Mało Manu w Manu Ginobilim

26/11/2012
Manu Ginobili

Manu Ginobili /fot. Flickr

Igrzyska Olimpijskie prawdopodobnie wyssały z Argentyńczyka wszystkie koszykarskie soki. To z pewnością nieprawda, bo będziemy jeszcze zachwycali się jego euro-stepem. Bez wątpienia jednak Manu Ginobili, jak to mówią traci się w oczach z sezonu na sezon. Kontuzje, przemęczenie, również nieustępliwość, która bywa szkodliwa to wszystko sprawia, iż coraz trudniej zawodnikowi wejść w rytm sezonu regularnego. Staje się przez to sztandarowym przykładem zawodników cierpiących u schyłku kariery.

Kontuzje pleców, palców, rąk, nóg Ginobili przetestował na swoim ciele niemal wszystko, za każdym razem wracając bez marudzenia, bez zwierzania się prasie, jak to ciężko mu odnaleźć formę. Wychodził na parkiet odrabiał swoją robotę i schodził, najczęściej jako zwycięzca, ale w kluczowych momentach, zwłaszcza ostatnio, częściej jako pokonany i to nie tylko przez swojego rywala. Z drugiej strony ma 35 lat, w takim wieku nie skazuje się gracza tylko i wyłącznie na emeryturę, dlatego Manu cały czas próbuje.

Spory spadek jego możliwości obserwowaliśmy już w minionym sezonie. Ginobili wiele razy przyznawał, że jego ciało nie było do końca przygotowane na trudy związane z po-lockoutowym sezonem, gdy nawet młode gwiazdy, przez swoje roztrenowanie, łapały bardzo poważne kontuzje (Ricky Rubio, Derrick Rose, Iman Shumpert). Argentyńczyk to atleta, obrońca szybki i dynamiczny z wielkim zamiłowaniem manipulujący swoim bezpośrednim rywalem. Wielu trenerów już wykorzystuje jego unikalne wykonanie euro-stepu jako najlepsze wykorzystanie tego zwodu przy dwutakcie.

Rozgrywki 2011/2012 to tylko 34 spotkania dla Manu i statystyki na poziomie 12,9 punktu, 4,4 asysty, 3,4 zbiórki, ale za to dobra skuteczność z gry 53%; za trzy również 41%. To pokazuje, że z techniką i umiejętnościami gracza nadal wszystko w porządku. Problem pojawia się, gdy trzeba zacząć biegać, wracać do kontry, iść z kontrą, wykorzystywać zasłony wysokich. Ginobili spędzał na parkiecie ledwie 23 minuty zarówno przez ciało sponiewierane urazami, jak i zwyczajne przemęczenie bardzo napiętym terminarzem. Gregg Popovich wymaga efektywności, nie przepracowania.

[reklama]

Bardzo symptomatyczna jest jego łysina z tyłu głowy. Starsi ludzie uważają, że osoby, które mają znaczne ubytki włosów na głowie zazwyczaj są intelektualistami, bardzo dużo czasu poświęcającymi na rozmyślanie. Mądrości ludowe, których mimo wszystko nie powinniśmy lekceważyć. Ginobili to jeden z najmądrzejszych graczy, jacy kiedykolwiek biegali po parkietach NBA. Chociaż coraz częściej śmiejemy się z określenia koszykarskie IQ, to w przypadku Argentyńczyka mamy do czynienia z bardzo wysokim wskaźnikiem. Niestety zarówno jego decyzja, jak i ruchy są coraz bardziej determinowane przez jego ograniczenia.

Sezon 2012/2013 rozpoczął się dla niego od walki z odnalezieniem swojej pozycji na parkiecie. Choć doskonale zna Popa, zna Tima Duncana i Tonyego Parkera, a jego rola pozostaje taka sama to nie potrafiąc wykonywać rzeczy, do których był zdolny wcześniej czasami forsuje pewne zagrania będąc przy tym bardzo niestaranny. Traci najwięcej piłek w swoim zespole średnia 2,3 straty na mecz, chociaż Spurs są w tym elemencie 19. drużyną w lidze. Poza tym Manu notuje 10,7 punktu, 1,1 przechwytu, 3,9 asysty, 2,4 zbiórki, trafia 38% swoich rzutów i 27% za trzy, grając około 23 minut.

Lekarze w San Antonio na pewno bardzo dokładnie kontrolują organizm gracza. Po zakończeniu Igrzysk w Londynie wiele osób doradzało mu zakończenie kariery reprezentacyjnej, ale Manu nie chciał, aby ktoś decydował za niego. Nie zaprzeczył, nie potwierdził, czyli zagra w Brazylii na igrzyskach.

Michał Kajzerek @ Twitter

Kopiuj link do schowka