Pierwsza Piątka: Jąkający się

28/07/2017
Kenyon Martin fot. Barton Silverman/The New York Times

W “Pierwszej Piątce” co, a jakże, piątek, kompletuję koszykarskie pierwsze piątki według jednego, mniej lub bardziej losowego motywu przewodniego. Dziś spróbujemy zmontować All-Time Stuttering Team, czyli najlepszą piątkę złożoną z graczy, którzy mają problemy z jąkaniem.

PG – Ron Harper. Do naszego składu wybieramy późniejszą, defensywną wersję Rona Harpera, która okazała się kluczowym składnikiem wielu mistrzowskich drużyn. Harper cierpiał z powodu jąkania w szkole średniej, ale otrzymał skuteczną pomoc na studiach i już wtedy zaczął pomagać innym młodym ludziom, których pewność siebie była podminowana z powodu problemów z mową.

SG – Bob Love. Historię zaburzenia mowy Boba Love’a opisywałem już kiedyś na moim blogu, dlatego wybaczcie, ale pozwolę sobie zacytować samego siebie:

Love strasznie się jąkał. Strasznie. W rezultacie nie mówił prawie w ogóle, a gdy już mówił, to rzadko więcej niż dwa słowa. O ile w czasie gry w NBA jego gra mówiła za niego, o tyle na emeryturze Love jąkanie o mało nie zrujnowało mu życia. Gdy przeszedł operację pleców zaraz po przymusowym zakończeniu kariery i lekarze ostrzegali, że istnieje niebezpieczeństwo, że już nigdy nie będzie mógł chodzić bez kuli, zostawiła go żona bo, jak podobno napisała w liściku pożegnalnym, “nie chciała być związana z jąkałą i kaleką”. Auć. Nie mniej bolesny był fakt, że zabrała ze sobą wszystkie pieniądze Love’a, a ten, z powodu wady wymowy nie mógł dostać żadnej porządnej pracy. Najlepszą z nich była praca na zmywaku w jednej z restauracji w Seattle. To był jednak przełom w życiu Boba, ponieważ pracodawca w nagrodę za solidną pracę wysłał go w 1986 roku na terapię zaburzeń mowy, która szybko przyniosła rezultaty. Rezultaty były tak dobre, że już pięć lat później Love został zatrudniony przez były klub z Chicago jako rzecznik, a równolegle występował nawet 300 razy w roku jako mówca motywacyjny, głównie w szkołach. I to dopiero nazywa się wielki postęp.

Bohaterska walka z jąkaniem to jedno, a wielki koszykarski talent to drugie – trzeci strzelec Bulls w historii (wyprzedzili go dopiero Michael Jordan i Scottie Pippen) i dwukrotny członek All-NBA Second Team to niezwykle cenne uzupełnienie naszego backcourtu, którego ofensywno-defensywna kombinacja powinna sprawić, że potencjalni przeciwnicy sami zaczną się jąkać.

SF – Michael Kidd-Gilchrist. Jeśli zastanawialiście się, czemu tak mało MKG w mediach, to powodem jest właśnie jego nierówna walka z jąkaniem. Co prawda bycie gwiazdą NCAA sprawiło, że Kidd-Gilchrist jest dużo bardziej pewny siebie, ale na początku kariery w NBA jego zacinanie się wciąż było problemem i MKG odmawiał czasem dłuższych wywiadów. Miewał też problemy z komunikacją na parkiecie. Praca nad sobą jednak procentuje i Mike – który co roku odwiedza konferencję National Stuttering Association – czuje się w pełni komfortowo ze swoim jąkaniem. Z nim nasz skład staje się powoli formacją przede wszystkim defensywną.

PF – Kenyon Martin. Były podkoszowy walczak, a obecnie jedno z najbardziej znanych nazwisk w lidze BIG3, od lat jest członkiem różnych organizacji zajmujących się problemami jąkających się ludzi, w których imieniu pracuje z dziećmi i młodzieżą. To kolejny gracz nastawiony bardziej na defensywę, ale nikt nie powiedział, że musimy zmontować pierwszą piątkę kompatybilną z dzisiejszą NBA…

C – Wilt Chamberlain. Ofensywne braki tego składu wyrównujemy wrzucając pod kosz Chamberlaina. Szczudło jąkał się w młodości ale ogólnie rzecz biorąc ze swoim zaburzeniem mowy poradził sobie mniej więcej tak dobrze, jak z obrońcami w czasach swojej świetności, gdy rzucał średnio po 50 punktów w meczu. Gdy jest się legendą sportu i dominatorem, człowiek dość szybko nabiera pewności siebie, która bardzo pomaga przezwyciężyć jąkanie. Mimo wszystko nawet po pięćdziesiątce, od czasu do czasu, zdarzało mu się powtórzyć jakiś dźwięk w trakcie wywiadów.

Sixth Man – Bill Walton. Nie mamy rasowego point guarda, ale za to dodajemy jednego z najlepiej podających centrów, którego będziemy mogli od czasu do czasu parować pod koszem z Wiltem. Jak każdy dorastający dzieciak, Walton strasznie cierpiał nie potrafiąc publicznie się wypowiedzieć, ale mało kto ma lepsze wyniki w walce z jąkaniem niż on – od lat wzięty komentator telewizyjny (wiele osób twierdzi, że wygaduje głupoty, ale nikt nigdy nie nabijał się ze sposobu w jaki mówi). Jeśli przyjmiemy, że w momencie gdy nasz fikcyjny skład wybiegnie na boisko, Walton nie będzie akurat w trakcie jednej z 31 operacji jakie przeszedł w swojej karierze, to nasza Pierwsza Piątka powinna poradzić sobie nieźle w starciu z każdym.

***
Autor prowadzi blogi Mercy Mercy Jerome Kersey oraz Czarne Kwiaty Białe Korzenie, które można lubić na facebooku (MMJK | CKBK) i śledzić na twitterze (MMJK | CKBK). Ma też adekwatny profil na instagramie.

Kopiuj link do schowka