PO blee i nieblee X.

08/06/2018
fot. Jane Tyska/Bay Area News Group

Cześć ponownie. Mecz trzeci za nami. Jest 3:0 i tym samym jest po serii. Nikt nie wrócił z takiego wyniku. Oczywiście, ktoś w końcu wróci ale to nie będą Cavs, przynajmniej nie w tym roku. Jak sciągną Kembę, PG13 i Cousinsa to może. Szkoda, że kończą się finały, że w tym roku będą krótkie bardzo, tęsknię za 2016 rokiem i 7 meczowa serią – to jest moc. No ale nic, nalejcie sobie kefiru i zapraszam.

 

Sponsor serwisu

Chcą – podejrzewam, że tej nocy nikt w cywilizowanym świecie nie pragnął niczego bardziej, mocniej i goręcej niż CC zwycięstwa. Mobilizacja 134%, poślady ściśnięte jak imadło – zakwasy gwarantowane, 20 tys. gardeł za nimi, własna hala, świadomość, że raz było blisko, naprawdę blisko czyli teoretycznie można. Jazda zaczynają.

Praktyka – nie, nie można, nic z tego. Nie ma obecnie ekipy zdolnej wygrać z GSW 4 razy w serii 7 spotkań.

Mina – LBJ’a jak im KD zasunął kolejną swoją trójkę z 9 metrów w końcówce (50 sekund do końca) – bezcenna.

Mecz nr 3 – Dobry mecz to był. Szkoda, że emocje już się skończyły. GSW odbębnią jeszcze jeden mecz, maksymalnie dwa jeśli teraz zlekceważą Cavs za bardzo a ci trafią nieco więcej trójek niż w G3 – 9/31 – 29% i LBJ wykarze sie lepszą skutecznością. Kawaleria mocno weszła w mecz, zaprawdę atomowy mieli start – własnie tak to sobie wyobrażałem tylko bez dziur w obronie. Wsad LBJ kosmiczny, po prostu miazga. Jak go zobaczyłem to moja pierwszą myślą było – GSW mają przesrane. Druga myśl: ale to GSW, każdy miałby przesrane ale nie oni. Trzecia myśl czy Cavs wytrzymają tą intensywność z początku na dłużej ? Odpowiedzi pojawiały się wraz z upływem czasu i brzmiały tak samo na każde z ww. pytań – nie. I tak właśnie było. Wojownicy spokojnie, systematycznie i bez pospiechu dogonili Cavs, wyprzedzili i objęli prowadzenie. Cavs walczyli, super, był długi fragment gry cios za cios. Dobry basket. Niestety Kevin Durant miał inne plany na wieczór niż Kawaleria i zdemolował ich zarówno w całym meczu jak i w końcówce. Czar prysł, to już jest koniec, można zagrać jeszcze tylko o honor ale nie o mistrzostwo. Coś jak nasza reprezentacja jakiś czas temu. Pierwszy mecz, mecz o wszystko i mecz o honor.

Miłość – Kevin świetnie zaczął. 7 pkt w pierwszej kwarcie, 50% z gry, 6 zb. w drugiej 8 pkt., 75% z gry, 2/2 za trzy, 4 zbiórki – wybornie, naprawdę dobrze to wyglądało, była energia, wola walki i nienaganna fryzura. Mogło martwić tylko to, że tracili punkty po prostych akcjach GSW. Ale wszystko co dobre szybko się kończy w drugiej połowie Kev w trakcie prawie 18 minut na parkiecie zdobył 5 pkt. wszystkie z wolnych. Z gry miał wirtuozerskie 0%. Gdyby w 3 i 4 kwarcie grał ten gość z pierwszej polowy mogłoby być nieco lepiej, ale wysoki sprzedawca popcornu, który zmienił Kevinka nie dał rady. Istnieje też niepotwierdzona plotka, że Kevin zapomniał swojej przytulanki z domu i jak w przerwie meczu zaważył to przeoczenie to się załamał. Bez pana Włochatka w plecaczku Kevin nie gra.

J.R. – nasz ulubieniec w tej serii kontynuuje swój marsz ścieżką chwały i celności. Można nawet powiedzieć, że w tym meczu poszedł po bandzie i trafiał jak natchniony. 35,7% z gry – to najlepszy wynik w tych finałach. 3, słownie trzy trafione trójki – to także najwięcej, niestety potrzebował aż 10 rzutów. Nic to, zawsze może powiedzieć, że jest trzy razy lepszy od Currego. Wszystko to dało kosmiczny występ na poziomie 13 pkt., 4 zb., 3 prz. i 13 pkt. MVP Finałów jak nic.

1 połowa – Cavs trafiali 50% swoich rzutów z gry i 43% za trzy. GSW 44% z gry i 28,6% za trzy.

2 połowa – Cavs trafiali 34% z gry i 16,7% za trzy a GSW dla odmiany 60% z gry i 41,7% za trzy.

Wnioski – Wojownicy wiedzą, że aby wygrać mecz lepiej jest grać dobrze w 3 i 4 kwarcie niż w 1 i 2. W Cleveland tego nie wiedzą. Podobnie jest w bieganiu, jeśli pierwsza połowa jest za mocna na końcu czeka Cię powolna śmierć.

