NBA w Krakowie – wywiad z Rafałem Juciem

07/02/2018
fot. Piotr Koperski/Legia Warszawa. Credits to legiakosz.com

NBA zawitała do Polski. Jak informowaliśmy wcześniej, Rafał Juć, najmłodszy skaut w historii NBA, pracownik Denver Nuggets pojawił się na Uniwersytecie Jagiellońskim. Podczas konferencji udało nam się przeprowadzić z nim wywiad.

Rafał Juć wygłosił wykład, w trakcie którego przybliżył zgromadzonym szczegóły pracy skauta. Opowiadał o atmosferze, jaka na co dzień panuje w NBA i różnicach między koszykówką amerykańską i europejską. Następnie odpowiadał na liczne pytania publiczności. Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że obok Nuggets to Spurs ma najlepszy skauting na terenie Europy, między skautami w NBA panuje przyjazna atmosfera, a zdanie Polaka liczy się nie tylko podczas nocy draftu, ale także przy wszelkich wymianach.

Dzięki współpracy z Kołem Naukowym Managerów Sportu UJ, mieliśmy możliwość zamienić kilka słów z Rafałem.

W NBA panuje duża rotacja i szczególnie w ostatnich sezonach nie tylko zawodnicy, ale także trenerzy, czy menadżerowie często tracą pracę. Czy jako skaut odczuwasz taką presję, że kilka złych decyzji i siedzę na tzw. gorącym stołku, czy raczej macie komfort pracy?

Nie, jest raczej duża presja zwłaszcza wynikająca z otoczenia, bo zainteresowanych żeby pracować w tej lidze jest niesamowicie dużo i często zdarza się, że GM straci pracę w klubie NBA i potem nie może jej znaleźć przez kilka lat. Mamy świadomość, że jesteśmy oceniani i rozliczani z tego co robimy. Staramy się wykonywać swoją pracę jak najlepiej i to się tyczy zawodników, trenerów ale tak samo skautów i menadżerów, zatem oczekiwania są naprawdę wysokie. Jesteśmy oceniani jednak na podstawie całego procesu, czyli jedna zła decyzja nie sprawia, że nagle stajesz się złym trenerem czy zawodnikiem i tak samo jest ze skautem. Staramy się oceniać na podstawie procesu, czyli jak pracujesz w perspektywie całego sezonu, a nie tylko jednego draftu.

Wspominałeś wcześniej, że pomiędzy skautami NBA nie ma żadnej niezdrowej rywalizacji. Jak te relacje wyglądają wśród skautów na linii NBA-drużyny z Europy?

Generalnie jako skauci NBA dzielimy kluby europejskie na dwa typy, czyli te które sprzedają nam zawodników i te które kupują. Są drużyny które funkcjonują z tego, że otrzymują odstępne i sprzedają graczy do NBA. Dla nich to jest prestiż i ważna informacja, że skaut NBA przyjeżdża. Są tez ekipy jak Real czy Barcelona, które budżety i zaplecze mają zbliżone do NBA, w związku z czym one tak łatwo nie otwierają swoich drzwi dla klubów zza Oceanu, wręcz czasem sprawiają ze czujemy się jak wrogowie i z nami rywalizują. Aczkolwiek jest to zdrowa rywalizacja, bo funkcjonujemy w małym środowisku. Ja staram się zawsze tworzyć dobre warunki, bo też nie może być tak, że tylko się kogoś wyciska jak cytrynę i zdobywa informacje. Dlatego jak Barcelona szuka jakiegoś środkowego i rozglądają się może za kimś kto grał w Denver to sam zadzwonię, podpowiem i pomogę. Zawsze staram się żeby to była dwustronna współpraca, a nie tylko wyciąganie informacji.

Zostałeś najmłodszym skautem w historii NBA. Czy w związku z tym spotkałeś się z jakimś protekcjonalnym traktowaniem od starszych pracowników, czy jednak wszyscy starali się okazywać wsparcie?

W Denver miałem niesamowity komfort i wsparcie. Powiedzieli mi że to będzie proces, że chcą młodego pracownika, którego będą szkolić. Od samego początku byli niesamowicie zaangażowani, przyjeżdżali do Europy, przedstawiali mnie ważnym ludziom, przyjeżdżali do klubów europejskich i zaznaczali: Od dzisiaj kontaktujecie się z Rafałem, to jest nasz pracownik. Dużo mnie uczyli, dawali feedback, wiec tu miałem świetną sytuację do nauki. Jeśli były takie dość niemiłe sytuacje, to ze strony innych pracowników, którzy czuli się poniekąd zagrożeni. To było też coś nieszablonowego, że tak młoda osoba pracowała w NBA, przecież ja w pierwszym roku w lidze, mogłem sam siebie w drafcie wybrać. Ale bardzo szybko też uzyskałem wsparcie. Zobaczyli że jestem fachowy, starałem się pokazywać z dobrej strony żeby nie było do mnie żadnych zarzutów i dzisiaj mam już zawarte przyjaźnie. Zdarzały się takie śmieszne sytuacje, że wchodziłem na halę i ludzie myśleli, że jestem pracownikiem i pytali, gdzie można zdobyć klucz, czy też trenerzy może nie do końca mnie traktowali poważnie. Ale po tym jak rozmawialiśmy i zobaczyli jaką jestem osoba, jaką mam wiedzę, to nie było już żadnego problemu. Środowisko koszykarskie przyjęło mnie bardzo ciepło.

Jaki styl pracy preferujesz? Czy opierasz się głównie na analizie statystyk i cyferkach w ocenie zawodnika, czy bardziej na swoim wyczuciu i wrażeniu jakie zostawia zawodnik podczas gry?

