Markelle Fultz poza grą przez kolejne 3 tygodnie

20/11/2017
Injured Markelle fot. Winslow Townson/AP

Markelle Fultz, numer pierwszy tegorocznego draftu nie był dotychczas w stanie zaprezentować nam swego talentu. Jak się okazuje, chociaż wszystko idzie dobrze, a rozgrywający czyni postępy, to na boisku zobaczymy go najwcześniej za całe trzy tygodnie.

Philadelphia 76ers to zespół, nad którym ewidentnie wisi jakaś klątwa w ostatnich latach. Od rozpoczęcia słynnego już Procesu, każdy spośród ich wysoko wybieranych debiutantów w pierwszym sezonie doznawał kontuzji. Nerlens Noel, Joel Embiid, Jahlil Okafor, Ben Simmons, łącznie stracili kilkaset spotkań w barwach Philly. Do tego grona pechowców w obozie 76ers dopisać można powoli również Fultza. Markelle zmaga się bowiem z kontuzją ramienia i jak poinformował obóz Sixers, na boisku pojawi się on mniej więcej za dwa-trzy tygodnie.

Zgodnie z treścią komunikatu, Fultz czyni progres w swej rehabilitacji, a ból zaczyna ustępować, natomiast poprawie ulega stan mięśni w ramieniu zawodnika. Mimo tego za wspominane dwa lub trzy tygodnie, w zależności od reakcji organizmu, zostanie przeprowadzone kolejne badanie, które lepiej określi dokładną datę powrotu na boisko.

19-letni rozgrywający do tej pory rozegrał zaledwie 4 spotkania w lidze, jednak widać było, że nie gra w pełni swobodnie. Nie oddał w tym czasie nawet jednego rzutu zza linii trzech i generalnie unikał rzucania z wyskoku, starając się zdobywać punkty z bliskiej odległości. O tym jak poważnie ograniczył go uraz niech świadczy fakt, że Markelle musiał zmienić technikę wykonywania rzutów wolnych. 29 października zespół postanowił nie ryzykować pogorszenia sytuacji i odsunął zawodnika od składu.

Do tej pory na rozegraniu w Mieście braterskiej miłości biega Ben Simmons i wywiązuje się z tego zadania niezwykle skutecznie. Cały zespół gra najlepiej od lat i spełnia oczekiwania fanów przed sezonem. Teoretycznie dojście w pełni zdrowego gracza o takim talencie jak Fultz, powinno jedynie wzmocnić ich siłę rażenia. Jednakże z pewnością Brett Brown będzie miał niemały ból głowy, jak w pełni wykorzystać taką ilość talentu.

Kopiuj link do schowka