Nieprecyzyjny, ale ciągle taki sam

04/12/2012
Taj Gibson

Taj Gibson /fot. Flickr

Elitarny obrońca potrzebuje odpowiedniego trenera, który zrobi z niego absolutnego fachmistrza. Taj Gibson bardziej wygląda na samouka, tym bardziej, że koszykówka była dla niego ucieczką ze świata przestępstw, strzelanin i handlu czymkolwiek, co było w kieszeni bądź pod ręką. Gibson poznał ciemną stronę życia i był na kilku pogrzebach ludzi dzielących z nim szkolną ławkę. Postanowił jednak odnaleźć dla siebie alternatywę, która będzie pragmatycznym wykorzystaniem jego warunków fizycznych. Długie ramiona w jego wypadku są narzędziem, bez którego nie moglibyśmy wrzucić Taja do tego szlachetnego wora elitarnych obrońców.

Wychowywał się na Brooklynie i gdyby nie starania i walka o marzenia, dzisiaj byłby jednym ze street-ballowców, którzy z piegami na twarzy patrzą w kierunku Barclays Center, gdzie pieniądze zarabia Kris Humphries dyskotekowy podrywacz? Nie, gracz w profesjonalnej lidze koszykówki. ?ycie toczy się różnymi ścieżkami. Gibson uciekał długo, ale gdy mu się już to udało zdołał wspiąć się na wyżyny i po kilku latach zostać okrzykniętym jednym z najlepszych defensorów współczesnej NBA.

Trzeba jednak pamiętać, że wybitne jednostki w obronie, czasami nie są już tak wybitne po drugiej stronie parkietu. Taj już po pierwszym meczu sezonu regularnego podpisał nową 4-letnią umowę za niecałe 40 milionów dolarów. Po sezonie 2013/2014 będziecie mówić, że jest jednym z nielicznych graczy, którzy zasługują na więcej. To się dopiero rozstrzygnie.

Zazwyczaj podpisaniu nowej umowy towarzyszą wielkie emocje, konferencje prasowe i słowa, których wartość doskonale ocenić możemy po kilku głębszych używając pospolitej polszczyzny. Gibson był cicho, kolejnego dnia wrócił do Berto Center, 50 kilometrów od Chicago, założył treningowy trykot i przy współpracy z jednym z trenerów rzucał z półdystansu, aby dodać do swojego ofensywnego repertuaru jeszcze jedną armatę.

[reklama]

Po 15 meczach sezonu 2012/2013 notuje średnio 7 punktów, 1,3 bloku, 4,9 zbiórki i trafia 44%, grając 21 minut. Jako silny skrzydłowy nadal nie wykorzystuje przewagi wzrostu w post-up. Wiele razy w przekroju swojej dotychczasowej kariery udowadniał, że potrafi wymanewrować rywala i dostać się pod kosz lub rzucić z odchylenia. Podobnie jest na półdystansie, gdy po zasłonie dostaje piłkę w pick-and-pop i nie trafia, bo wpierw szuka Joakima Noah pod koszem, a potem dopiero decyduje się na rzut, gdy jego pozycja nie jest już tak komfortowa jak wcześniej.

Zauważyć się da wiele mniejszych i większych mankamentów, które sprawiają, że Tom Thibodeau woli sięgnąć po Carlosa Boozera, gdy jest potrzeba zdobywania punktów. Kwestią czasu było przy tej okazji rozważanie o presji, jaką nałożył na Gibsona nowy kontrakt. Dla Toma, gdy chodzi nerwowo przed ławką rezerwowych, nie liczy się wysokość kontraktu, czy jego forma chce zobaczyć zaangażowanie, pasję i przede wszystkim radość z gry, bo tylko wtedy da się w zespole wytworzyć chemię niezbędną do budowania mistrzowskiej kultury.

– Jesteś świetnym obrońcą, po prostu wyjdź i czerp z tego radość, niczym się nie przejmuj mówił Thibs do Gibsona podczas jednej z sesji treningowych. Taj trafia 26% swoich rzutów z półdystansu (39% w 2011/2012) i 27% (29% w 2011/2012) z pomalowanego. Z drugiej strony Bulls z Tajem na parkiecie są + 10,9 punktu, co jest świadectwem jego wpływu na defensywę ekipy z Wietrznego Miasta. Martwię się tylko o to, o co zespół mnie prosi. Chcę być solidnym obrońcą, organizować naszą defensywę. [] W Chicago zawsze towarzyszy ci krytyka. Chłopaki mówią mi, że mam rzucać mimo tego, że ostatnio nie wychodzi mi to najlepiej mówi skrzydłowy Byków.

Po odejściu Omera Asika kilku ekspertów wysunęło tezę, że Gibson stracił swojego defensywnego druha w obronie, co uczyni go defensorem słabszym na piłce, bo w jego świadomości zabraknie spokoju, którym był Asik oferujący help-defense. Na tym polegała współpraca tej dwójki. Taj nie myśli takimi kategoriami, bo jego autorytet w obronie daje mu wystarczająco dużo pewności siebie, by krzyczeć i planować, gdy rywal staje się nieprzewidywalny.

Michał Kajzerek @ Twitter

Kopiuj link do schowka