Paul Millsap wreszcie zostanie doceniony?

14/06/2017
millsap

Uwaga mediów, a także większości kibiców zwrócona jest głównie w stronę zawodników z kosmicznymi osiągami lub robiących na parkiecie niesamowite rzeczy. W ich cieniu pozostają gracze, którzy grają świetnie, lecz nie spektakularnie – notują dobre statystyki, są ważną częścią swoich drużyn, ale nie wywołują szumu wokół własnej osoby.

Tak jest w przypadku Paula Millsapa, który jest niedoceniany od początku swojej kariery, o czym świadczy fakt, że został wybrany dopiero z 47 numerem w drafcie 2005 roku przez Utah Jazz. Oznacza to, że każda drużyna miała szansę wyboru silnego skrzydłowego, niektóre ekipy nawet dwie okazje…

Były gracz Jazz nie jest jedynym wybranym w 2. rundzie draftu, który dowiódł, że należało go wybrać w czołówce – poza trzydziestką draftu znaleźli się także Draymond Green, Isaiah Thomas, Marc Gasol, Manu Ginobili i DeAndre Jordan. Wszystkich tych zawodników oprócz wyboru w 2. rundzie draftu łączy też fakt, że wystąpili w Meczu Gwiazd.

Wracając do kariery Millsapa, już w swoim pierwszym sezonie pokazał, że wybór w drafcie poza pierwszą dziesiątką to nieporozumienie – rozegrał wszystkie 82 spotkania i notował średnio 7 punktów, 5 zbiórek oraz niespełna asystę, przechwyt i blok w ciągu 18 minut, podczas których przebywał na parkiecie. Za swoją grę w pierwszym sezonie silny skrzydłowy został wybrany do drugiej piątki debiutantów.

Drugi sezon był dla ówczesnego zawodnika Jazz trochę lepszy niż debiutancki, ale w trzecim sezonie nastąpił przełomowy moment w karierze – wobec kontuzji Carlosa Boozera, Paul Millsap wskoczył do pierwszej piątki i notował w 38 meczach średnio 16 punktów i 10 zbiórek. Ten przełomowy sezon sprawił, że Jazz podpisali z nim 4-letni kontrakt warty 32 miliony.

Jednak dopiero w sezonie 2010/11, po odejściu Boozera do Chicago, Paul Millsap mógł pokazać pełnię swoich umiejętności. Stał się graczem pierwszej piątki na stałe i ta decyzja była strzałem w dziesiątkę, co Paul pokazał już w siódmym meczu sezonu zaliczając swój najlepszy mecz w karierze, w którym rzucił 46 punktów i wspomógł swój zespół w końcówce:

Tak, 11 punktów w 29 sekund… niczym Tracy McGrady i słynne 13 punktów w 33 sekundy. Jednak wobec wyczynu T-Maca, o tym występie Millsapa mało kto pamięta. Można oczywiście mówić, że comeback Houston prowadzonych przez rzucającego obrońcę był bardziej spektakularny, jednak w występie silnego skrzydłowego jest coś specjalnego – trafił 3 trójki podczas tej pogoni, czyli więcej niż miał do tego momentu w całej karierze w NBA (2)! Millsap regularnie za 3 zaczął dopiero trafiać trzy lata później, więc ten jego występ był naprawdę czymś magicznym, niesamowitym, jednak – tak jak jego osoba – niedocenianym…

Sezon 2010/11, w którym zagrał ten mecz, był świetny dla skrzydłowego – notował on 17,6 punktów, 7,6 zbiórki, 2,5 asysty i 1,4 przechwytu na mecz. Przez kolejne 2 lata grał na podobnym poziomie i wciąż nie było o nim zbyt głośno, jednak został wolnym agentem i mógł to zmienić. Paul Millsap nie potrzebował popularności i zdecydował, że będzie grał w Hawks, gdzie po prostu będzie potrzebny i do dziś jest najlepszym zawodnikiem play-offowej drużyny.

W ciągu 4 latach spędzonych przez silnego skrzydłowego w Atlancie, Hawks zawsze byli w play-offach (raz nawet w finale konferencji), a 32-latek czterokrotnie wystąpił w Meczu Gwiazd (ciekawostka: rekord kariery skrzydłowego w Meczu Gwiazd – 6 punktów), a także został wybrany do drugiej piątki najlepszych obrońców w 2016 roku.

Dla niektórych fanów, wybór Millsapa do Meczu Gwiazd był kontrowersyjny, bo nie jest gwiazdą jak chociażby Carmelo Anthony, ale tak po prostu jest z zawodnikiem Hawks, który gra w ekipie z małego rynku, nie rzuca się w oczy, ale notuje solidne i wszechstronne statystyki – z roku na rok zalicza coraz więcej asyst i co sezon dorzuca przechwyt i blok na mecz. O tym, że silny skrzydłowy jest ważną częścią zespołu świadczy bilans Hawks bez niego w składzie w sezonie 2016/17: 3-10.

