PO blee i nieeble III.

27/04/2018
fot. NBAE via Getty Images

Dzień dobry. Playoffs są zabójcze. Podobają mi się. Jest wszystko co powinno być. Fantastyczna historia Phily, zacięte pojedynki jak Bostonu z Bucks czy Pacers z Cavs, szybkie egzekucje jak NOP zrobili PTB, niesamowite występy gwiazd – LBJ, AD, Giannis itp., ekipy silne kolektywem Jazz, Boston. Wypas na maxa i tylko oglądać, rozmawiać, analizować i się cieszyć. Zapraszam.

 

Sponsor serwisu

GSW vs NOP – Stawiam na Pelikany 4:2 jeśli GSW będą bez Curego i 4:3 na Pelikany jeśli GSW z Currym. Stawiam na przekór, dla odmiany i po prostu bo tak jest zabawnie. Po tym co pokazały Pelikany w pierwszej rundzie zapowiada się naprawdę ciekawe granie. Kto jest faworytem ? Pewnie GSW. Z Currym są mocnym faworytem, bez niego wciąż pewnie też ale Pelikany dali do zrozumienia jasno i klarownie, że potrafią ograniczyć taki mocno punktujący duet obwodowy. Oczywiście Lillard i CJ to nie Curry i Thomspon ale jednak nie będzie im łatwo. W PTB poza wymieniona dwójką nie ma nikogo właściwie takiego z topu a tu będzie jeszcze KD, Green i reszta paczki ale w NOP oprócz Wakacji i Rondo jest AD i Mirotić. Tu i tu nie ma odpuszczania na żadnej pozycji oprócz środka w GSW i SF w NOP. Jest jeszcze kwestia tego, że Pelikany nic nie muszą a GSW właściwie nic jeszcze nie osiągnęło. Kto zatrzyma Davisa ? McGee ? w teorii ma wszystko co potrzeba. Jest dynamiczny, skoczny, ruchliwy, szybki, potrafi blokować, jest też śmieszny. W praktyce zobaczymy jak to będzie wyglądało, zdaje się nie mieć szans ale do pomocy będzie miał Bella, Westa, KD, Zazę, więc może grupką na jednego ale wówczas inni będą mieli swobodę. Niech kombinują sztaby szkoleniowe w końcu za to im płaca. Pojawia się od razu kontrpytanie kto pokryje KD ? Mirotić, Moore, Święty Mikołaj ? Czyli mamy obwód obsadzony mocno i w GSW Curry/Thompson i w NOP Rondo/Holiday, dalej mamy mocarzy w osobach KD/Green i odpowiedź Mirotić/AD. Będzie dobrze, będą koszykarskie fajerwerki po obu stronach. Siłą GSW jest oczywiście ich ławka, NOP nie maja tu żadnej odpowiedzi maja tylko personalne braki jak w budowlance. Z GSW jest jeszcze kwestia psychy. Gdy wszystko idzie dobrze oni są super ale gdy coś się posypie to wyłażą z nich dziewczyny i to może być atut Pelikanów. Niech zaczynają bo doczekać się już nie mogę. Jazda panowie grać pięknie.

 

KD – będzie najważniejszy dopóki nie wróci Curry. Jego usage w tych playoffs to 33.5 co jest lepszym wynikiem niż jego najlepszy wynik w karierze 32.7 z sezonu MVP 2013-14. Wszystkie najważniejsze zagrania GSW w PO angażują Duranta obojętnie czy to izolacje, czy pick-and-roll, Durant średni zdobywał 28.2 pkt., 8.6 zb. i 5.2 ast. w serii z Spurs.

 

Mirotic – w tych PO średnie ma takie; 37,5 min., 57% z gry, 46% za trzy, 9,5 zb., 1,5 ast., 2,5 bl, 1,8 prz., 0,5 str. i 18,3 pkt. Nie będzie miał łatwo KD.

