Dominacja Embiida, porażka Warriors, powrót Króla w Cleveland

22/11/2018
Embiid vs Davis fot. AP Photo/LAurence Kesterson

13 spotkań tej nocy w najlepszej lidze świata, w tym kilka naprawdę interesujących.

 Charlotte Hornets – Indiana Pacers: 127:109

Aż śmiesznie oglądało się to spotkanie. Kemba Walker tak strasznie absorbował defensywę Pacers, że zapominali oni o tym, że gra z nim jeszcze 4 innych gości. Walker zdobył zaledwie 16 punktów przy tylko 10 rzutach z gry, ale miał najlepsze w sezonie 11 asyst.

Sponsor serwisu

Najbardziej na tym skorzystał Jeremy Lamb i Dwayne Bacon. Ogólnie Szerszenie żądliły absurdalne 62% zza łuku. Frank Kaminsky był dzisiaj tak dobry, że rzucił więcej punktów niż we wszystkich poprzednich spotkaniach razem wziętych.

Na usprawiedliwienie Pacers – znów grali bez Oladipo, a Domantas Sabonis, który rozgrywał perfekcyjne spotkanie (7/7 z gry) w drugiej kwarcie podkręcił kostkę. Niby wrócił na parkiet, ale czysto teoretycznie.

Pacers: B. Bogdanovic – 20 (4×3), T. Young – 16, D. Sabonis – 15, D. McDermott – 15 (3×3), T. Evans – 12, A. Holiday – 11, M. Turner – 10 (7 zb., 4 bl.), D. Collison – 6, C. Joseph – 2 (7 as.), T.J. Leaf – 2, K. O’Quinn – 0, D. Reed – 0

Hornets: J. Lamb – 21 (5×3, 7 zb.), D. Bacon – 18, K. Walker – 16 (11 as.), M. Monk – 15 (3×3), C. Zeller – 15, N. Batum – 11, F. Kaminsky – 11, M. Williams – 9 (3 prz.), M. Bridges – 8, T. Parker – 3, D. Graham – 0

Źródło:Youtube.com/Rapid Highlights

Philadelpia 76ers – New Orleans Pelicans: 121:120

To był mecz! Warto obejrzeć nie tylko dla wyrównanej końcówki, ale także dla absolutnie nierównego tej nocy pojedynku między dwoma gwiazdami. Sam jestem lekko zaskoczony, ale Anthony Davis kolejną ofiarą Joela Embiida.

JoJo zdominował Davisa, serio. AD został zatrzymany na 12 punktach. Nie zagrał źle, broń Boże – 16 zbiórek, 6 asyst, 5 bloków i 5 przechwytów? Super. Ale doszło jeszcze 6 strat i przede wszystkim niemoc w obronie, bo Embiid zaliczył 31 punktów i 19 zbiórek. To jego 12 spotkanie w sezonie na poziomie 30/15. Nienormalny jakiś. Pokażcie mi obrońcę w tej lidze, który go zatrzyma.

Oczywiście, Joel mógł to wszystko spieprzyć, kiedy faulował Davisa przy trójce w końcówce, ale Anthony spudłował ostatni rzut wolny i Szóstki wygrały jednym punktem.

Nie można pominąć świetnego meczu Bena Simmonsa, a po przeciwnej stronie panów Holiday, Moore czy Randle. Sixers grali de facto bez Redicka (0/7 zza łuku), a i Butler bez polotu.

Pelicans: J. Holiday – 30 (10 as., 5 st.), E. Moore – 30 (3×3), J. Randle – 22 (10 zb.), N. Mirotic – 13 (13 zb.), A. Davis – 12 (16 zb., 6 as., 5 prz., 5 bl., 6 st.), D. Miller – 6, W. Johnson – 5, F. Jackson – 2, J. Okafor – 0, I. Clark – 0

76ers: J. Embiid – 31 (19 zb., 7 st.), B. Simmons – 22 (8 zb., 7 as., 6 st.), L. Shamet – 15 (4×3), W. Chandler – 13, J. Redick – 13, J. Butler – 13 (3 prz.), M. Muscala – 7, T.J. McConnell – 3, A. Johnson – 2, F. Korkmaz – 2

Źródło:Youtube.com/Rapid Highlights

Boston Celtics – New York Knicks: 109:117

Mówiliśmy trochę o kryzysie Warriors? Trzeba więcej zacząć mówić o kryzysie w Celtics. Boston dzisiaj dostał po dupie od Nowego Jorku, pozwalając się pobić Treyowi Burke’owi i Noah Vonlehowi. Are you kidding me? Jak źle było? Ano tak, że na Celtów buczeli ich kibice:

Knicks prowadzili do przerwy 16 punktami. W pewnym momencie przewaga wynosiła nawet 26 punktów. W końcówce Boston dorwał jeszcze NYK, lecz Trey Burke pozbawił ich nadziei dwukrotnie.

