Spurs czy Warriors? Ostatnia prosta na Zachodzie

15/03/2017
gregg popovich steve kerr

Koszykówka jest ciekawa sama w sobie, ale bardzo dużo zależy od narzuconej sobie w pewnym momencie narracji. Przed obecnym sezonem jedna kwestia wydawała się dosyć oczywista – o ile Golden State Warriors mieli być najpoważniejszymi kandydatami do odebrania tytułu mistrzowskiego z Cleveland, o tyle zdobycie najlepszego bilansu w Konferencji Zachodniej braliśmy pewnie jako coś oczywistego. Na tym etapie rozgrywek okazuje się jednak, że dosyć nieoczekiwanie po piętach depczą ekipie z Oakland San Antonio Spurs.

Jeszcze wczoraj oba zespoły mogły pochwalić się identycznym bilansem, a ze względu na wyniki w bezpośrednich pojedynkach (2-0 dla SAS), to Ostrogi piastowały miejsce w przysłowiowym „czubie tabeli”. Dziś to Warriors mają jedno zwycięstwo więcej, po tym jak dzisiejszej nocy nie bez problemów pokonali 76ers.

Dochodzi więc do sytuacji, w której na tak zaawansowanym etapie rozgrywek dostajemy emocjonujący pojedynek o prymat na zachodzie i przewagę parkietu w ewentualnej serii playoffowej.

Ostrogi się spinają

Wszystko to za sprawą słabszego okresu dla GSW – od ostatniego dnia lutego zanotowali oni bilans 3-5, przegrywając w międzyczasie trzy mecze z rzędu. Oczywiście, można zrzucić chwilową niedyspozycję na karb nieobecności najlepszego gracza zespołu, Kevina Duranta. Pod jego nieobecność jednak bardzo słabo spisują się pozostałe gwiazdy, wykazując rzadką jak na ichniejsze warunki indolencję strzelecką.

Podopieczni Gregga Popovicha w tym samym czasie mogą pochwalić się bilansem 7-1 i jedną w tym okresie porażką z bardzo niewygodna dla Spurs, atletyczną Oklahomą. Problemy zdrowotne nie ominęły jednak także zespołu z Teksasu – o ile możemy przewidywać, że Kevin Durant jest w stanie wykurować się do playoffów, tak kłopoty z arytmią serca wykluczają LaMarcusa Aldridge’a na czas nieokreślony. Jego nieobecność w playoffach byłaby bardzo bolesna dla Spurs – jak jednak sprawa ma się w sezonie zasadniczym?

Terminarz prawdę ci powie?

Golden State Warriors mają do rozegrania jeszcze 15 spotkań, San Antonio Spurs natomiast 16. Pośród tych meczów jest jeszcze jeden bezpośredni pojedynek tych ekip, w którym to Spurs będą gospodarzem. Tak prezentują się terminarze zespołów:

Warriors

-Magic (HOME)

-Bucks (H)

-Thunder (AWAY)

-Mavs (A) (back to back)

-Kings (H)

-Grizzlies (H)

-Rockets (A)

-Spurs (A) (b2b)

-Rockets (H)

-Wizards (H)

-Wolves (H)

-Suns (A) (b2b)

-Pelicans (H)

-Jazz (H)

-Lakers (H)

Spurs

-Blazers (H)

-Grizzlies (A)

-Kings (H) (b2b)

-Wolves (A)

-Grizzlies (H)

-Knicks (H)

-Cavs (H)

-Warriors (H)

-Thunder (A)

-Jazz (H)

-Grizzlies (H)

-Lakers (H) (b2b)

-Mavericks (A)

-Clippers (H) (b2b)

-Blazers (A)

-Jazz (A)

Jeśli chodzi o ostatni w tym sezonie zasadniczym bezpośredni pojedynek obu ekip, wydaje się, że po raz kolejny może on paść łupem Ostróg. Grają go co prawda po spotkaniu z Cavaliers, ale mają w międzyczasie dzień wolnego, no i są na końcu serii czterech meczu na własnym parkiecie. Wiemy nie od dziś, jak Spurs potrafią się zmobilizować na mecze przed swoją publicznością – nie można też przeceniać dobroczynnego wpływu całego tygodnia spędzonego w swoim mieście, bez potrzeby podróżowania, za to z możliwością podładowania akumulatorów. Warriors natomiast spotkanie ze Spurs odbędą w dzień po (także wyjazdowym) meczu z bardzo silnymi Houston Rockets, których styl gry potrafi być bardzo eksploatujący dla przeciwnika.

Co do pozostałych spotkań jednak, to kalendarz zespołu z Oakland wydaje się być nieco bardziej łaskawy. Po za meczem w Oklahomie i teksańskim maratonem (Spurs, 2xRockets), przeciwnicy to w przeważającej ilości ekipy nie grające już o najwyższe cele. Zwłaszcza końcówka, gdzie przyjdzie się mierzyć z tegorocznymi tankowcami, jak Suns i Lakers, czy niepoukładanymi Pelicans. Teksańczykom przyjdzie za to stanąć w szranki z wieloma potencjalnymi playoffowymi przeciwnikami – trzykrotnie Grizzlies, dwukrotnie Jazz, Thunder, Clippers – nie brzmi to jak spacerek.

***

Końcowy bilans obu ekip finalnie może nie mieć tak dużego znaczenia w doborze przeciwnika w drabince. Większe znaczenie może mieć przewaga parkietu. Wiemy jednak nie od dziś, że Gregg Popovich lubi oszczędzać swoich zawodników przed najważniejszą częścią rozgrywek, a nauczony doświadczeniem ubiegłych rozgrywek Steve Kerr może pójść w jego ślady.

Terminarz, kontuzje – wszystko to ma znaczenie w kontekście końcowego rezultatu.

Pytanie jednak, jakie znaczenie ma sam końcowy rezultat?

Kopiuj link do schowka