 

Phila – ciężko zachować spokój i chłodny stosunek do ekipy Sixers, zwłaszcza pisząc te słowa bezpośrednio po meczu. Phily wymiata i niech wymiata jak najdłużej. Rozbili Heat właściwie bez większych problemów. Heat, którzy w moim odczuciu byliby niezwykle ciężkim przeciwnikiem dla Toronto, Cavs czy Bostonu. Jednak mieszanka młodości z rutyną jaka została zbudowana w Philadelphii ma to w dupie. Grają swoje i wygrywają. Ten mix rzucających za trzy szybkich kurdupli, rzucających za trzy wielkoludów i Bena to jest czyste szaleństwo. Wiadomo, że w końcu ktoś ich zatrzyma ale ciekawi mnie komu się uda i dzięki czemu to się stanie. Jak z nimi grać ? Jak zatrzymać rozgrywającego w stylu Simmonsa ? Jak zatrzymać równocześnie Joela, Saricia, JJ, Covingtona, Ilyasowę i resztę ? Raz się udało Heat, dwa też się komuś uda ale cztery razy ? Czy jest ktoś na wschodzie kto ma taką moc ? Będzie ciekawie.

 

Standard – 45:60 wygrali drugą połowę Sixers. 53:40 wygrali zbiórki, 27:24 asysty. Przegrali straty 15:11, bloki 2:6.

Ben – u niego dalej wszystko świetnie. W G5 14 pkt., 10 zb., 6 ast., 2 prz., 1 bl., 3 str. Statystyki z pierwszej rundy PO; 37,6 min., 18,2 pkt., 50% z gry, 10,6 zb., 9 ast., 2,4 prz., 0,6 bl., 4 str.

6 – punktów uzbierali Adebayo i Whiteside podczas 16 minut na boisku. Dołożyli 9 zb., 1 bl. i 1 stratę. Joel pozbawiacz złudzeń Embiid miał 19 pkt., 8/14 z gry, 12 zb., 1 ast., 2 prz., 1 bl., 4 str.

JJ – Tatuś w meczu nr 5 zanotował 27 pkt., 5/10 za trzy, 2 asysty i 2 straty. Nie odpuścił po techniku w pierwszej połowie. W serii notował 20 pkt., 2,6 asysty, 35,1% za trzy, 45,5% z gry. Uśmiech dodał gratis.

JJ Redick

 

10 – na 12 trójek spudłowali Sixers w pierwszej połowie.

Spurs – zgodnie z przewidywaniami nie dali rady pokonać GSW. Mimo wszytko są super. Walczyli do samego końca, nie odpuścili, wiara w zwycięstwo nie zgasła. Szacun. To świetna drużyna jest bez względu na wszystko. Mam nadzieje, że rozwiążą sprawę z Kawhim, jeśli jest jakaś sprawa a nie są to tylko wymysły pismaków, którzy potrafią wymyślać takie bzdury, że nawet opowieści Marvela są realniejsze. GSW po słabszym początku, objęli prowadzenie i utrzymywali je przez cały mecz. Zagrali dobrze, bez błysku ale wystarczająco by zameldować się w drugiej rundzie gdzie zmierzą się z Pelikanami. I mam nadzieję, że nie będzie łatwo.

0 – bloków Spurs w G5.

19 – zbiórek Draymonda.

18,5% – za trzy GSW w G5. KD 1/8, Klay 1/5, Green 2/7. Chcieli ale nie mogli.

Aldridge – 30 pkt., 12 zb., 4 ast., 1 prz. Dobrze ale brakuje im drugiej strzelby, takiej topowej. Gay niestety gorzej w tym meczu 9 pkt., 4/15 z gry.

Green – Danny w G5 0 pkt., 0/5 z gry , 0/4 za trzy w 16 min.

