Piątkowe Rankingi ZKNBA – MVP by Łoziński

09/02/2018
fot. Kyle Terada

Małe opóźnienie ale już jestem. Zasady cały czas te same. Wybieram kolesi z ekip, które mają co najmniej 60% wygranych gier, cała reszta mnie nie interesuje. To mają być najlepsi gracze z najlepszych drużyn, a nie gwiazdorzy spośród leszczy i cieniasów. Dlatego właśnie nie ma Kemby, Giannisa, Russa, Davisa, Lillarda, LBJ i całej reszty świetnych zawodników, których problemem jest brak zwycięstw. Myślałem nad wyjątkiem dla LeBufona ale jednak nie będzie odstępstw. Gdyby walczył, gdyby widać było, że gryzie parkiet dla zwycięstw to pewnie tak, ale jego styczniowa postawa to żenada. To kolejny element potwierdzający fakt, że nigdy nie będzie na tym samym poziomie co Mike. Pomijając fakt, że Mike ma 6:6 w finałach a LeFoszek 3:8, to Mike nigdy nie odstawiał takiej szopki, takiej parodii gry i przechodzenia obok meczy jakie w pierwszym miesiącu 2018 roku prezentował ten gość (statsy za styczeń: 23,5 pkt., 7,3 zb., 7,4 ast., 4,7 str., 50,6% z gry, 66,7% z linii i wybitne 22% za trzy, bilans 6-8) i co najgorsze- we aren’t talking about practice.

 

6. LaMarcus Aldridge. Jedyny zdrowy wśród armii zdechlaków. Cały czas na posterunku walczy o utrzymanie swojego szpitala na trzecim miejscu na zachodzie. Jak na razie udaje mu się. W styczniu Spurs zrobili bilans 9-7 i utrzymali najlepszą obronę w lidze. Dobrych występów co niemiara, nie zawsze przekłada się to na zwycięstwa ale co zrobić. Jadą na tym co mają a nie na tym co chcieliby i mogli mieć. 5 występów z +30 pkt w styczniu, 6 z double-double. Z Nets 34 pkt., 8 zb., 2 ast., 2 bl., z Denver 30 pkt., 5 zb., 2 ast., 2 bl., 6 str. Został także wybrany do ASG, dobrze się stało. W zeszłym roku nie było wyboru i LaMarcus trochę marudził – wyszła wówczas z niego rozkapryszona dziewczynka. Styczeń – 35,5 min., 49,4% z gry, 26,3% za trzy (spoko tylko 1,4 rzutu/mecz), 8,7 zb., 1,7 ast., 1,3 bl., 0,6 prz., 1,7 str. i 23,4 pkt.

 

5. DeMar DeRozan. Toronto w styczniu zanotowali bilans 10-5, całkiem przyzwoicie. Bez wątpienia bez DeRozana byłoby zdecydowanie mniej efektownie i efektywnie. W pierwszym dniu nowego roku odpalił z grubej rury w meczu z Bucks 52 pkt., 55,6% z dystansu, 5 ast., 8 zb., 1 bl., 1 prz. Potem już bez takich eksplozji ale wciąż bardzo dobrze, 35 pkt. z Bulls i Nets, 42 z GSW, podczas demolki z Cavs postanowił troszkę porozgrywać, efekt to 8 asyst w 29 min. i luźne 13 pkt. na skuteczności 60% z dystansu. Rozgrywał też w spotkaniach z Jazz, LAL i Minny – odpowiednio 8, 7 i 8 ast. Z kolei w meczu z Spurs realizował plan robienia wszystkiego i także się udało 7 zb., 6 ast., 1 prz., 21 pkt. Styczeń jako całość skończył z takimi liczbami – 24,9 min., 44,7% z gry, 33,3% z dystansu, 84,6% z linii, 3,7 zb., 5,9 ast., 1,1 prz., 2,2 str. i 25,3 pkt.

 

