Łoziński. MVP # 2.

04/01/2018
fot. Kelley L. Cox/USA TODAY Sports

Minął grudzień więc czas na drugą edycję mojego rankingu MVP. Tak jak zawsze nie ma u mnie Cousinsa/Davisa – bez komentarza, wciąż Russa ale jeśli tak dalej pójdzie to pewnie się pojawi, nie ma Giannisa 20-16 to jeszcze za mało. Nie ma także wszystkich innych w typie Joela, Oladipo, Porzingisa, Lillarda grających dobry a nawet mega dobry basket ale ich ekipy szwendają się w okolicach 50% wygranych gier. Przepustka jest co najmniej 60% wygranych i wyraźne liderowanie w swojej drużynie. Miało być pięciu kolesi ale jest sześciu. Nie umiałem zrobić selekcji. Zapraszam.

 

6. Jimmy Butler. Tak miało właśnie wyglądać jego przejście do Wilków. W grudniu Jimmy wykręcił z Minny bilans 10-5, ogólnie są 24-15 co daje czwartą pozycję na Zachodzie i 7 w lidze. Butler spędzał na parkiecie 38,9 minuty i notował 26,5 pkt., 50,6% z gry, nędzne 28,6% za trzy, ultra 92,2% z linii, 5,5 zb., 5,3 ast., 0,4 bl., 1,9 prz., 1,5 str. Fantastyczne występy stały się chlebem powszednim: 33 pkt z LAC, 38 z Phily, 32 z Suns, 39 z Denver. Jest bardzo dobrze, zwłaszcza w 4Q i oby tak dalej. Sezon tak się prezentuje: 37,4 min., 47,3% z gry, 33,1% za trzy, 88,3% z linii, 5,3 zb., 4,9 ast., 1,9 prz., 1,9 str. i 21,8 pkt.

 

5. Kyrie Irving. Kolektyw ich siłą ale Kyrie wciąż liderem, choć jak ktoś uważa, że Horford, to ok nie ma problemu. Bilans Bostonu w grudniu to 11-6, z Irvingiem 11-5. Nadal są najlepsi na Wschodzie 31-10, choć bardzo muszą uważać na Toronto. Kyrie jechał równo, tylko dwa mecze z mniej niż 20 pkt. w liczbach to wyglądało tak 33,4 min., 49,8% z gry, 43,8% za trzy, mega ultra 93,8% z linii, 2,9 zb., 4,6 ast., 0,9 prz., 2,7 str. i 26,7 pkt. Kilka niezłych punktowo gier: 32 z Bucks, 36 z SAS, 33 z Denver. Wujek Drew nic nie stracił z swoich umiejętności poderwania drużyny z marazmu podczas meczu jak np. w trakcie mega gry z Rockets. Sezon jego to: 32,3 min., 48,6% z gry, 39,6% za trzy, 89% z linii, 3,3 zb., 4,9 ast., 1,2 prz., 2,4 str. i 24,4 pkt.

 

4. DeMar DeRozan. Człowiek z mroźnej Kanady wszedł z buta do mojego rankingu ale nie można zostać obojętnym na to co wyczynia. Bezapelacyjnie stał się wyraźnym liderem Raptorów, jego trójka to mega niespodzianka. Bilans Toronto z grudnia to bardzo dobre 11-3 (sezon 26-10 2 na wschodzie)) a DeMar grał średnio 34,4 minuty i notował 25,2 pkt., 47,4% z gry, 39% za trzy, 82,4% z linii, 4,3 zb., 5,1 ast., 1,1 prz., 1,9 str. Najlepsze mecze: 37 pkt. z Suns, 45 pkt. z Hornets. Jest ogień mimo tego, że poza halą piździ jak w kieleckim. Sezon: 34,6 min., 48,5% z gry, 36,8% za trzy (Career high), 83% z linii, 4,3 zb., 5 ast., 1,2 prz., 2,3 str. i 25,2 pkt.