Bucks vs Boston 5 – wygląda to tak jakby w Bostonie Koziołki traciły swoje moce. Graja tak jakoś bez zaangażowania, być może to tylko moje odczucie ale tak to widzę. Niby walczą, niby chcą ale tak bez jaj. W G5 mocna obrona Celtów zastopowała ich na 27,3% za trzy – 9/33 i 36,8% z gry (w pierwszej połowie mieli 54% z gry). 50:37 wygrali zieloni zbiórki. W Bostonie słabiej w ataku zagrał Tatum 2/7 z gry, 1/3 za trzy, 5 pkt., 7 zb., 0 ast. ale dla odmiany uaktywnił się mocniej Horford. 22 pkt., 14 zb., 3 ast., 2 bl., 6 str. To nie było pięknie ofensywne widowisko, bardziej takie jeżdżenie dupą po papierze ściernym.

 

Brown – świetny w ataku, dobry w obronie na Giannisie. Grek nie poszalał 16 pkt. nazbierał asyst 9 i zbiórek 10 wiec otarł się o TD, ale jego punktów przydało by się trochę więcej.

Jabari – w meczu nr 5 uzbierał 17 pkt., 8 zb., 2 ast., 1 prz., 2 str. 7/15 z gry i słabsze 2/7 za trzy. Mimo wszystko oceniam jego grę pozytywnie. Jako jedyny w ekipie Bucks walczył ostro w G5. Nie dziwi to tak bardzo mając na uwadze iż kończy mu się kontrakt.

Mecz nr 6 – Bucks wygrali po kapitalnym występie Giannisa. 41 min., 31 pkt., 14 zb., 4 ast., 2 prz., 0 strat. Middleton dobry w ataku i w obronie, 7/8 z gry. W Bostonie najlepiej zagrał Tatum 22 pkt., 3 zb., 3 ast. Horford nieco słabiej 10 pkt. Bucks w zeszłym roku odpadli po 6 meczach z Toronto, czyli postęp jest. W G6 Bucks lepiej zbierali 48:39 i ograniczyli Celtów do trafienia 10 trójek na słabej skuteczności 27,8%, sami nie byli lepsi – 30,8%. Co innego z gry tu wyraźna dominacja Koziołków 50% do 37%.

Nieznajomy – Bledsoe vs ten, no jak mu tam …. no ten, yyyyy, ten, k…w, no … Rozier. Jednych ruszają takie tematy, innych nie. Mnie nie. Bledose wychodzi na głupka na własne konto, a gadać każdy może. W meczu nr 5 starli się nieco ostrzej i dobrze, choć powinni im pozwolić wyjaśnić wszystko w stary szkolny sposób po lejbach na boju – niech chłopaki dadzą sobie po mordzie i skończą to gadanie. Po 6 grach prezentują się tak:
Bledsoe 31,8 min., 39% z gry, 30% za trzy, 62,5% ft, 3,5 zb., 4 ast., 1 bl., 1 prz., 1,8 str. i 12 pkt,
Rozier 35,8 min., 37% z gry, 34% za trzy, 85% ft, 4 zb., 6,3 ast., 0,5 bl., 1,2 prz., 1,5 str. i 16,2 pkt.
Rozier wygląda lepiej i w statystykach i na boisku. Wniosek jest taki, że Eric już wie kto to, nawet jeśli się nie przyzna, ale najistotniejsze będzie to kto przejdzie dalej. Reszta nie ma znaczenia.

 