3. Horford/Irving. Możecie sobie wybrać ja nie umiałem dlatego są obaj, choć Al Horford to nie jest król highlightów ani mistrz dryblingu jak Kyrie i władca linijek statystycznych w stylu Russa to jego wpływ i znaczenie dla drużyny z Bostonu są gigantyczne i po wielokroć niewidoczne w liczbach po meczu. Nie ma go też w rankingach MVP, ale to jest mój ranking i u mnie będzie, bo chce go uhonorować i docenić, jego pracę w obronie, ubezpieczanie kontr i całą resztę małych elementów czyniących z Bostonu tak dobrą ekipę. Ten gość to maszyna i nic z tych rzeczy, które wydarzyły się w Bostonie w zeszłym sezonie i w obecnym nie zdarzyłoby się bez niego. Styczeń w jego wydaniu to drużynowo 7-5, a indywidualnie to wygląda tak 32,2 min., 44,9% z gry, 44,7% za trzy, 63,6% z linii, 7,7 zb., 5,3 ast., 1,2 bl., 0,8 prz., 1,6 str. i 12 pkt. Kyrie to Kyrie, cały czas trzyma poziom, ciągnie w końcówkach, przejmuje mecze i symbolicznie pokazuje wielki palec w stronę Ohio. Przywalił z Orlando 40 punktów ale przegrali, z GSW też przegrali ale po zaciętym boju. 37 pkt. Irvinga. Styczeń – 35,5 min., 47,4% z gry., 39,7% za trzy, 84,8% z linii, 6 zb., 5,3 ast., 0,8 prz.,2,3 str. i 25,2 pkt.

 

2. Curry/KD. Tutaj podobnie są dwaj liderzy i choć żaden z nich nie ma szans na MVP, bo grają tam gdzie grają to trzeba wyróżnić ich postawę za bycie członkami jednej z kilku, prawie, najlepszych drużyn w historii basketu.  Wojownicy w styczniu mieli świetny bilans 11-3. Curry parę razy pokazał formę będącą poza zasięgiem 99% koszykarzy z NBA: 45 pkt z LAC, 8/16 za trzy, 29 pkt., 9 zb., 5 ast. z HR, 32 pkt., 4 zb., 9 ast., 50% za trzy z Denver, 30 pkt., 9 zb., 4 ast., 54,5% za trzy z Bulls, 49 pkt, 61,5% za trzy, 4 zb., 5 ast., 2 prz. z Bostonem i tak dalej. Potwór. Styczeń – 34,9 min., 51,4% z gry, 46,3% z dystansu, 87,1% z linii., 5,1 zb., 6,7 ast., 1,5 prz., 3,1 str. i 29,5 pkt. Chudzina Kevinek nie jechał jak RKM z punktami ale poza tym wszystko było świetne. Zaliczył TD w meczu z Minny 10 zb., 11 ast., 28 pkt. i 66,7% za trzy – 6/9, 14 asyst – rekord kariery w spotkaniu z NYK, 4 bloki, 6 ast., 12 zb. i 25 pkt. z Dallas. Styczeń 34,7 min., 51,9% z gry, 44,6% za trzy, 86,4% z linii, 6,6 zb., 6,5 ast., 1,4 bl., 1,2 prz., 2,6 str. i 24,7 pkt.

1. Harden. Wiem, że nie grał w 7 meczach ale co z tego ? Niektórzy grali we wszystkich i niewiele wnieśli. A Brodacz rozegrał 7 gier i ma bilans 6-1, bez niego byli 4-3. W obronie wciąż nie jest jak Kawhi, ale jest przyzwoicie jak na dzisiejsze standardy, poza tym ich siła ognia i zestaw niezłych obrońców obok Jamesa skutecznie maskuje jego braki, przynajmniej w sezonie zasadniczym. Potrafi ładnie przechwycić piłkę i to nie jeden raz w meczu; 4 razy z Orlando, 3 z Heat, a średnia w styczniu 2,1. Jeśli zaś mówimy o ofensywie to ……… nie chce mi się pisać samych komplementów, więc krótko jest: wyp……laście zajebisty. Zdarza mu się bezsensownie odpalać trójki 1/9 z Pelikanami, 3/11 z Suns ale jest to element ich taktyki i nie zrezygnują z tego bo jak siedzi 6/10 z Dallas, 5/9 z GSW to przeciwnicy mają przesrane. Znacznie ograniczył ilość strat w porównaniu do poprzedniego sezonu co jest znacznym plusem W styczniu 36,6% z dystansu. O mega podaniach pod kosz na alley upy można opowiadać historię niesamowite i wyobrazić sobie jak by wyglądała kariera Capeli bez Hardena. A mój wybór utwierdził swym przekozackim występem 30 stycznia kiedy to zanotował 60 pkt., 10 zb., 11 ast., 63,3% z gry, 35,7% za trzy (5/14), 1 bl., 4 prz. i 5 strat ale to nie ma żadnego znaczenia tym razem. Ultra demolka. Styczeń – 35,1 min., 44,3% z gry, 36,6% za trzy, 81,8% z linii, 5,1 zb., 9 ast., 1,4 bl., 2,1 prz., 4,3 str. i 27,9 pkt.

 

Dzięki za przeczytanie.

Kopiuj link do schowka