Pierwsza Piątka: Star Wars

05/05/2017
Star Wars

W “Pierwszej Piątce” co, a jakże, piątek, kompletuję koszykarskie pierwsze piątki według jednego, mniej lub bardziej losowego motywu przewodniego. Dziś – dzień po Star Wars Day (May the 4th be with You!) i w nieoficjalny dzień Ciemnej Strony Mocy (Revenge of the 5th) – powołajmy do życia skład z powiązaniami ze słynną kosmiczną sagą.

PG – George Hill. Pierwotnie miałem tu wystawić Marcelo Huertasa, za to, że urodził się dokładnie w dniu premiery Epizodu VII – 25 maja 1983 – a to też równo 4 lata po premierze “Nowej Nadziei” (no i dlatego, że wygląda trochę jak wookie). Ostatecznie jednak w imię podniesienia poziomu sportowego tej piątki postawiłem na George’a Hilla, który urodził się 4 maja, czyli właśnie w Star Wars Day. No i ma tak samo na imię jak George Lucas…

Sponsor serwisu

SG – David Thompson. Oryginalny Skywalker, który nawet bez miecza świetlnego i mocy Jedi dokonywał cudów na parkiecie…

Zanim nastała era Michaela Jordana (który zresztą uwielbiał Thompsona), to on uważany był za największego “lotnika” wszech czasów, stąd ksywa identyczna z nazwiskiem Luke’a Skywalkera. W NBA mamy jeszcze jednego Skywalkera – Kenny’ego Walkera, także słynącego z talentu do wsadów, który dał mu zwycięstwo w Slam Dunk Contest – ale, jak się za chwilę przekonacie, miałem lepszego kandydata na pozycję numer trzy…

SF – Kobe Bryant. Thompson trochę za niski na small forwarda, więc przesuwam tu Kobe’ego, którego z Gwiezdnymi Wojnami można powiązać na trzy sposoby (co najmniej). Po pierwsze – mamy tu gotową grę słów łączącą imię Bryanta z jednym z najsłynniejszych rycerzy Jedi: Kobe Wan Kenobi. Po drugie – Kobe doskonale odgrywał rolę Dartha Vadera NBA – czarnego charakteru, którego ambicja i bezkompromisowość zawiodła na Ciemną Stronę Mocy. Po trzecie – Bryant to gracz wybitnie z gatunku “shoot first”. Jak Han Solo.

PF – Maurice Ndour. Rezerwowy Knicks trafia do tego składu, bo jego nazwisko wymawia się dokładnie tak jak “Endor”, czyli nazwę leśnego księżyca, na którym w “Powrocie Jedi” trwała budowa drugiej Gwiazdy Śmierci i gdzie odbyła się bitwa.

View post on imgur.com

C – Brook Lopez. Choć to jego brat Robin wygląda bardziej jak Chewbacca, to właśnie największym marzeniem Brooka jest zagranie w Gwiezdnych Wojnach wookie’ego. Oczywiście dopóki żyje oryginalny aktor przywdziewający włochaty kostium, Peter Mayhew, nie ma szans, aby ktoś go zastąpił, ale Lopez i tak publicznie namawiał twórców najnowszych części Star Wars, aby napisali dla niego choć maleńką rolę (w końcu Chewbacca to nie jedyny przedstawiciel swojej rasy), prosząc nawet swojego agenta, aby spróbował go wkręcić na plan. Nie udało się z “Przebudzeniem Mocy”, ale wszystko wskazuje na to, że czeka nas jeszcze sporo filmów z uniwersum Gwiezdnych Wojen, tak więc Lopez nie powinien rezygnować. U nas rolę podstawowego centra dostaje.

***

Autor prowadzi blogi Mercy Mercy Jerome Kersey oraz Czarne Kwiaty Białe Korzenie, które można lubić na facebooku (MMJK | CKBK) i śledzić na twitterze (MMJK | CKBK). Ma też adekwatny profil na instagramie.

Kopiuj link do schowka