejęli panowie Colangelo.

Bilans w sezonie 2015/16: 10-72(spadek o 8zwycięstw)

Sponsor serwisu

Trener: Brett Brown(47-199 w trakcie 3 lat pracy)

Czy jest w NBA szkoleniowiec, który ma bardziej przechlapane niż Brett Brown? Chyba dotychczas nie, ale szkoleniowiec swoją cierpliwością zasłużył na przedłużenie swojego kontraktu, które dostał do podpisania w grudniu 2015 roku. Będzie miał zatem wypłacaną pensję przez Sixers do końca sezonu 2017/18, chyba że zostanie zwolniony i znajdzie sobie inne miejsce pracy.

Bardzo trudno oceniać Browna za względu na to jaki skład dostał do dyspozycji. Było w trakcie tych trzech lat kilka momentów, za które trzeba go pochwalić. Po pierwsze początek dla niego debiutanckich rozgrywek, gdy Sixers mieli bilans 6-8 po 14 meczach. W drugim sezonie bardzo solidna defensywa, która do połowy rozgrywek pozwalała im być w okolicach 10. najlepszej obrony w całej NBA. Wreszcie w tym sezonie po przyjściu Isha Smitha uruchomił grę pick’n’roll i przez chwilę zagroził posiadaniu najgorszego bilansu w lidze.

Widać zatem jak na dłoni, że Brown zna się na swojej pracy i może być dobrym trenerem do początku marszu w górę tabeli. Minusy? Zbyt duże minuty jednocześnie dla Jahlila Okafora i Nerlensa Noela, co często grzebało ich szanse na cokolwiek, ale z drugiej strony nie mógł nie ogrywać dwóch najbardziej perspektywicznych, zdrowych graczy w klubie.

Najlepsi gracze (wymienić po 2 z najwyższymi średnimi w każdej kategorii):

Punkty:
Jahlil Okafor – 17,5
Ish Smith – 14,7

Zbiórki:
Nerlens Noel – 8,1
Jahlil Okafor – 7,0

Asysty:
Ish Smith – 7,0
T.J. McConnell – 4,5

Przechwyty:
Nerlens Noel – 1,8
Robert Covington – 1,6

Bloki:
Jerami Grant – 1,6
Nerlens Noel – 1,5

MVP zespołu:Ish Smith – 14,7 pkt., 4,3 zb., 7,0 as., 1,3 prz.

Na początku sezonu Sixers nie dało się oglądać. Grę prowadził debiutant T.J. McConnell i mimo szczerych chęci nie radził sobie z tą rolą. Dlatego powrót Isha Smitha był wybawieniem dla Philly. Oczywiście wybawieniem połowicznym, bo jedynym, co udało się uniknąć to najgorszego bilansu w historii ligi. Mimo wszystko jednak Smith był największym upgradem dla składu.

Przed jego przyjściem Sixers notowali fatalne 91,8 punktu na 100 posiadań, gdy zaczął z nimi grać, przyspieszyli nieco tempo, lepiej grali pick’n’rolle i efekt był widoczny niemal od razu. Do końca sezonu zanotowali 99,5 punktu na 100 posiadań, a ze Smithem na boisku 100,5.

Oczywiście na bezrybiu i rak ryba, więc trzeba łapać się jakichkolwiek pozytywów. A że są takie słabe, to już zasługa tego na co postawili Sixers. Teraz przed nimi ważna decyzja, bo Smith jest wolnym agentem. Nie oszukujmy się, nie ustawi się po niego kolejka zespołów, ale ktoś może chcieć mieć u siebie takiego gracza z ławki rezerwowych, który poderwie grę zespołu.

Rozczarowanie:Nik Stauskas – 8,5 pkt., 2,5 zb., 1,9 as., 32,6% za trzy

Podobnie jak w przypadku Smitha, oczekiwania nie były zbyt wygórowane, ale jednak Stauskas miał się odbudować w Sixers po straconym debiutanckim sezonie w Kings. Gdzie jak nie tu miał dostać minuty, które miał zamienić na regularne punkty i pokazać, że trafiać z dystansu to on potrafi. Rzeczywistość jednak pokazała, że nic z tego nie będzie. Stauskas nawet w takim zespole jak Sixers miał bardzo słabe mecze, kilka razy wyłapał nawet brak gry z powodu decyzji trenera, bez jakiegokolwiek urazu.

Jego kontrakt będzie obowiązywał jeszcze przez rok. Być może przy nieco lepszych kolegach w drużynie, lepszym spacingu, jeśli w drużynie zdecydują się oddać kogoś z dwójki Okafor-Noel, żeby było więcej miejsca do grania, on też zacznie grać lepiej. Dla strzelca takiego jak on potrzebne jest miejsce na boisku, a przy takim towarzystwie nie było potrzeby odchodzenia od Stauskasa i pomagania przy obronie pozostałych, a to dla samego Nika oznaczało brak czystych pozycji.

Jeśli nie zacznie sezonu 2016/17 bardzo dobrze i nie będzie trafiał regularnie, to szybko podzieli los Jimmera Fredette’a i zakończy swoją przygodę z NBA, a będzie zbierał laury w NBDL, Europie lub innych Chinach.