Cavs – wygrali dzięki rzutowi za trzy w ostatniej sekundzie LBJ’a. Cavs walczą z Pacersami jak równy z równym ale bez Bronka mieli by sweepa. Męczą się nawet wówczas gdy Oladipo gra na 14,3% za trzy i 13% z gry, Bojan nie błyszczy a najlepszym strzelcem Indiany jest Sabonis z 22 punktami. Kawalerzystów ratuje LBJ i Korver. W trzeciej kwarcie meczu pokazali moc szkoda tylko, że tak którtko. Skończyli ja wynikiem 32:17, wymuszając 5 strat Indiany i jeden rzut z gry w pierwsze sześć minut 3Q. Tylko trzech Kawalerzystów miało  +10 pkt. Na moje oko to ciut za mało. Oprócz dwóch wymienionych wcześniej jeszcze Love zdobył 11 pkt. i 10 zb. Cavs mieli 16 asyst, Indiana 23. LeBorn skończył mecz z linijka 44 pkt., 10 zb., 8 ast., 1 prz., 1 bl., 5 str. Krótko mówiąc zrobił im te wygraną własnymi rękoma + celownikiem Korvera – 19 pkt., 5/9 za trzy., 6 zb., 1 prz. i oczywiście ma Calderona, który jest wielki mimo, że w box office nie wymiata.

 

Blok – na Oladipo. Moim zdaniem było czysto. Zdaniem NBA nie. Znaczenie ma to takie jak zeszłoroczny śnieg. Jest po meczu.

2/15 – z gry miał piękny Victor w G5.

41,9% – Korver w tej serii trafia z dystansu.

 

Hood – asysty to nie jest to co on lubi. W swoim najlepszym sezonie miał średnią 2,7 na mecz. A średnia z kariery to 2. W tych PO rozdał 6 asyst – 1,2 na mecz. Gra średnio 20 min.

Toronto – 3:2 prowadzą. Zagrali nieźle, podobnie jak Wizards z tą różnicą, że w czwartej kwarcie przyśpieszyli i wygrali mecz. Wizards nie przyspieszyli. Wizards słabo trafiali z dystansu 19,2% – 44% ale lepiej zbierali 50:35, gorzej podawali 21:26 i więcej tracili piłkę 15:10. Beal zagrał bardzo średnio, w 4Q zdobył 3 pkt. Wall niby ok ale bez błysku 26 pkt., 9 ast., 9 zb., 3 bl., 1 prz., nonszalanckie 7 strat, 0/4 za trzy. Błysk miał DeMar 32 pkt., 3/4 za trzy, 12/24 z gry, 2 zb., 5 ast., 4 straty. Wsparł go Lowry 17 pkt., 10 ast. i Valanciunas 13 zb., 2bl., 14 pkt. Z ławki mocne wsparcie dał Wright 18 pkt. z czego 11 w 4Q, 5 zb., 2 prz., 1 bl. Są widoki na 7 meczy w tej serii. Niech grają ile wlezie.

 

18,8% – to skuteczność Jaska Ściany za trzy w serii z Raptorami. Trafił trzy razy w pierwszym meczu. Rzucał 16 razy.

Ibaka – w pierwszym meczu 23 pkt. w następnych czterech – 23 pkt. – 10,3,7,3.

Marcin – 12 zb., 10 pkt., 2 ast., 1 bl. Nieźle tylko skuteczność słaba 4/9.

4:1 – Rakiety zgodnie z planem nie traciły zbyt dużo czasu na pierwsza rundę. Podobnie jak w poprzednim meczu teraz również w pierwszej połowie widząc jak Wiggins broni zgłupieli i nie potrafili się otrząsnąć. Stąd wzięło się 4 punktowe jakże iluzoryczne prowadzenie Minny. Trzecia kwarta to był powrót do rzeczywistości i 30:15 dla Rakiet. Koniec dyskusji. W czwartej aby wszystko odbyło się bezstresowo dokończyli dzieła wynikiem 37:30. Jimmy skończył z 8 pkt. i nie do końca usprawiedliwia to kontuzja. Grał 30 min. KAT dał rade, bałem się, że Houston znów go onieśmieli ale nie. Tym razem grał dobrze – 23 pkt., 14 zb., 4 ast., 1 bl.

Wiggins – w sowich pierwszych PO potwierdził w moich oczach tezę, że miły z niego chłopak ale ten kontrakt, który dostał to lekka przesada. Jego statystyki są bardziej gówniane niż wybitne. 32,8 min., 15,8 pkt., 5,2 zb., 2 ast. Faktem jest, że bronił. Bronił prawie jak Rodman.