W Celtics jedynie Kyrie, który uwielbia Madison Square Garden i Morris, który jest w formie zagrali dobrze. Boston z bilansem 9-9 jest na 8 miejscu w konferencji. Do faworytów to oni na razie nie należą.

Knicks: T. Burke – 29 (4×3, 11 as.), T. Hardaway Jr. – 21 (4×3, 7 st.), N. Vonleh – 16 (10 zb., 3 bl.), K. Knox – 11 (9 zb.), E. Kanter – 10 (10 zb.), M. Robinson – 8 (6 bl.), A. Trier – 8, F. Ntilikina – 6, E. Mudiay – 5, M. Hezonja – 3

Celtics: K. Irving – 22 (13 as., 3 prz.), M. Morris – 21 (3×3, 8 zb.), A. Horford – 19 (7 zb., 5 as., 3 bl.), G. Hayward – 19 (7 zb.), J. Tatum – 15 (8 zb.), J. Brown – 11, M. Smart – 2, A. Baynes – 0, D. Theis – 0, T. Rozier – 0

Źródło:Youtube.com/Rapid Highlights

Atlanta Hawks – Toronto Raptors: 108:124

Po wczorajszych emocjach w meczu Toronto, dzisiaj Raptors postanowili odetchnąć i zagrać spokojniej. Nie przegrywali ani razu, a w obliczu odpoczynku Kawhi Leonarda, do pracy zabrał się Lowry, który odpalił triple-double przy aż 17 asystach.

Historią meczu był jednak Vince Carter, który dosłownie w ostatniej chwili przekroczył granicę 25 tysięcy punktów w NBA. Zrobił to, a jakże, wsadem:

Oczywiście, koledzy robili wszystko, żeby pomóc mu pobić tą granicę w dzisiejszym meczu, ale Vince i tak był zadowolony. Kto by nie był.

Raptors: J. Valanciunas – 24 (13 zb.), P. Siakam – 22, K. Lowry – 21 (3×3, 12 zb., 17 as.), S. Ibaka – 19 (9 zb.), F. VanVleet – 11 (6 as.), D. Green – 6, D. Wright – 6, C. Boucher – 5, J. Loyd – 4, G. Monroe – 3, L. Brown – 3, M. Richardson – 0

Hawks: J. Lin – 26 (4×3), V. Carter – 14, T. Prince – 12, K. Huerter – 10, K. Bazemore – 8, D. Bembry – 7, M. Plumlee – 7, T. Young – 6 (5 as.), J. Collins – 6, J. Anderson – 6, D. Dedmon – 4 (7 zb., 3 prz.), T. Dorsey – 2

Źródło:Youtube.com/Real Highlights

Cleveland Cavaliers – Los Angeles Lakers: 105:109

Kolejna już odsłona Powrotu Króla. Tym razem znacznie przyjemniejsza niż kilka lat temu w uniformie Miami. LeBron dostał owację na stojąco, było przygotowane video i w ogóle piękna noc, bo nawet Cavaliers zagrali w koszykówkę.

I to zagrali naprawdę dobrze, aż szkoda, że nie wygrali. W pierwszej połowie nie popełnili żadnej straty. Mimo gry w osłabieniu (nie ma przecież Love’a, czy Hilla) mieli dwóch graczy na poziomie 20 punktów (LAL mieli jednego) i prowadzili w czwartej kwarcie.

Niestety dla nich, LBJ już gra dla przeciwników i przy stanie 99-91 dla Cavs, James miał udział w 11 kolejnych punktach drużyny, co odwróciło losy spotkania. Kyle Korver mógł jeszcze doprowadzić do dogrywki, ale jego trójka nie dotarła do celu. Przy okazji – Lonzo Ball drugim najlepszym strzelcem Lakers dzisiaj.

Lakers: L. James – 32 (14 zb., 7 as.), L. Ball – 15 (7 zb., 6 as.), B. Ingram – 14, K. Caldwell-Pope – 13 (3×3), K. Kuzma – 12, J. McGee – 12 (3 bl.), T. Chandler – 4, J. Hart – 4 (3 bl.), L. Stephenson – 3

Cavaliers: C. Osman – 21 (5×3, 7 zb.), J. Clarkson – 20 (4×3, 5 as.), T. Thompson – 14 (15 zb.), C. Sexton – 12, R. Hood – 9, K. Korver – 9 (3×3), D. Nwaba – 7, L. Nance Jr. – 7 (9 zb., 5 as.), A. Harrison – 6

Źródło:Youtube.com/Rapid Highlights

Minnesota Timberwolves – Denver Nuggets: 101:103

Minnesota lepiej punktowała w trzech kwartach tego spotkania, a i tak przegrała mecz. W trzeciej ćwiartce bowiem, Nuggets wymusili siedem strat i zatrzymali rywali na skuteczności 5/19. Sami rzucili w tej części spotkania 35 punktów i to ustawiło wynik.

