Nets budują swój wizerunek małymi ruchami

04/04/2017
Nets

Orlando Magic i Brooklyn Nets to drużyny, które okupują ostatnie dwa miejsca w Konferencji Wschodniej. Oba też zespoły w ciągu ostatniej doby wykonały mało znaczące z punktu widzenia poziomu zawodników ruchy, ale za to bardzo różne w kwestii odbioru przez zawodników i ich agentów.

Orlando Magic podpisując kontrakt z Patricio Garino załapali się na bardzo czarny PR. Zdjęcie z podpisującym kontrakt Garino trafiło do sieci, a w tle na tablicy rozpisane były plany Magic na najbliższe offseason. Teoretycznie nic wielkiego się nie stało, ale taki Aaron Gordon może czuć się rzeczywiście zdenerwowany, skoro już teraz wymieniany jest jako gracz, który może zostać oddany, żeby do drużyny dodać Dario Saricia.

Brak profesjonalizmu Magic idealnie kontrastuje się z tym, co w Nets buduje Sean Marks. Drużyna z Brooklynu w ciągu ostatnich godzin zrobiła bowiem kilka praktycznie nic nie znaczących ruchów. Nie znaczących, bo zawodnicy, których za chwilę przytoczę nie będą wam w większości nic mówiły. Ale ruchów, które zyskają przychylność wielu zawodników i agentów.

Sponsor serwisu

Jakiś czas temu Nets zobowiązali się wobec dwóch zawodników – Cliffa Alexandra i Prince’a Ibeha, że podpiszą z nimi 10-dniowe kontrakty i dadzą obu szansę gry. Jednak kontuzje nie pozwoliły na to. Nets jednak chcieli być fair wobec swoich kontrahentów i z oboma zawodnikami podpisali umowy, ale w dość specyficzny sposób.

Rozpoczęli od skrócenia 10-dniowej umowy z Archie Goodwinem, który grał w ich składzie już od jakiegoś czasu. Następnie podpisali 10-dniówkę z Alexandrem i od razu go zwolnili. Podobny manewr zastosowali wobec Ibeha. Po wykonaniu tych ruchów podpisali nowy kontrakt z Goodwinem, na dwa sezony, tak jak od początku planowali, tylko nieco w innej kolejności.

Co dzięki temu zyskali? Przede wszystkich przychylność Alexandra i Ibeha, a także ich agentów. Zyskali także w oczach innych agentów, którzy dowiedzieli się, że Nets dotrzymują słowa i niewiele tracąc, są w stanie zbudować świetny wizerunek.

Te kilka transakcji łącznie kosztowało Nets 64 tysiące dolarów, czyli w świecie NBA drobne. Dla tych graczy to jednak duży przeskok. Zarówno bowiem Alexander, jak i Ibeh przystąpią do kolejnego sezonu jako ludzie z rocznym pobytem w NBA. A dla takich graczy różnica w minimalnym wynagrodzeniu to 500 tysięcy dolarów. I to już jest konkretna inwestycja, za którą zarówno Alexander, jak i Ibeh będą wdzięczni, nawet gdyby mieli nigdy więcej w NBA się nie pojawić.

Nets potrzebują każdego sposobu na pozyskiwanie talentu i takie małe sytuacje, które poprawiają ich wizerunek wpłyną bardzo pozytywnie na ich szanse pozyskania graczy podczas najbliższego offseason. I jak w tej sytuacji ocenić brak profesjonalizmu Magic?

Kopiuj link do schowka