Teraz przed 32-latkiem ważna decyzja – z jaką ekipą spędzić kolejne lata swojej kariery? Jest sporo opcji, bo Paul Millsap jest jednym z najlepszych dostępnych wolnych agentów w tym offseason i tak naprawdę każda ekipa chciałaby mieć go w drużynie. Wiadomo, że przynajmniej finansowo zostanie doceniony. Popatrzmy na sześć najciekawszych możliwości wyboru ekipy dla silnego skrzydłowego:

Opcja #1: pozostanie w Atlancie – oczywista propozycja dla gracza, któremu dobrze tam, gdzie jest. Hawks mają atut w postaci możliwości złożenia maksymalnej oferty wartej 205 milionów $ na 5 lat, jednak czy będą chcieli ryzykować? Paul Millsap pod koniec tego kontraktu miałby 37 lat i raczej nie byłby już wart takich pieniędzy, jednak być może to jedyny sposób na zatrzymanie najlepszego gracza w drużynie. Zaoferowanie takich pieniędzy silnemu skrzydłowemu mocno ograniczy możliwość innych wzmocnień Hawks, więc być może będą negocjować z wolnym agentem, aby zgodził się na trochę mniejszy kontrakt.

Opcja #2: wzmocnienie Celtics – Boston zamierza pozyskać gracza formatu all-star (pieniądze są), który pomógłby walczyć o mistrzostwo, a Millsapowi na pewno pasowałaby walka o coś więcej niż pierwsza/ druga runda play-offów. Wydaje się też, że silny skrzydłowy pasowałby do ekipy Brada Stevensa, która lubi dzielić się piłką, gra zespołowo. Przekonać go do wyboru Bostonu może Al Horford, z którym przez 3 lata grał w Hawks.

Opcja #3: powrót do Utah – kolejna interesująca alternatywa dla skrzydłowego. Jazz stali się mocną drużyną na Zachodzie i mają młody, perspektywiczny skład, jednak wydaje się, że problemem będą pieniądze – priorytetem dla Jazz jest zatrzymanie Haywarda i Hilla, a z nimi na wysokich kontraktach, na 32-latka zostanie zbyt mało pieniędzy. Gdyby jednak Hayward nie został w Jazz, sprowadzenie z powrotem Millsapa może być korzystne dla obu stron.

Opcja #4: Big 4 w Bulls – opcja bardzo mało prawdopodobna, patrząc na wcześniejsze decyzje Millsapa, jednak pod względem finansowym możliwa, a także ciekawa. Gdyby silny skrzydłowy zdecydował się na ten ruch, przestałby być w cieniu, a Bulls staliby się (przynajmniej na papierze) kandydatem do finałów konferencji z Rondo, Wade’em (choć jeszcze nie wiadomo, czy zostaną), Butlerem, Millsapem i Lopezem w pierwszej piątce.

Opcja #5: Mentor Młodych Wilków – Minnesota ma młody, perspektywiczny skład, więc przydałby się tam weteran, który nie tylko pomoże poprzez dawanie rad, ale również swoją grą pociągnie zespół. Na pewno jest to propozycja warta rozważenia przez silnego skrzydłowego, jednak pytanie, czy Paul Millsap nie boi się rygoru Toma Thibodeau i możliwych 40 minut co mecz…

Opcja #6: Druga gwiazda Bryłek – Denver jest intrygującą propozycją dla silnego skrzydłowego, ponieważ byłby podstawowym graczem w młodym, perspektywicznym zespole. Duet Millsap & Jokić stałby się zapewne najlepiej asystującym duetem wśród wysokich, a Nuggets zapewne walczyliby o czołową szóstkę konferencji zachodniej, jednak raczej o nic więcej.

Trudna decyzja czeka Millsapa, ponieważ to może być jego ostatni duży kontrakt w NBA i od tego wyboru zależy, jak potoczy się jego dalsza kariera. Na pewno nie pomaga ilość różnych, ciekawych opcji, ale z drugiej strony daje to dobry argument w negocjacjach z Hawks – 205 milionów $ pieszo nie chodzi. Podejrzewam, że decyzja Millsapa będzie rozsądna – wybierze ekipę z małego rynku, w której będzie pełnił ważną rolę i nadal nie będzie o nim głośno. Nieważne, jaki zespół wybierze silny skrzydłowy, należy go docenić za dobrą i solidną karierę, której nowy rozdział poznamy już wkrótce.

Kopiuj link do schowka