Pierwsze zwycięstwo Thunder, pojedynek centrów w Dallas

29/10/2018
fot. Sue Ogrocki/AP Photo

Zaledwie cztery spotkania przygotowała NBA w niedzielną noc, a w nich pierwsze zwycięstwo Oklahomy City Thunder i ciekawe starcie w Dallas.

Brooklyn Nets – Golden State Warriors: 114:120

Najpierw zaczniemy od starcia Mistrzów NBA z Brooklyn Nets. Mecz rozpoczął się o normalnej dla nas porze, zatem wielu z Was pewnie widziało, jak dosyć nieoczekiwanie Nets postawili się Warriors. Brooklyn zaczął całkiem mocno i przez większość pierwszej kwarty prowadzili z Dubs. Stał za tym głównie Caris LeVert, objawienie tego sezonu, który odpalił 10 punktów na starcie meczu.

W GSW jednak mają swoich specjalistów od punktowania i Steph Curry pokazał, dlaczego jest dwukrotnym MVP zdobywając 16 punktów i 3/4 zza łuku. Pierwszą kwartę Mistrzowie zamknęli prowadzeniem i w drugiej wydawało się, że mecz wraca na właściwe tory. Wysokie prowadzenie Wojowników i spokojna gra. Nets jednak od początku meczu trafiali zza łuku, więc poszli na wymianę ognia i w czwartej kwarcie z niemal 20 pkt przewagi, doszli Warriors na zaledwie 2. Curry z Durantem załatwili sprawę w końcówce swoimi pick&popami. Stefan pobił rekord NBA notując 7 mecz z rzędu z pięcioma celnymi trójkami.

Źródło: Youtube.com/MLG Highlights

Oklahoma City Thunder – Phoenix Suns: 117:110

Steven Adams nie zagrał w tym meczu z powodu niegroźnego urazu łydki. Na boisku zameldował się Nerlens Noel i od razu potwierdził wcześniejszy trash talk Joela Embiida w stronę DeAndre Aytona. Center Suns nie gra obrony. Ani trochę. Noel rzucił dzisiaj 20 pkt i miał 15 zbiórek. I 65% z gry. Thunder byli spięci jak tylko się dało i pomimo, że był to tylko mecz z Suns w dodatku bez Bookera, wyglądali jakby to były playoffy.

Paul George i Russell Westbrook rzucili po 23 punkty na 60% skuteczności z gry. Panowie podzielili się połowami, PG zajął się punktami w pierwszej, Brodie w drugiej. Na koniec 3 kwarty przewaga wyniosła 20 punktów i było po meczu. Dlatego w czwartej to Phoenix głównie punktowało i nieco odrobili przewagę

Źródło: Youtube.com/MLG Highlights

Dallas Mavericks – Utah Jazz: 104:113

Ciekawe i przyjemne spotkanie do oglądania. Pojedynek środkowych obu drużyn był jedną z najlepszych historii tej nocy. Rudy Gobert – 23 pkt 16 zb i 3 blk, a DeAndre Jordan – 12 pkt, 19 zb i uwaga – 9 ast. To oczywiście rekord kariery środkowego, którego w Dallas ogląda mi się znacznie przyjemniej niż w kiedykolwiek w LA.  To Gobert jednak cieszył się ze zwycięstwa.

Utah miało pewne problemy z Dallas, mimo, że Mavs rzucali bardzo słabo (26% w pierwszej kwarcie i 42 ogółem), Jazzmani popełnili aż 18 strat i to głównie utrzymywało Mavericks w grze. Straty i Dennis Smith Jr z 16 pkt w trzeciej ćwiartce. Problem w tym, że nie dostał wielkiego wsparcia. Jazz z kolei oparło się na kilku zawodnikach, a Grayson Allen i Georges Niang odpowiednio wyrównali i pobili swoje rekordy życiowe.

Przy okazji – DeAndre Jordan dzisiaj – 4/4 z linii wolnych a w sezonie 87%. Jeśli to utrzyma zrobi największy postęp w tej kwestii w historii ligi.

Źródło: Youtube.com/MLG Highlights

Los Angeles Clippers – Washington Wizards: 136:104

Wizards nie mieli pojedynczego argumentu w tym spotkaniu, nawet za bardzo nie mieli pozytywnego momentu dzisiaj. Clippers prowadzili od początku do końca, byli lepsi w praktycznie każdym aspekcie gry. Za każdym razem, kiedy Czarodzieje próbowali się zbliżać, lub nawet dochodzili na kilka punktów, zaraz dostawali serię od przeciwnika. Najgorszy moment? 32 punkty przewagi po stronie Clippers.

Mecz absolutnie bez historii, Wizards wciąż grają fatalnie, dzisiaj 40% z gry i 18% zza łuku wobec 54% z gry i 55% zza łuku rywali. LAC z kolei pokazuje się z dobrej strony, a uwagę warto zwrócić szczególnie na ich obronę. Marcin Gortat dzisiaj 4 pkt i 8 zbiórek, dzięki którym chwilowo wskoczył na 15 miejsce All-Time pośród aktywnych zawodników za Ala Horforda.

Źródło: Youtube.com/MLG Highlights

Kopiuj link do schowka