Melo wraca do Nowego Jorku

17/12/2017

Krótko po tym, jak do hali swojego byłego klubu powrócił Paul George, Thunder udali się do Nowego Jorku, by Melo Anthony mógł po raz pierwszy od czasu odejścia z Knicks zagrać w Madison Square Garden.

Podobnie jak George w swoim byłym mieście, nie był w tym meczu najskuteczniejszy (5/18, 12 punktów). W przeciwieństwie do swojego kolegi nie był mimo wszystko w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść i Thunder przegrali z Knicks 111:96.

Trzeba przyznać, że Melo został w Nowym Jorku bardzo ciepło przyjęty – Knicks przygotowali nagranie na przedmeczową prezentację zawodników, a kibice przywitali go na parkiecie donośnymi oklaskami. Anthony będąc wymienionym nie pozostawił po sobie nieprzyjemnego posmaku i wciąż cieszy się sympatią Nowojorczyków. Wcześniej w wywiadzie przyznał, że mimo wszystko wciąż czuje się częścią nowojorskiej kultury:

Ktoś kto marzył o zdobyciu mistrzostwa tutaj, w Nowym Jorku, ale niestety tego nie osiągnął – zawsze będzie mi to siedziało gdzieś z tyłu głowy. Zawsze jednak będę w jakiś sposób częścią tej kultury. Myślę, że to inna sytuacja niż u innych graczy, którzy przechodzili przez coś takiego grając dla Knicks – to coś głębszego niż tylko koszykówka.”

Początek nie zwiastował słabego meczu Melo – w drugiej połowie nie był jednak w stanie trafić ani jednego rzutu z gry. Z pewnością chciał jednak przełamać się i zdobyć więcej punktów przed swoją byłą publicznością, na co wskazuje jego selekcja rzutowa.

Dla porównania, tyle samo rzutów z gry co Melo oddał Michael Beasley. Skrzydłowy Knicks rozegrał jednak najlepszy mecz sezonu, notując 30 punktów i znacząco przyczyniając się do zwycięstwa swojego zespołu. Można więc przyjąć w skali tego jednego spotkania, że Beasley okazał się w roli Melo skuteczniejszy niż sam Melo.

Kolejny mało udany powrót jednej z gwiazd Thunder do byłego miasta każe poddać w wątpliwość, czy Sam Presti rzeczywiście dokonał tak jednostronnie udanych wymian jak uważano jeszcze latem. Oladipo i Sabonis oddani za George’a grają najlepszą koszykówkę w karierze i odmienili zupełnie filozofię gry w Indianie. Knicks, którzy oddali Melo za niewysoką wartość, także nie czują się raczej poszkodowani.

W tej chwili Knicks legitymują się bilansem 16-13, który daje im miejsce w playoffs. Thunder natomiast borykają się z problemami i z wynikiem 14-15 walczą o utrzymanie ósmej pozycji na zachodzie. Możliwe więc, że Knicks aż tak bardzo nie tęsknią za Melo. Inaczej ma się sytuacja w drugą stronę:

„Jak mógłbym nie tęsknić za Nowym Jorkiem? Przywiązałem się nie tylko do samego klubu, ale do miasta. To moje korzenie, stałem się jednym z miejscowych. Jestem częścią Nowego Jorku, częścią tej kultury.”

Kopiuj link do schowka