Nuggets nareszcie wygrali ważny mecz

10/11/2017
Emmanuel Mudiay

Przerażająca wartość 50 na parkiecie Nuggets wcale nie oznacza 50-letniej rocznicy powstania klubu. To w rzeczywistości odliczanie spotkań od ostatniego zwycięstwa nad Thunder, które miało miejsce zapewne w poprzedniej dekadzie.

TAK NAPRAWDĘ TO NIE

Ale fakt faktem, że nawet nie pamiętam kiedy ostatnim razem pokonaliśmy drużynę w której grał Russell Westbrook. Coś mi mowi, że to bylo w 2014, ale nie chce mi się sprawdzać.

Pierwsza kwarta nie zapowiadała takiego wyniku. Wyjściowa piątka Nuggets miała naprawdę duże problemy z fizycznością i rąkami graczy Thunder. Jamal Murray częściej podawał do Russella Westbrooka niż kolegów z drużyny, Nikola Jokic po swoim career high przeciwko Nets (o tym poniżej) był taranowany przez tego wąsatego miłośnika Haki. Wilson Chandler… z nim jest taki problem że ten człowiek nie żyje i sprawia to masę problemów, bo Nuggs zaczynają mecze 4 vs 5 i wcale nie ułatwia nam to wszystkim życia. Nawet Vivek Ranadive odszedł od grania 4 vs 5. Granie z Wilsonem Chandlerem to jak granie w ping ponga o ściane – dobrze wiesz że zaraz odda piłkę i nawet wiesz w którym kierunku. Chyba że trafisz w kant stołu, to już nie wiesz gdzie poleci. Te rzadkie momenty gdy Wilson Chandler oddaje rzut to jest trafianie w kant stołu. Jedynym plusem Wilsona Chandlera jest to, ze Malik Beasley może wyglądać lepiej na jego tle jako SF.

Mam żal do Chandlera, bo w ciągu poprzednich sezonów wyrobił sobie dość nieprzyjemny nawyk marudzenia na to, że nie jest starterem – sam mu zresztą w tym wtórowalem. Teraz Chandler zaczyna mecze w pierwszej piątce i udowadnia nam, że nie powinien tego robić.

Było już +10 dla Thunder kiedy do gry weszli rezerwowi Nuggets i wyciągnęli mecz psu z gardła swoją wielką grą. Przy czym to naprawdę była wielka gra.

Emmanuel Mudiay. Kto? Emmanuel Mudiay zmienił Murraya na PG i rzucił 21 punktów w twarz obrony OKC Thunder i w twarz wszystkiemu co zostało o nim napisane w ciągu ostatnich dwóch lat. Sam osobiście już go wysyłałem z powrotem do Chin, ale chciałbym tylko przypomnieć, że w poprzednich sezonach za każdym razem jak Emmanuel Mudiay zaczynał kozłować, sprawiał wrażenie jakby robił to po raz pierwszy w życiu. Trafił dziś swoje pierwsze 8 rzutów, atakując obręcz, rzucając pullup trójki w kontrze i swoje ulubione midrange jumpery z dwutaktu, których żaden PG nie ma szans sięgnąć. Mudiay trafił w tym sezonie 48% swoich prób zza łuku i jest jednym z najważniejszych elementów rotacji Malone’a.

Jest też solidnie niedoskautowany przez resztę ligi, tak jak niedoskautowany był kiedy do niej przychodził, bo to nie był skillset na pierwszą rundę draftu. A teraz? Ja zaczynam wierzyć.

Paul Millsap nie trafiał rzutów na początku meczu, ale po drugiej stronie parkietu jest jednoosobową armią defensywną. Jest tam, gdzie inni już dawno poddali akcje i pogodzili się ze stratą punktów. Biegnie za Westbrookiem w kontrataku, kontestuje jego wsady i szuka przechwytów. Dobiega do Carmelo Anthony’ego w rogu w ostatniej chwili i wybija piłkę z rąk Jeremy’emu Grantowi, gdy ten wyskakuje do obręczy. W czwartej kwarcie zamknął mecz nabierając pompką swojego obrońcę i wymuszając osobiste (to już drugi raz w tym sezonie gdy zamknął spotkanie taką akcją). Drużyny Paula Millsapa od zarania dziejów wygrywają z drużynami Carmelo Anthony’ego nie ważne czy mówimy o Utah i Denver, Nowym Jorku i Atlancie czy Denver i OKC.

Mason Plumlee przyniósł do walki pod koszami worek swoich mięśni, czym odwrócił walkę na tablicach i nagle zaczęliśmy punktować spod obręczy. To był tak dobry mecz Plumsona, że to aż zabawne. Mike Malone (który rotował jak profesor rotacji koszykarskich) trzymał go na parkiecie aż do 3 minut do końca meczu żeby nie było mowy o jakiejkolwiek porażce w tym meczu.

Napisałem przed sezonem, że Nuggets będą żyć i umierać z Willem Bartonem grającym jako rozgrywający w roku kontraktowym. Nuggets jak najbardziej żyją z nim w tych momentach. Jestem zachwycony, dużo dobrych rzeczy się dzieje gdy on kieruje grą, a ponadto jest niedoceniany w obronie na piłce.

Nie napisałem o tym meczu Jokica przeciwko Nets (Wiedźmin 3 uderzył zbyt mocno), a warto poświęcić mu akapit. Bardzo podoba mi się ta ofensywna wersja Big Honey szukającego swojej własnej gry w ataku. To bardzo ważne, że on tak agresywnie oddaje rzuty i każe obrońcom wychodzić wyżej. Defensywy tej ligi wzięły pod lupę akcje Jokic-Harris i ustawiają swojego centra tak by zasłaniał linię, po której Gary Harris zamierza ścinać do kosza, zostawiając tym samym Jokica bez krycia i prosząc go o rzut. To szalenie istotne by jego rzuty wtedy wpadały, bo to otwiera grę. Jego jumper jest nie do zablokowania jeżeli obrońca stoi dalej niż pół kroku – przy 6’10 i ponadprzeciętnym wingspanie Jokic ma shotrelease wysoko nad swoją głową i tylko kilka osób na świecie może to zatrzymywać.

Nuggets po tym zwycięstwie mają bilans 7-5 i 6 miejsce na zachodzie. Są między innymi nad Blazers, Clippers i Pelicans, a to dla mnie osobiście bardzo istotne by byli wyżej od tych drużyn. Następny mecz w sobotę przeciwko Orlando Magic.

Kopiuj link do schowka