Lillard wyraźnie nas nie lubi. – Preseason #4

12/10/2016
Lillard vs Lakers

Co tu dużo pisać. Damian jest jednym z licznych w ostatnim czasie graczy, którzy uwielbiają śrubować indywidualne statystyki na naszym zespole. Atmosfera preseason nie pomogła i znowu był dla nas bezlitosny.

W ciągu swojej czteroletniej kariery już sześciokrotnie zdobywał przeciwko nam 30 i więcej punktów. Dzisiaj zrobił to samo, a potrzebował do tego zaledwie 27 minut i 17 rzutów z gry. Robił co chciał. Jeśli miał ochotę, wchodził pod kosz i zdobywał łatwe punkty. Jednak najlepiej, a na pewno najefektowniej, rzucał z dystansu. Trafił sześć trójek z czego kilka z odległości grubo ponad metra od łuku. Trzeba przyznać, że miał ułatwione zadanie. Każdy obrońca był przykuty do bronienia rzutów dystansowych z odległości dla normalnych ludzi.

Pomijając Dame, Blazers nie byli zagrożeniem z dystansu. Bez swojego lidera rzucili zaledwie 5 trójek w 18 próbach. Niestety to samo możemy powiedzieć o sobie. O ile Nick Young zagrał kapitalne (tak, to nie jest literówka) zawody, to do poziomu Lillarda zbliżyć się nie mógł. Russell z Clarksonem zaliczyli najgorsze występy przedsezonowe. Pierwszy znowu chciał robić za czołową strzelbę drużyny. Wyszło na to, że postrzelił sam siebie, a Luke Walton jeszcze zachęcał go do wykrwawiania się na parkiecie. Nie forsował trudnych rzutów z dystansu, więc nie mogę ciągle uwierzyć, w jaki sposób nie trafił żadnej z 9 prób. Jeszcze bardziej nie podobały mi się jego ciągłe wejścia pod kosz i próby z półdystansu z przeciwnikiem na plecach. Ćwiczy te elementy od końca poprzedniego sezonu. Jest w nich naprawdę dobry, ale boję się, że przestał zauważać kolegów z drużyny. Nic nie szło, nawet nie potrafił dobrze trafić łokciem Lillarda, aby ten coś poczuł, a tylko go podkur… zmotywował do lepszej gry. O Jordanie nie będę się dużo rozpisywał. Chłopak miał słaby mecz po jednej stronie parkietu i trochę nadrabiał w obronie. Dopiero mówił, że od teraz „3” jest dla niego łatwym rzutem i od razu trafił tylko jedną próbę na skuteczności 16,6%. No cóż, taki dzień.

Miłą odmianą dla oka była za to gra pod koszem. Co prawda znowu przegraliśmy zbiórki, ale różnica była mniejsza niż z Nuggets. Dodatkowo w końcu zdobyliśmy więcej punktów od rywala w pomalowanym – mała rzecz ale trochę cieszy. Randle zrobił pierwsze double-double dla Lakers w tym preseason i ma zapały na poprawienie tej statystyki w tym roku. Juliusa dalej ponosi i wychodzą z tego głupie rzeczy jak akcja sam vs całe Portland na 40 sekund przed końcem meczu, ale usłyszał kilka słów od Luke’a i dograł grzecznie mecz do końca. W zeszłym sezonie wylatywało od razu drugim uchem, jeśli ktokolwiek w ogóle posilał się o uwagi. Poza tym wykorzystywał przewagę fizyczną nad Aminu, a także dobrze zamieniał się kryciem z guardami. Blazers grając często niskim składem nie mogli tego wykorzystać.  A nasza rosyjska wieża miała wreszcie odrobinę wytchnienia od Nurkica i jemu podobnych. Kilka razy znalazła dla siebie miejsce w ataku i nie ustępowała w obronie. Brakuje mi podań Timofeya z meczu przeciwko Kings i w dalszym ciągu zbiórek, których robi zdecydowanie za mało. Jestem pewny, że nie skończy jak Hibbert, ale dalej pragnę czegoś więcej od gracza na jego kontrakcie.

Do gry po 2 meczach nieobecności wrócił Luol Deng. Nie było widać śladu po urazie doznanym na treningu. Od początku mówiło się o krótkim występie i taki też był. Grał tylko w pierwszej połowie, ale spisał się solidnie. Turner nie był dla niego większym wyzwaniem. Zanim zagra dwukrotnie przeciwko Durantowi, przyjdzie mu zmierzyć się jeszcze raz z Rudy Gayem. Przez najbliższy tydzień dowiemy się w jakiej jest naprawdę formie, bo do tego momentu zagrał zaledwie 30 minut.

Walton, korzystając z krótszego czasu na parkiecie Denga, wykorzystał dzisiaj jednego zawodnika więcej niż ostatnio. W rotacji znalazły się minuty dla Anthony Browna, Yi Jianliana i Marcelo Huertasa, który zastąpił Calderona. Marcelo zaprezentował się najlepiej. Zdobył 11 punktów i zaliczył 5 asyst. Do tego miał najlepszy wskaźnik +/- w drużynie.

Walczy o pozycję z Hiszpanem, ale na ten moment jest dopiero trzecim rozgrywającym zespołu. Jose dostał wolne tylko dlatego, bo Luke nie uważa, aby koniecznym było eksploatowanie weterana w każdym meczu przedsezonowym. Poza tym Jose ma to, czego Walton chce od swoich obwodowych, a z czego Marcelo nie chce korzystać. Rzuca z dystansu. W całej karierze w NBA rzuca powyżej 41% zza łuku. W drugim spotkaniu przeciwko Nuggets trafił dwukrotnie z syreną na remis. Prezentuje się lepiej w obronie od Marcelo i ciężko znaleźć argumenty za Brazylijczykiem poza większą ilością efektownych asyst. Brown był… bezbarwny jak przez cały ubiegły sezon, a Yi nieco poprawił ustawianie się i zaczyna ogarniać system w jakim przyszło mu grać. Przy gorszych występach Robinsona zaczynam skłaniać się za Chińczykiem w drużynie (Zubac musi mieć na kim ćwiczyć bloki).

Kolejna relacja z meczu w piątek o wcześniejszej porze.

Kopiuj link do schowka