 

3. James Harden. W grudniu nie było już tak kolorowo jak wcześniej. Bilans 10-5 z nim 9-5 nie jest najgorszy ale ta pięciomeczowa zadyszka osunęła Jamesa na najniższy stopień podium tak jak Rockets, którzy są trzeci w lidze – 27-9. Mimo milionów punktów jak z LAL i LAC – po 51 – zabrakło wygranych. Poza tym Paul to jednak mega wsparcie i pomoc. Liczby jak zawsze wyborne ale gorsze niż w listopadzie: 36,9 min., 45% z gry., 36,7% za trzy, 86,8% z linii, 4,7 zb., 8,1 ast., 2 prz., 4,1 str. i 33,6 pkt. Dzikie mecze były a jakże 26 pkt. i 17 ast. i 6 przechwytów z Pelikanami, 48 pkt w Portland, 40 pkt. i 11 ast. z LAL. Sezon: 33,8 min., 45,1% z gry, 39% za trzy, 86,7% z linii, 5 zb., 9,1 ast., 1,5 prz., 4,4 str. i 32,3 pkt.

 

2 LeBron James. Bronek wciąż w wybornej formie ale niewystarczającej na pierwsze miejsce. Bilans w grudniu to 9-5 – ogólnie 25-13. Wiadomo jak jest z tym panem, on gra świetnie ale może grać lepiej i będzie grał lepiej gdy zacznie się zabawa na ostro a na razie to leniuchuje trochę sobie, a trójka to leniuchuje na maksa. Mimo wszystko liczby są niesamowite: 38,1 min., 52,4%z gry, 34,6% za trzy, 80,4% z linii, 8,2 zb., 10,3 ast., 0,8 bl., 1,9 prz., 4,9 straty i 27,5 pkt. Zanotowane 5 TD w tym miesiącu, występy z matplanety też były 34 pkt. i 12 ast. z Miśkami, 32 pkt. i 11 zb. z Kings, 39 pkt. z Bucks. Oczywiście było też w ch… dużo strat. Sezon wciąż naprawdę elitarny: 37,2 min. – to drugi najniższy wynik w karierze, 55,9% z gry (Career high), 38,3% za trzy, 78,5% z linii (Career high), 8,1 zb., 9,1 ast. (Career high), 1 bl., 1,6 prz., 4,3 str. (Career high) i 27,5 pkt.

 

1 Kevin Durant. Chudy Kev daje ognia i jest pierwszy. Z Currym jest świetny, bez Currego ….też jest świetny. Generalnie KD miażdży. Grudzień to był jego miesiąc. Był jak Święty Mikołaj, który wpadł w szał i postanowił wszystkich wychłostać rózgami. Jest maszyną atakująco obronną, zniszczy Cię z dystansu, zgilotynuje wsadem a potem urwie głowę blokiem. Masakrator. Numero uno. Bilans GSW w grudniu to 13-2 (Curry grał w 4 grach). Są najlepsi w lidze zarówno praktycznie jak i teoretycznie. Ogólny bilans to 30-8. Kevinek tak zapodawał: 34,7 min., 47,8% z gry, 35,7% za trzy, 92,6% z linii – hmm?, 7,1 zb., 5,9 ast., 2,5 BLOKU, 0,8 prz., 3 str. i 27 pkt. dwa razy 4 bloki, dwa razy po 5 bloków. To że punktować umie to wiadomo ale potwierdza to czasem jak w meczu z Hornets – 35 pkt., z Detroit 36 pkt., z Dallas 36 pkt., z LAL 36 pkt., z LAL 33 pkt. Z Hornets TD 11 zb., 10 ast i 35 pkt. Nie zapominajmy, że jest królem netu. Sezon: 34,7 min., 50,1% z gry, 39% za trzy, 89,4% z linii, 7,1 zb., 5,3 ast., 2,4 bl. (Career high), 0,8 prz., 3,2 str. i 25,9 pkt. KEV MVP.

 

 

Dzięki za przeczytanie.
Do następnego.

Kopiuj link do schowka