Najważniejszy moment w sezonie: -odejście Sama Hinkiego i loteria draftu

To zdecydowanie najważniejszy moment, bo kończy pewną epokę w Sixers. Czy odejście Sama Hinkiego i przejęcie władzy przez Jerry’ego i Briana Colangelo oznacza lepsze czasy dla Szóśtek? To się dopiero okaże, ale czasy Hinkiego to zdecydowanie mroczne czasy dla klubu. Od drużyny, która dotarła do siódmego meczu półfinałów konferencji w rywalizacji z Boston Celtics, po kolejne lata, gdzie tylko myślało się o przyszłości, a nie teraźniejszości. Hinkiemu nie dano dokończyć jego epokowego dzieła, teraz ewentualną śmietankę spijał będzie ktoś inny.

Debiutanci:

  1. Jahlil Okafor – 17,5 pkt., 7,0 zb., 1,2 as., 1,2 blk., 50,8% z gry
  2. Christian Wood – 3,6 pkt., 2,2 zb., 36,4% za trzy
  3. T.J. McConnell – 6,1 pkt., 4,5 as., 3,1 zb., 1,2 prz., 47,0% z gry, 34,8% za trzy
  4. Richaun Holmes- 5,6 pkt., 2,6 zb., 51,4% z gry

Jahlil Okafor zrobił w swoim debiutanckim sezonie dokładnie to, czego wszyscy się spodziewali. Pokazał świetny arsenał akcji w ofensywie, szczególnie w post-up, ale jednocześnie był dość dużą dziurą w obronie. Niech nie zmyli was jego średnia ponad 1 bloku na mecz. Przy jego wzroście i warunkach fizycznych jest to minimum, które musi osiągnąć. Jako debiutant nie zawiódł, ale jego przyszłość w klubie stoi pod znakiem zapytania. Sixers bowiem mogą wymienić jego, Embiida lub Noela w trakcie offseason, bo po co aż tylu graczy podkoszowych, z których każdy powinien dostać co najmniej 30 minut na parkiecie. Okafor na dzisiaj może mieć najwyższą wartość i dlatego to on może zmienić zespół.

Pozostali trzej debiutanci w sytuacji gdy Sixers chcą już teraz zacząć walczyć o cokolwiek więcej niż liczba piłeczek w drafcie, nie powinni się znaleźć w zespole na kolejny sezon.

Nowi gracze:

  1. Kendall Marshall – 3,7 pkt., 2,4 as.
  2. Elton Brand – 4,1 pkt., 3,7 zb., 1,1 as.
  3. Carl Landry – 9,8 pkt., 4,1 zb., 55,6% z gry
  4. Nik Stauskas – patrz rozczarowanie sezonu

Kendall Marshall ma za sobą sezon, w którym wracał po ciężkiej kontuzji i miał problem z wywalczeniem sobie więcej minut w rotacji od T.J. McConnella, a to już dużo mówi o jego poziomie. Niestety dla Sixers, Sam Hinkie podpisał z nim długi kontrakt i trzeba będzie się z nim jeszcze użerać przez jakiś czas. Gdyby wrócił do swojej dyspozycji z czasów gry dla Lakers, powinien być solidnym wsparciem z ławki.

Brand wrócił ten jeden ostatni raz, mimo że karierę już powinien zakończyć. Zagrał kilka niezłych spotkań, ale głównie trafił tu po to, żeby być mentalnym wsparciem dla młodych Noela i Okafora. Z tego zapewne wywiązał się dobrze i teraz powinien spokojnie udać się na emeryturę koszykarską, a nie męczyć i tak już mocno zużyte kolana.

Landry z kolei trafił do drużyny w wymianie z Sacramento Kings. Przyszedł razem ze Stauskasem i Jasonem Thompsonem, który zaraz potem został wymieniony. Landry zrobił to, z czego wszyscy go znają w NBA. Zdobywał punkty jako niska czwórka.

Sytuacja kadrowa:

  1. Ważne kontrakty
    1. Carl Landry – 6,5 mln w 2016/17
    2. Joel Embiid – 4,8 mln w 2016/17
    3. Jahlil Okafor – 4,8 mln w 2016/17
    4. Nerlens Noel – 4,4 mln w 2016/17
    5. Nik Stauskas – 3,0 mln w 2016/17
    6. Kendall Marshall – 2,0 mln w 2016/17
    7. Richaun Holmes – 1,1 mln w 2016/17
    8. Robert Covington – 1,0 mln w 2016/17
    9. Jerami Grant – 1,0 mln w 2016/17
    10. T.J. McConnell – 0,9 mln w 2016/17

Razem – 32,3 mln w 2016/17

  1. Opcje zawodnika – brak
  2. Opcje zespołu
    1. Hollis Thompson – 1,0 mln w 2016/17
  3. Wolni agenci
    1. Ish Smith
    2. Isaiah Canaan
    3. Elton Brand
    4. Christian Wood

Kopiuj link do schowka