Pierwsza Piątka: Twardziele

21/04/2017
jordan mac

W „Pierwszej Piątce” co, a jakże, piątek, kompletuję koszykarskie pierwsze piątki według jednego, mniej lub bardziej losowego motywu przewodniego. Dziś – w dobie „DNP – Rest” przypomnę przykłady boiskowego heroizmu – pamiętnych występów na przekór bolesnym i groźnym kontuzjom.

PG – Rajon Rondo. Bardzo łatwo popłynąć w ostatnich paru sezonach z narracją przedstawiającą Rondo jako krnąbrnego buca, który wciąż jeszcze nie nauczył się rzucać, ale zapominamy, że twardziel w starym stylu. Pokazał to m.in. w meczu numer 3 finałów konferencji między Celtics a Heat. Jeśli nie lubicie oglądać nienaturalnie wyginających się kończyn, odpuśćcie sobie wideo ukazujące kontuzję Rajona:

Wydawało się, że to koniec playoffów dla rozgrywającego Celtics, ale nie tylko nie był to koniec playoffów, ale nawet nie koniec meczu! Gdy w hali ogłaszano wiadomość, że RR nie pojawi się już w tym spotkaniu, on był już w drodze powrotnej z szatni na ławkę Celitcs, szokując sztab medyczny i sztab trenerski. Boston odniósł tamtego dnia swoje jedyne zwycięstwo w tamtej serii. Dodam, że gdy Dwyane Wade – walczący o piłkę z Rondo w feralnej sytuacji – doznał kontuzji ramienia cztery lata wcześniej, wywieziono go z hali na wózku inwalidzkim. Na wózku. Po kontuzji RAMIENIA.

View post on imgur.com

(Choć trzeba być fair i wspomnieć, że w 2013 roku D-Wade rozegrał całe playoffy mimo iż musiał taśmą podklejać sobie rzepkę w kolanie, żeby utrzymywać ją w najmniej bolesnej pozycji)

SG – Isiah Thomas. To będzie bardzo niski backcourt, ale nadrabiający to z nawiązką swoją twardością, bo jednym z popisowych numerów Thomasa (obok przeżycia TEGO) było rzucenie 25 punktów w jednej kwarcie meczu Finałów NBA… na skręconej kostce:

To absolutnie jeden z najbardziej legendarnych występów w finałowej historii i nie mogło go zabraknąć w tym gronie tylko dlatego, że Isiah ma nieco za mało centymetrów by być shooting guardem w prawdziwej koszykarskiej piątce.

SF – Michael Jordan. Heroizm Thomasa na skrzydło wypycha Michaela Jordana. O Flu Game powiedziano już tyle, że można od tego nadmiaru poczuć się tak samo jak MJ w trakcie tamtego meczu. Niezależnie od tego, czy to była grypa, zatrucie, czy kac – Jordan odniósł wielkie zwycięstwo w starciu woli z ciałem.

Warto też pamiętać, że z równie wysoką gorączką w Finałach 2011 zagrał Dirk Nowitzki.

PF – Kevin McHale. Legendarny Celt rozegrał całe Playoffs 1987 ze złamaną stopą. Tak jest – złamaną stopą. Kontuzję złapał pod koniec sezonu zasadniczego, ale olał opinię lekarzy, który radzili wizytę na stole operacyjnym. Grając na jednej nodze zaliczał 21.1 PPG, 9.2 RPG, 1.4 BPG i 58.4% FG, spędzając na parkiecie średnio ponad 39 minut w każdym meczu. Doprowadził Boston do finałów, gdzie polegli w starciu z odwiecznymi wrogami z Los Angeles. McHale przeszedł operację po sezonie, ale uraz był już tak głęboki, że miał ograniczać go przez całą pozostałą karierę. Czy było warto? Kevin pewnie nawet nie zadaje sobie tego pytania. Gdy prawdziwy twardziel może grać, to gra. McHale nie wygląda mi na typa, który wiesza sobie w domu plakaty, ale gdyby tak było, to na pewno miałby na honorowym miejscu plakat Czarnego Rycerza…

C – Willis Reed. Kolejna w zasadzie nieśmiertelna opowieść o złożeniu swojego cierpienia na ołtarzu tego śmiesznego sportu, w którym dziesięciu kolesi odbija i podrzuca pomarańczową piłkę. Przed siódmym meczem Finałów 1970, Los Angeles Lakers zacierali ręce, bo zerwany mięsień w nodze wykluczył z gry kapitana Knicks, Willisa Reeda. Krótkie spodenki Jeziorowców zrobiły się jednak nagle podejrzanie szersze, gdy podczas rozgrzewki zobaczyli, że z tunelu wyłania się postać centra Nowojorczyków…

Nie ma cudów. Willis Reed na nadawał się tego dnia do uprawiania sportu, nawet pomimo końskiej dawki środka przeciwbólowego, ale rozegrał kilka minut i trafił pierwsze dwa rzuty, po których duch walki jakby ulotnił się z kalifornijskiej drużyny. Knicks wygrali 113:99 zostając mistrzem NBA pierwszy raz w historii.

Sixth Man – Gerald Henderson Senior. Nie wiem jaką kontuzję miał tamtego dnia Papa Gerald, ale wygląda mi to na coś, co zasługuje na wzmiankę w tym gronie…

View post on imgur.com

***

Autor prowadzi blogi Mercy Mercy Jerome Kersey oraz Czarne Kwiaty Białe Korzenie, które można lubić na facebooku (MMJK | CKBK) i śledzić na twitterze (MMJK | CKBK). Ma też adekwatny profil na instagramie.

Kopiuj link do schowka