Ze mnie się śmieją, bo mówią, że jestem najmłodszym skautem i jednocześnie bardzo oldschoolowym. Ja przede wszystkim wierzę w test oka i tzw. gut feeling, czyli jak masz umiejętność wynajdywania talentów to czasami może statystyki tego nie pokazują, profil psychologiczny też nie, ale Ty mówisz: Ten gość będzie zawodnikiem na poziomie NBA. Tak kilka razy mi się zdarzyło, że mimo przeciwności losu, mimo tego, że to nie był popularny profil, to po prostu czasem masz takie czucie w żołądku, że to jest ten gracz, mimo że ciężko to scharakteryzować. Oczywiście statystyka analityczna mimo wszystko jest ogromną pomocą i trzeba ją wykorzystywać, a nie ma co się zapierać. Mam świetnych ludzi w Denver, którzy przede wszystkim rozumieją koszykówkę, bo trzeba umieć przenieść te liczby i w odpowiedni sposób je zinterpretować, ale na pewno nie można podejmować swojej decyzji na podstawie liczb. Myślę, że one mogą tylko potwierdzić lub zaprzeczyć twoje wnioski czy proces myślenia. Mamy świetnych ludzi, którzy mi bardzo pomagają i staramy się z tego korzystać, ale to nie jest tak, że głównie na podstawie tego podejmujemy decyzje.

Utrzymujesz stałe relacje z zawodnikami, których poleciłeś i którzy trafili do NBA dzięki Tobie?

Tak, bo człowiek też się zaangażował emocjonalnie, polecając tego zawodnika. To nie jest tak, że to jest mój gracz, bo to nie jest mój gracz bo wybiera go szef, ale wiadomo, że czujesz że z twojego polecenia i czujesz odpowiedzialność, a też po ludzku trochę mu kibicujesz. Poznajesz jego rodzinę w tym procesie, jego samego, a on też jest świadom, że to właśnie ty go poleciłeś, w związku z czym rozwija się pewnego rodzaju przyjaźń. Była bardzo mila sytuacja z reprezentacją Polski, gdy graliśmy z Francją i Joffrey Lauvergne, pierwszy zawodnik którego ja poleciłem do NBA w wywiadzie z polską prasą powiedział, że Rafał to jest taki mózg, że wie wszystko i był niesamowicie miły dla mnie, polecał mnie i zaprosił na kolację. Spotkaliśmy się prywatnie, więc gdzieś tam do dzisiaj te relacje są. Wiadomo, że nie tak często jak się chce, bo każdy z nas jest w rozjazdach i mało tego czasu jest w sporcie. Zwłaszcza że większość czasu spędza się w trasie, ale te relacje cały czas funkcjonują. Choćby ostatnio, Axel Toupane, który u nas grał, teraz gra w Żargilisie. Byłem w Kownie i zadzwoniłem do niego, spotkaliśmy się i też mi dał fajne informacje na temat zawodników z którymi on grał, przeciwko którym grał, czy też których kojarzy.

Luka Doncic. Wiele się mówi na temat tego jak wielki ma talent i jak wysoko zostanie wybrany. Z Twojej perspektywy, czy faktycznie jest tak dobry jak się o nim mówi?

Niestety nie mogę komentować jeszcze graczy, którzy nie są w drafcie oficjalnie. Jeszcze nie teraz, jak się zgłosi, będę mógł coś więcej powiedzieć.

Pracujesz jako skaut w Denver, analizujesz grę przeciwników dla reprezentacji Polski, pracujesz w telewizji. W którym kierunku zamierzasz podążyć w przyszłości? Dalej skauting i może pozycja GM-a, jeśli nie NBA to w Europie, czy może analiza video i bardziej w stronę asystenta trenera, head coacha?

Nie ukrywam, że moim marzeniem i celem jest praca cały czas w NBA jako skaut. Myślę, że bycie trenerem czy komentatorem to są takie rzeczy, które pozwalają mi spojrzeć na koszykówkę z innej perspektywy, lepiej się przygotować. Ja uważam, że jak dostałem taką pracę w tak młodym wieku, mając 21 lat, to ciągle muszę w siebie inwestować i się rozwijać Teraz jak już dłużej pracuję w NBA i dostaję więcej obowiązków, to oczywiście będę się musiał skupić i postawić na to. Teraz coraz częściej będę w Denver, wiadomo że to może po pewnym czasie nie pozwoli mi innych projektów kontynuować, ale moim marzeniem docelowo jest coraz więcej odpowiedzialności w drużynie Nuggets i być może kiedyś się przeprowadzić do Stanów. Wiadomo, że każdy kto pracuje w NBA marzy, żeby być generalnym menadżerem i to byłoby cos niesamowitego podejmować decyzje i zarządzać drużyną NBA. Aczkolwiek jak mój GM mi mówi, że im wyżej jesteś tym mniej koszykówki oglądasz, a ja sobie nie wyobrażam życia bez koszykówki, więc też trzeba doceniać to co się ma. A już takim cichym docelowym, dalekim celem byłoby żeby ta koszykówka w Polsce była na tak wysokim poziomie, żebym kiedyś zawodowo mógł wrócić. Żeby te osoby, które zastanawiają się, co ten Juć robi w NBA, jak jego praca wygląda, żebym mógł pokazać, tutaj w Polsce z jakimś klubem czy silną reprezentacją, czego się tam nauczyłem. Żeby jakieś sukcesy też odnosiła nasza koszykówka bo nie ukrywam, że też na sercu mi leży los polskiej koszykówki.

Kopiuj link do schowka