43 – punkty Kevinka. Chudy włączył tryb prawdziwego motherfuckera. 65% z gry i 66,7% za trzy, 6/9. 13 zb., 7 ast. Obok KD jest tylko jeden gracz, który w finałach osiągnął +40 pkt. na skuteczności powyżej 65%. Kyrie Irving w 2016 roku. KD co można napisać, to jest tryb PO w jego wydaniu, nie ma szans wygrać gdy on tak gra i jest członkiem GSW.

1/10 – za trzy był Curry. Wstrzymał nagle swój marsz po MVP Finałów. To byłoby takie niekoleżeńskie i egoistyczne. Stefek postanowił nie być taki, niech teraz Chudzielec sobie pogra w finałach, proszę, masz zdobądź trochę punktów. Reszta u Currego dobra, nie licząc skuteczności oczywiście 3/16 z gry – 18,8%, 5 zb., 6 ast., 1 prz., 2 straty. Cavs dali się złapać na prostą sztuczkę GSW pt.: jeśli ograniczysz obwód to dupe zleje ci KD. Ta jedna trójka przedłużyła jego serię gier w PO z co najmniej jedną trafioną trójką do 89, w tym 43 gier na wyjeździe.

238 – spotkań w PO ma LBJ. Jest czwarty na liście razem z Jabbarem, trzeci Horry 244, drugi Duncan 251, pierwszy Derek Fisher 259.

0-131 – taki jest wynik drużyn w PO, które były 0:3.

Klay – Klay nie ma czasu na atak bo zapierdziela w obronie za trzech. Kryje wszystkich, wszędzie i w każdej chwili. Linijka bez rewelacji 10 pkt., 4/11 z gry, 2/5 za trzy, 4 zb., 2 ast., 1 prz., 1 bl., 0 strat., ale przyczepić się nie sposób bo przecież wygrali. Oczywiście mogło być lepiej ale co z tego. Jest 3:0. GSW znowu będą mistrzami.

TD – LBJ walnął kolejne swoje TD, pewnie rekordów pobił przy okazji z pięć ale z gry był 46,4% a za trzy gorący jak kartofel – 16,7% – 1/6. 10 zb., 11 ast., 2 bl., 2 prz., 4 straty, 33 pkt. Ma alibi, robił co mógł, starał się, zostawił serce na boisku itp., itd.

Rekordy – LBJ ma 110 gier w PO z +30 pkt., 5 TD w finałach LBJ’a z +30 pkt., reszta ligi ma 4. 10 TD w 9 seriach finałowych.

15:6 – wygrali zbiórki ofensywne Cavs. Super, wyśmienicie, tę sztukę mają opanowaną do perfekcji. W czymś są lepsi od GSW.

Czystość – Cavs rzucali pierwszy rzut wolny na początku 3Q. I weź tu graj z takimi. Trafiają, bronią, nie falują, porzucać z linii nie dadzą, ani odsapnąć, trzeba biegać ciągle i patrzeć jak gra J.R.

Hood – 26 minut na parkiecie, 7/11 z gry, 6 zb., 2 bl., 15 pkt. i -12, Był widoczny, biegał, spocił się i może teraz oglądać highlighty z finałów a nie tylko te stare. Super, morale Rodney’a zostały podniesione, a jego ego ugładzone, ale czy w kwestiach zasadniczych coś się zmieniło ? Czy Cavs zagrali extra ? Nie. Czy byli skuteczniejsi ? Nie. I najważniejsze, czy wygrali ? Nie. Czyli podsumowując jego gra nic nie znaczy. Czy jest , czy go nie ma jest dokładnie tak samo. GSW leją im dupy i patrzą czy równo puchną.

Korver – 11 pkt., 0/4 z gry, 0/2 za trzy, 0 punktów. ???????

JaVale – 14 min., 10 pkt., 3 zb., 2 bl., 71% z gry. W całych finałach ma 81,3% z gry. Jabbar to on nie jest ale przy świniopasach z Ohio wygląda na rasowego kowboja.

Draymond – średnie z finałów takie 9,3 pkt., 52,4% z gry, 22% za trzy, 80% z wolnych, 7 zb., 8,3 ast., 1 bl., 2,3 prz., 1,3 str. Można mieć pretensje, że za mało tego albo tamtego, nie trafia trójek, kłóci się itp. ale jest 3:0 i generalnie wystarczy tak jak gra, żeby lać leszczy. Po co odpalać miniguna jak wystarczy łuk. Green wyprzedził Wilta Chamberlaina w ilości zbiórek w historii GSW w PO. Ma 923, Wilt 922.

390 – tyle gier rozegrał Klay w ostatnich czterech sezonach. Najwięcej w lidze, drugi D. Green 387, trzeci LBJ 381.

Livingston – nie trafił pierwszego i jedynego rzutu w finałach. Co za cieniak. Jest 14/15 z gry, 92,9%. Weź gościu nie rób siary, patrz na J.R. – tak się k…a gra.

Pytanie – czy będzie sweep ? Jeśli Cavs ogarnął fakt, że jest druga polowa i zagrają tak jak dziś w pierwszej połowie w całym meczu nr 4, to nie będzie.

 

Dzięki za przeczytanie i do następnego.

Kopiuj link do schowka