Pierwsza Piątka: 37+

04/12/2015
John Havlicek

W “Pierwszej Piątce” co, a jakże, piątek, kompletuję koszykarskie pierwsze piątki według jednego, mniej lub bardziej losowego motywu przewodniego. Dziś – skoro wszyscy żyją wciąż decyzją o zakończeniu kariery 37-letniego Kobe’ego – powołam skład złożony z najlepszych 37-letnich (lub nawet jeszcze starszych) zawodników w historii.

PG – John Stockton. Stockton zakończył swoje rządy najlepszego podającego ligi w wieku 33 lat, wygrywając kategorię asyst po raz dziewiąty z rzędu. Od tego momentu można mówić o pewnym spadku formy legendy Utah, choć jako 34-latek wciąż notował ponad 10 asyst w meczu (trivia: kto przerwał hegemonię Stocktona w klasyfikacji asyst na mecz? Odpowiedź na końcu tekstu…) i wystąpił w Meczu Gwiazd. W sezonach 97/98 i 98/99 miał najniższe wyniki pod względem kończących podań i zdobytych punktów od dekady i wydawało się, że ten trend będzie się pogłębiał. W wieku 37 lat John Stockton postanowił jednak zatrzymać czas i po dwóch latach przerwy powrócił do grona zawodników wybranych do All-Star Game, ze średnimi 12.1 PPG, 8.6 APG i 1.7 SPG poprowadził Jazz do bilansu 55-27 i niestety rozczarowującej kampanii playoffowej, w której polegli 1-4 w drugiej rundzie z Portland Trail Blazers. Rozgrywający z Salt Lake City nie spuszczał z tonu przez kolejne trzy sezony, notując nawet zwyżkę średniej punktowej jako 39-latek (13.4 PPG był wynikiem najlepszym od 5 lat i przewyższającym jego średnią z kariery) i w wieku 40 lat zakończył karierę po rozegraniu pełnego, 82-meczowego sezonu, w którym dyrygował ofensywą przez prawie 28 minut w każdym spotkaniu, zajmując piąte miejsce w lidze pod względem asyst. Twardziel.

Sponsor serwisu

SG – John Havlicek. Hondo kończył wspaniałą karierę (8 tytułów mistrzowskich, 13 występów w Meczu Gwiazd, liczne powołania do składów All-NBA i All-Defensive) w roku 1978, właśnie jako 37-latek (38 rok skończył w kwietniu tamtego roku). ?rednie 16.1 PPG, 4.0 RPG i 4.0 APG nie były co prawda najlepszymi w jego karierze (średnie z 16 sezonów to, odpowiednio, 20.8, 6.3, 4.8), a Celtowie nie liczyli się w tamtym sezonie (bilans 32-50), ale klasę, z jaką Havlicek się starzał doceniono wybierając go decyzją trenerów do All-Star Game 1978. Ogólnie rzecz biorąc, tylko 9 koszykarzy zagrało w Meczu Gwiazd, mając 37 lub więcej lat, jest to więc świetna recenzja schyłku kariery Johna. Fakt, że dograł na takim poziomie do takiego wieku jest niesamowity, zwłaszcza jak na tamte czasy (kończył karierę jako lider wszech czasów pod względem rozegranych meczów) i styl gry Hondo, który słynął z niespożytej energii i bycia w ciągłym ruchu zarówno w ataku, jak i obronie. Jeśli komuś w tej drużynie staruszków będzie się chciało, to właśnie Havlickowi.

SF – Michael Jordan. W wieku 37 lat, MJ był tam gdzie większość koszykarzy w tym wieku – na emeryturze. Rok później jednak zafundował nam niesławny powrót, który co prawda pozostawił niesmak – no bo jak to, Jordan w koszulce Wizards?! – ale jak na 38-latka był niezły koszykarsko. Przesunięty na skrzydło Michael w dwóch sezonach w stolicy USA grał średnio aż po 36 minut w każdym spotkaniu i zdobywał 21.2 punktu (22.9 jako 38-latek, 20.0 jako 39-latek). Oczywiście zaliczał najgorszą w karierze skuteczność rzutową – 41.6% w rozgrywkach 01/02 i 44.5% w 02/03 – ale to i tak wyniki dalekie od zjazdu, jakie mogą notować podstarzali superstrzelcy. A skoro już o zjazdach podstarzałych superstrzelców mowa, nie fair będzie porównywanie końcówki karier Jordana i Kobe’ego – pamiętajmy, że ten drugi zaczął zawodową karierę w wieku 18 lat (Jordan – 21) i nie zrobił sobie prawie 5 lat przerwy na odpoczynek w jej trakcie, więc jego ciało ma prawo być bardziej sponiewierane. Choć oczywiście skuteczności 31.1% przy 18 rzutach w każdym meczu nie broni nic, przy czym warto dodać, że Jordan w pierwszym waszyngtońskim sezonie rzucał 22 razy w każdym spotkaniu, co jest absolutnym rekordem w kategorii oldbojów (37+ lat)…

PF – Karl Malone. Sorry Timie Duncanie, ale tytuł najlepszego 37-letniego silnego skrzydłowego przypada Karlowi Malone. Długowieczność podpory Spurs jest legendarna, ale należy pamiętać o trosce, z jaką sztab trenerski zarządza jego minutami i obowiązkami na parkiecie. Karl Malone z kolei spędził starość na grze na najwyższych obrotach. W wieku 37 lat miał średnie 23.2 PPG, 8.3 RPG i 4.5 APG (dla porównania, 37-letni Tim Duncan zakończył sezon 13/14 z wynikami 15.1 PPG, 9.7 RPG i 3.0 APG) i najlepszy PER wśród wszystkich koszykarzy w jego wieku lub wyższym – 24.7 (oczywiście zagrał też w All-Star Game). Spuścił z tonu dopiero w ostatnim sezonie, gdy podczepił się pod ostatecznie nieudaną pogoń za mistrzostwem z Lakers, ale pewnie nawet wtedy – jako czterdziestolatek – dałby radę wykręcać 20/10 prawie co noc, gdyby sytuacja tego wymagała. Oddajmy więc Listonoszowi co listonoszowe i postawmy go w tej kategorii wiekowej nad Duncanem.

C – Kareem Abdul-Jabbar. Nikt inny nie mógł być naszym centrem jak słynący ze swojej długowieczności Kareem. W gronie oldbojów jest rekordzistą pod względem średniej punktowej – żaden 37-lub-więcej-latek nie rzucał więcej niż jabbarowe 23.4 punkty na mecz z rozgrywek 85/86, w których trakcie center Lakers skończył 39 lat(!). Przez 20 sezonów, jakie spędził w lidze, Koszykarz Znany Dawniej Jako Lew Alcindor tylko raz, w rozgrywkach 77/78 (miał wtedy 30 lat), nie wystąpił w Meczu Gwiazd i całą sportową starość – aż do 41 roku życia – spędził rokrocznie pojawiając się w All-Star Game. Jako 37-latek Kareem Abdul-Jabbar wciąż był najlepszym zawodnikiem na swojej pozycji w całej NBA. Który inny oldboj mógłby to o sobie powiedzieć?

Polub stronę autora na facebooku.

(Trivia – odpowiedź: Mark Jackson)

Kopiuj link do schowka