Minny było w stanie zrobić jeszcze run pod tytułem 12-0 w czwartej kwarcie, ale Paul Millsap ze szwami na twarzy pogrążył ich ostatecznie. Tak de facto, to tą serię punktową zrobili rezerwowi – Derrick Rose i Dario Saric.

Jokic pokazał, że nawet bez dużej ilości punktów jest absolutnie kluczowy – dzisiaj blisko kolejnego triple double. Joker przewodzi Bryłkom w punktach, zbiórkach, asystach i przechwytach. Tylko LeBron James może powiedzieć podobnie.

Aha, nie trzeba Jimmy’ego Butlera, żeby Wiggins pozostawał w cieniu. Robert Covington też wystarczy.

Nuggets: P. Millsap – 25 (5 prz.), J. Murray – 18 (4×3), G. Harris – 17, M. Beasley – 11 (3×3), M. Morris – 9, J. Hernangomez – 8, N. Jokic – 7 (12 zb., 10 as.), T. Lyles – 4, M. Plumlee – 4 (7 as., 3 prz.)

Timberwolves: K. Towns – 22 (7 zb., 6 st.), D. Rose – 20, R. Covington – 16 (4×3), A. Wiggins – 13, D. Saric – 12 (7 zb.), T. Gibson – 7, J. Teague – 7 (8 as.), T. Jones – 4, A. Tolliver – 0, G. Dieng – 0 (7 zb., 3 bl.)

Źródło:Youtube.com/Fox Sports North

Houston Rockets – Detroit Pistons: 126:124

Zacięte spotkanie z absolutnie szaloną końcówką, gdzie Blake Griffin mógł i prawie został bohaterem, ale przegrał. Po części z Jamesem Hardenem i obroną Rockets, a po części z samym sobą.

Na pięć minut do końca Houston prowadzili 14 punktami, ale Griffin nagle wypił magiczny napój i trafił 5 trójek, aby ograniczyć stratę do 4 punktów na 90 sekund przed końcem. Niestety później wszechświat musiał wyrównać rachunki i Blake najpierw stracił piłkę, a następnie faulował w ataku i James Harden wyjaśnił mecz na linii osobistych.

Broda zagrał najlepiej w tym sezonie na 43 punkty (z tego 19 z linii osobistych), podobnie jak Capela, który miał 27 pkt i 15 zbiórek. W Pistons przewidywalnie do bólu – poza parą Griffin/Drummond znikome wsparcie, dlatego gdyby nie szaleństwa Blake’a mecz przeszedłby bez większego echa. Niemniej jednak warto obejrzeć chociaż samą czwartą kwartę. I jeszcze to:

Pistons: B. Griffin – 37 (6×3, 11 zb., 9 st.), A. Drummond – 20 (11 zb.), L. Galloway – 13 (4×3), I. Smith – 11, S. Johnson – 10, R. Jackson – 9, R. Bullock – 8 (6 as., 3 prz.), G. Robinson III – 6, Z. Pachulia – 6, J. Leuer – 4, J. Calderon – 0

Rockets: J. Harden – 43 (4×3, 7 zb., 9 as., 4 prz., 6 st.), C. Capela – 27 (15 zb., 4 bl.), C. Paul – 20 (7 as.), J. Ennis III – 14 (3×3), E. Gordon – 7, P. Tucker – 6, G. Green – 6, I. Hartenstein – 3, G. Clark – 0

Źródło:Youtube.com/MLG Highlights

Chicago Bulls – Phoenix Suns: 124:116

Nie sądziłem, że kiedyś to się wydarzy, ale jednak – Jabari Parker zagrał świetny mecz i głównie dzięki niemu Byki wygrały. Otarł się o triple double i razem z Zachem LaVine poprowadził Chicago do zwycięstwa.

Mecz, jak to najczęściej bywa w przypadku młodych drużyn, nie wyróżniał się obroną – dość powiedzieć, że Bulls rzucali ze skutecznością niemal 57% z gry, a goście pokroju Arcidiacono i Blakeneya mieli po 14 punktów. Oczywiście należy oddać Bykom, że zagrały chyba najlepszy ofensywnie mecz w tym sezonie, ale gdyby Suns chociaż markowali obronę, nie byłoby tak łatwo.

Lauri Markkanen miał swój “najlepszy kondycyjnie” trening od początku sezonu. Czyli, że może być blisko powrotu, ale może też wcale nie.