 

Paul – zaczynam podejrzewać, że Chris bez względu na miejsce grania, najzwyczajniej w świecie sra w gacie w PO. Gra ok, nie ma co narzekać ale hmmm, jak by to ująć – wiadomo, że potrafi grać lepiej i w PO powinien włączyć ten tryb najlepszej wersji samego siebie a nie tej wersji na 6,6 ast. i 29,6% za trzy. Jest dobrze ale dupy nie urywa. W ostatnim meczu był 0/8 z dystansu.

Harden – tak po cichu tę serię przeszedł. Miał jeden mecz na 44 pkt. a reszta oczywiście cały czas trzymała poziom ale nie było potrzeby na ultra występy. Tylko ta trzecia kwarta kiedy wygrał z Minnesota 22:20 taki wyjątek, taki mały pokaz mocy. Średnie; 29 pkt., 41% z gry, 38,5% za trzy, 4,8 zb., 7,4 ast., 1,2 bl., 2,4 prz. i 2,8 straty.

Russ – nie chciał przegrać serii we własnej hali więc musiał zagrać LeWestbrooka. 45 pkt., 15 zb., 7 ast. 33 punkty zdobył w drugiej połowie. Wrócili z 25 punktowej straty i wygrali mecz. Dobra jazda to była. W pierwszej połowie Russ miał 5/16 z gry, w drugiej 12/23. Super ale nie ma co się o nich rozpisywać bo Jazz ich uwalą w meczu nr 6.

13 – asyst mieli Thunder.

Playoff P – obecny. Pojawił się znowu i wsparł szalejącego Mr. TripleDouble. Playoff P miał 34 pkt., 8 zb., 2ast., 2 prz., 1 bl. i 2 str.

Nikt – w Thunder oprócz Westbrooka i Playoff P nie miał więcej niż 7 pkt. Nikt też nie trafił więcej niż 2 rzutów z gry, nikt nie miał więcej niż sześć prób z gry. Ośmiu statystów i dwóch aktorów. To naprawdę jest wesoła drużynka.

Adams – w tej serii ma średnie 8,8 pkt., 5,8 zb.

Jazz – nie udało się i raczej nie mogło się udać przy takim szaleństwie jak pokazał Russ w 4Q oraz wsparciu Playoff P. Zagrali dobrze, tak jak oni potrafią i przegrali. Bywa. Z huraganem nie wygrasz. Następny mecz w Jazz i tam skończą sprawę.

 

Mitchell – 1/7 za trzy, nie siedziało. Co by było gdyby wpadły choć dwa więcej. Nigdy się nie dowiemy.

27 – punktów Crowdera to jego rekord kariery w PO. 6/14 za trzy

26 – punktów Clinta bezsprzecznie najlepszego Capeli. Do tego 15 zb., 1 ast. i 1 bl.

ESPN – zrobił ranking MVP playoffs. U nich wygląda to tak 1. LBJ, 2. AD, 3 . Harden, 4. Giannis, 5. Holiday, 6. Simmons, 7. KD, 8. Rubio, 9. Horford, 10. Wall. Co sądzicie ?

 

Klub Dziurawych Rączek: Sa członkowie starzy i nowi. Klub sie trzyma i dziła prężnie.

5 – Smart, KD, Dragić, LBJ, Russ,
6 – Horford,
7 – Wall,

Liderzy – Punkty. 1. LBJ 34,8
2. AD 33
3. Harden 29
4. DeRozan 28,8
5. Playoff P 28,6

Zbiórki; 1. Capela 14,2
2. KAT 13,4
3. Russ 12,4
4. AD 11,8
5. LBJ 11,4

Asysty; 1. Rondo 13,3
2. Wall 12,2
3. Simmons 9
4. Lowry 8,8
5. Green 8

Dzięki za przeczytanie i do następnego.

Kopiuj link do schowka