Nowi Cavs psują wieczór Paula Pierce’a

12/02/2018
Cavaliers Cavs Boston Celtics Kyrie Irving LeBron James

Jest to już trzecie spotkanie tych drużyn w tym sezonie. Jak na razie ekipy podzieliły się zwycięstwami. Dzisiaj jednak Cavs wychodzą do walki w odświeżonej, po szaleństwie trade deadline, wersji.

Do pierwszego składu Tyronn Lue zdecydował się wstawić sprowadzonego z Sacramento Kings George’a Hilla. Starterem pozostaje również Cedi Osman, który w ostatnim meczu zdobył 16 punktów, co jest najlepszym wynikiem w jego krótkiej karierze za oceanem. Zadanie jednak nie jest proste. Celtics jak na razie grają najlepszy basket na wschodzie, a ich największą przewagą wydaje się być główny trener i gra zespołowa. Zaczynamy!

Od początku można było wyczuć gęstą atmosferę. Szczególnie zaangażowani byli kibice Zielonych. Najgłośniejsi byli kiedy naprzeciwko siebie stawali LeBron James i Kyrie Irving. Hala niemal eksplodowała, gdy Uncle Drew ( 9 oczek w I kwarcie, 18 w całym meczu) trafił jumpera wzdłuż linii końcowej nad swoim dawnym kolegą z drużyny. W połowie pierwszej kwarty Aron Baynes wymusił szarżę na wchodzącym pod kosz Jamesie. Podczas upadku zawodnicy zderzyli się kolanami, przy czym dość mocno ucierpiał lider Cavs. Musiał przez to zostać na ławce przez kolejne 10 minut gry. Nie wyszło to jednak na złe, bo bardzo dobrą zmianę dał Jeff Green, szybko zdobywając 6 punktów. Pierwsza kwarta była bardzo wyrównana, ale jednak minimalnie wygrała ją zespołowa koncepcja koszykówki Brada Stevensa.

Druga kwarta początkowo przebiegała w takim samym tempie. Gra toczyła się niemal punkt za punkt. W szeregach gospodarzy dobre minuty dał Marcus Morris, zdobywając 17 punktów i trafiając 3 trójki. Sytuację zmienił powrót Jamesa na parkiet. Trafił dwie trójki, jeden rzut z odejścia, rozdał 2 asysty i goście nagle prowadzili ponad 10 oczkami. Na pochwałę zasługuje również wspomniany wcześniej Cedi Osman. Macedończyk emanuje energią po obu stronach parkietu, czym dodatkowo zagrzewa do walki swoich kolegów. Cavs w sumie zdobyli 64 punkty w 24 minuty. Celtics nie stracili więcej punktów w pierwszej połowie w bieżących rozgrywkach.

W drugiej połowie Cavaliers nie dali odetchnąć gospodarzom ani na chwilę i z każdą minutą ich przewaga się powiększała aż do pułapu 30 punktów. Celtowie, poza I kwartą, nie wyglądali dzisiaj najlepiej, bardziej jak grupa indywidualności niż zgrana drużyna według koncepcji Brada Stevensa. Ich obrona zupełnie dzisiaj nie istniała. Obecnie zajmują drugie miejsce w lidze pod względem punktów traconych co mecz (99.1). Dzisiaj oddali aż 121 oczek, najwięcej w bieżących rozgrywkach. Jest to również ich druga porażka z rzędu, przez co stracili miejsce lidera w konferencji wschodniej na rzecz Toronto Raptors.

Jeśli chodzi o zespół z Ohio, to chyba był jeden z lepszych meczów w tym sezonie. Piłka ładnie chodziła między zawodnikami i widać było nawet spore zaangażowanie w obronie.

Podsumowując. Jak zagrały nowe nabytki Cavs?

George Hill – 12 punktów w 21 minut

Rodney Hood – 15 punktów, 6/11 z gry w 18 minut

Jordan Clarkson – 17 punktów, 7/11 z gry w 23 minuty

Larry Nance Jr – 5 punktów w 20 minut

Z pewnością może to napawać nadzieję na przyszłość, ale nie zapominajmy, że przed nimi jeszcze ponad 20 spotkań i wiele zdarzyć się może. Teraz muszą udowodnić, że dzisiejsze zwycięstwo nie było dziełem przypadku i są w stanie podtrzymać bieżącą formę przez dłuższy czas.

PS. Po meczu odbyła się ceremonia zastrzeżenia numeru 34, który był dumnie noszony przez Paula Pierce’a przez 15 lat. Gratulacje. Życzę kibicom Celtics, aby już niedługo mogli szczycić się taką drużyną jak w latach 2007-2012.

Kopiuj link do schowka