Ludzie z żelaza na wymarciu w NBA

15/04/2017
marcin gortat

Na łeb, na szyję poleciała liczba graczy, którzy mogą się pochwalić rozegraniem wszystkich 82 meczów w sezonie NBA. Wstyd.

Sezon regularny w NBA to istny maraton – 82 mecze, wzloty i upadki każdej drużyny, każdego zawodnika.  82 spotkania w 170 dni, czyli mecze co 2 dni… zawodnikom NBA nie jest łatwo, wcześniej też nie było, jednak jak się okazuje coraz mniej graczy pokonuje pełny dystans tego maratonu…

Skalę zjawiska w porównaniu z poprzednimi latami pokazuje poniższa tabelka:

tabelka

Skoro to coraz rzadsze zjawisko, może należy pochwalić tych graczy, którym w tym sezonie udała się ta sztuka. Są to w większości zawodnicy młodzi (14 z 17, którym to się udało, nie skończyło jeszcze 30 lat), którzy nie grają w drużynach playoffowych np. K.Towns, A.Wiggins (obaj grali ponad 37 (!) min na mecz), E. Payton czy J.Clarkson. Nie dziwi też obecność aż 3 pierwszoroczniaków:  M.Chriss, J.Murray i B.Hield. Z zawodników bardziej doświadczonych (powyżej 30 lat) mamy nieśmiertelnego Jamala Crawforda (37-latek!!!), Marcina Gortata (brawo Marcin!) i Corey’a Brewera, który zawsze i wszędzie znajdzie dla siebie czas gry.

Można zapytać, dlaczego coraz mniej graczy rozgrywa 82 spotkania?

Wydaje się, że to przez coraz częściej spotykany odpoczynek graczy, którzy z premedytacją oszczędzają siły na playoffy. Widać to zresztą po tym, którzy gracze rozegrali komplet spotkań – w gronie „iron manów” znajdziemy tylko dwóch podstawowych zawodników drużyn play-offowych: Gortata i Teague’a.

Dobrym przykładem obrazującym zjawisko jest fakt, że LeBron James nie rozegrał jeszcze ani jednego sezonu składającego się z 82 spotkań i nie wydaje się, żeby to nastąpiło… a Michael Jordan rozegrał 9 takich pełnych sezonów.

Odpoczynek przed playoffami wydaje się zrozumiały z perspektywy graczy i sztabów trenerskich, jednak  skoro zawodnicy dostają wynagrodzenie za cały sezon gry, to powinni wywiązywać się ze swoich obowiązków i starać się rozegrać wszystkie mecze. James Harden podziela tę opinię:

„Dla sztabu trenerskiego i dla fanów, szczególnie w Houston, jestem tu, aby grać”

Co prawda Hardenowi nie udało się zagrać w jednym spotkaniu w tym sezonie, jednak związane było to z chorobą i jest jak najbardziej zrozumiałe.

Odpoczynek przed playoffami sprawił, że ostatniego dnia sezonu regularnego drużyny walczące o play-offy mierzyły się z rezerwami rywali, co w pewnym sensie wypaczyło wynik rywalizacji o miejsca w postseason.

Czy NBA może coś poradzić na odpoczynek gwiazd? Wydaje się, że nawet po wprowadzeniu kar, gracze mogliby po prostu je płacić albo symulować małe kontuzje. Może jakimś wyjściem byłoby nagradzanie koszykarzy za rozegranie kompletu spotkań? Trudna kwestia… na pewno widać, że jest coraz mniej zawodników rozgrywających pełne sezony, co jest niepokojące z perspektywy fanów i komisarza ligi.

Kopiuj link do schowka