Był taki gracz – Kenny Anderson

15/07/2016
Kenny Anderson

W szkole średniej wyrównywał rekordy Kareema Abdul-Jabbara, był legendą streetballa w Nowym Jorku, a na koniec przegrał z własnymi słabościami. Kenny Anderson, jeden z najlepszych rozgrywających początku lat 90., to jego historię dzisiaj wam przypomnę.

Zobacz wszystkie wpisy z cyklu Był taki gracz

Sponsor serwisu

Anderson urodził się w biednej dzielnicy Nowego Jorku, Queens. Już w szkole podstawowej był rozchwytywany jako potencjalny talent, mający zasilić jedną z najlepszych szkół średnich w kraju. Był tak dobry, że zaledwie w wieku 14 lat trafił na pierwsze strony sportowych sekcji w nowojorskich gazetach.

Na miejsce swojej gry wybrał katolicką szkołę Archbishop Molloy High School, w której bił rekord za rekordem. Trzykrotnie został wybrany do składu Parade All-American, co nie udało się nikomu od czasu gry Lew Alcindora w szkole średniej. Został wybrany do drużyny McDonald’s All-American, Gatorade wybrał go najlepszym graczem szkół średnich, podobnie jak Nowojorskie Stowarzyszenie Dziennikarzy Sportowych.

Został rekordzistą szkoły i stanu, zdobywając w trakcie kariery 2621 punktów. I to pomimo tego, że w trakcie pierwszego roku gry, jego trener Jack Curran trzymał go na ławce w pierwszych kwartach wszystkich spotkań. Jego rekord pobił dopiero w 2004 roku Sebastian Telfair, grający w szkole średniej Lincoln High School.

Tak dobra gra przyczyniła się do otrzymania ofert z najlepszych uczelni w kraju. Anderson wybrał Georgia Tech, odrzucając propozycje gry dla Syracuse, Duke i Północnej Karoliny. Poprowadził swoją uczelnię, wspólnie ze znanym z gry głównie w Orlando Magic Dennisem Scottem, do Final Four ligi NCAA. Tam jednak przegrał w półfinale z późniejszym mistrzem – UNLV.

Rok później, już bez Scotta, Anderson został pierwszym strzelcem drużyny, rzucając średnio po 26 punktów na mecz. Tym razem nie udało się dotrzeć do Final Four, po porażce z Ohio State. Po sezonie zdecydował, że spróbuje swoich sił w drafcie. Z drugim numerem wybrali go New Jersey Nets, dzięki czemu mógł grać niedaleko swojego rodzinnego domu.

O ile w pierwszych rozgrywkach był tylko rezerwowym rozgrywającym, to już w drugim sezonie skorzystał na oddaniu do Atlanta Hawks Mookie Blaylocka i pokazał skalę swojego talentu. Razem z Drazenem Petroviciem tworzył bardzo szybki duet na obwodzie. Jego rozwój był widoczny, głównie dzięki trenerowi, Chukowi Daly’emu.

Po śmierci Petrovicia, Anderson wziął na siebie ciężar bycia liderem drużyny i podołał temu zadaniu w 100%. Zaowocowało to najlepszym w jego karierze sezonem 1993/94. Zdobywał wtedy średnio 18.8 punktu na mecz, rozdawał przy tym 9.6 asysty i zagrał w Meczu Gwiazd.

Kolejne lata nie były już tak dobre. Nets pożegnali się z trenerem Dalym, a jego następca, Butch Beard, nie potrafił wykrzesać tak dużo z drużyny. Od 1995 roku Anderson rozpoczął regularne podróże po NBA. Najpierw trafił do Charlotte Hornets, gdzie dokończył rozgrywki 1995/96. Następnie podpisał 7-letni kontrakt z Portland Trail Blazers, gdzie miał być podstawą nowo budowanego zespołu. Zdążył tam rozegrać tylko półtora sezonu i został oddany do Toronto Raptors. Zanim to nastąpiło, wygrał dla swojej drużyny parę spotkań, trafiając nawet do top 10 rzutów w ostatnich sekundach meczów:

W Raptors nie chciał grać w ogóle. Do Kanady nie pojechał, więc zespół, żeby nie robić sobie problemów, oddał go do Boston Celtics za Chauncey Billupsa. Od tego momentu kariera Andersona nabrała zdecydowanego spowolnienia. Głównie za sprawą pieniędzy, które nie trzymały się go zbyt długo.

Lokaut 1998 roku wywarł swoje piętno także na nim. W rozmowie z Mike’iem Wisem z New York Timesa wyjawił jaki ma pomysł na zdobycie pieniędzy, gdy zostały wstrzymane płace z NBA: „Myślałem o sprzedaży jednego z moich samochodów. Nie potrzebuję ich wszystkich. Wiecie, pozbędę się Mercedesa.” Jak wyliczył Wise, w garażu Andersona znajdowały się wtedy jeszcze Porsche Carrera, Range Rover i Lexus. Gdy dołożyć do tego koszty utrzymania i ubezpieczenia wychodziło 75 tysięcy dolarów rocznie.

Pieniądze zdecydowanie przewróciły mu w głowie: „Wielu ludzi nie rozumie dlaczego właściciele i zawodnicy walczą o pieniądze, skoro aż tyle zarabiają. Też byłbym niezadowolony jako kibic, który dokłada do pensji zawodników. Ale jest tak jak mówią: Im więcej zarabiasz, tym więcej wydajesz. A teraz, bez moich wypłat, muszę trochę zacisnąć pasa.”

Zaciskania pasa nie było. Nie tylko ze względu na wystawne życie, ale też kosztowne życiowe wybory. Anderson trzykrotnie rozwodził się, każdej z żon oddając połowę swojego majątku. Jak wyliczył serwis businessinsider.com było to blisko 60 milionów dolarów. Jeśli dodamy do tego konieczność płacenia alimentów na 7 dzieci, które miał z 5 różnymi kobietami, nie ma się co dziwić, że Kenny trafił do pierwszej dwudziestki rankingu najbardziej spłukanych gwiazd sportu amerykańskiego.

Karierę zakończył na Litwie, w barwach Żalgirisu Kowno w 2006 roku. Wcześniej przez 5 sezonów grał w Boston Celtics, by w ciągu 3 ostatnich sezonów zagrać w aż 5 zespołach. Teraz na emeryturze koszykarskiej oddaje się swojej największej pasji, czyli koszykówce. Trenuje drużynę koszykarską w szkole podstawowej na Florydzie.





Kopiuj link do schowka