Suns: D. Booker – 23 (6 as., 3 prz., 6 st.), T.J. Warren – 21, D. Ayton – 18 (12 zb., 5 as.), J. Crawford – 16, R. Holmes – 14, T. Ariza – 9 (3×3), I. Canaan – 6 (6 as.), M. Bridges – 5 (3 prz.), J. Jackson – 4

Bulls: Z. LaVine – 29 (6 as.), J. Parker – 20 (13 zb., 8 as.), W. Carter Jr. – 14, R. Arcidiacono – 14 (4×3), A. Blakeney – 14, J. Holiday – 11 (3×3), S. Harrison – 9, R. Lopez – 6, C. Felicio – 4, C. Payne – 3

Źródło:Youtube.com/Fox Sports Arizona

Milwaukee Bucks – Portland Trail Blazers: 143:100

Bucks wykorzystali zmęczenie Blazers i rzucili się im do gardła, prowadząc z każdą kwartą coraz bardziej i rozstrzygając to spotkanie w 24 minuty. Na starcie czwartej prowadzili już 30 punktami. Zakończyło się 43-punktową masakrą.

Giannis otarł się o prawdziwie potężne triple-double, a i reszta drużyny stanęła na odpowiednim poziomie. Bucks w swojej nowej hali przegrali tylko jeden mecz. Blazers zepsuli wieczór trenerowi Stottsowi, który mógł osiągnąć zwycięstwo numer 400 na ławce. Powinno się udać w następnym meczu z Warriors.

Trail Blazers: D. Lillard – 22 (5 as.), C. McCollum – 22, J. Nurkic – 16, Z. Collins – 8, M. Leonard – 6, N. Stauskas – 5, W. Baldwin IV – 5, A. Aminu – 4 (9 zb.), E. Turner – 4, M. Harkless – 2, J. Layman – 2, A. Simons – 2, C. Swanigan – 2

Bucks: G. Antetokounmpo – 33 (16 zb., 9 as., 3 prz.), K. Middleton – 21 (7 zb.), E. Bledsoe – 16 (5 as.), M. Brogdon – 16, T. Maker – 11 (3×3, 8 zb.), C. Wood – 11, S. Brown – 9, T. Snell – 9, J. Morris – 7, P. Connaughton – 5, B. Lopez – 3, M. Dellavedova – 2, E. Ilyasova – 0

Źródło:Youtube.com/True Blazer Fan

San Antonio Spurs – Memphis Grizzlies: 103:104

Spurs przegrywali przez większość spotkania, ale w końcówce doszli swoich rywali, głównie za sprawą popisów pary Gay&Aldridge. Kolejne spotkanie z zaciętą końcówką – DeRozan trafia fadeaway na 1,2 sekundy przed końcem.

Następne Marc Gasol wymusza faul Rudy’ego Gaya, trafia oba wolne i zostawia na zegarze 0,7 sekundy do końca. W ostatniej akcji fauluje? Aldridge’a przy trójce, sędziowie nie gwizdają i Miśki zwycięskie. Sami oceńcie – z tej perspektywy dla mnie wygląda jak faul:

Spurs sami są sobie winni – jeśli pozwalasz Grizzlies nie słynących ze świetnego ataku rzucać 54% z gry w pierwszej połowie to czego się spodziewasz?

Grizzlies: M. Conley – 30 (3×3, 9 as.), M. Gasol – 20 (10 zb.), J. Green – 12, O. Casspi – 11, J. Jackson Jr. – 9, K. Anderson – 9 (9 zb.), M. Brooks – 6, G. Temple – 4, W. Selden – 2, S. Mack – 1

Spurs: D. DeRozan – 24 (5 as., 5 st.), R. Gay – 21 (8 zb.), L. Aldridge – 19 (11 zb.), P. Mills – 15 (3×3), D. Bertans – 8, D. Cunningham – 7, B. Forbes – 6, J. Poeltl – 2, M. Belinelli – 1, D. White – 0, Q. Pondexter – 0

Źródło:Youtube.com/Real Highlights

Dallas Mavericks – Brooklyn Nets: 119:113

Dirk Nowitzki otrzymał klucze do miasta Dallas. Niestety nie pojawił się tej nocy na parkiecie, lecz jego koledzy postanowili nie psuć mu tego święta i wygrali.

Jak mi jest szkoda w tym sezonie Mavericks – grając na Wschodzie, byłbym praktycznie pewien, że zagoszczą w playoffs. Na Zachodzie, to raczej karkołomna misja, ale tanio skóry nie sprzedadzą – 5 zwycięstwo w 6 meczach i już prawie mają bilans na poziomie 50%.

Autorami zwycięstwa byli Luka Doncic (ogólnie kolejny dobry mecz) Devin Harris (8 punktów z rzędu przy remisie w czwartej kwarcie) i Harrison Barnes (28 punktów, 5 trójek w tym jeden dagger na niespełna minutę do końca).

Nets: A. Crabbe – 27 (7×3), S. Dinwiddie – 19 (7 as.), D. Russell – 17 (3×3), E. Davis – 17 (9 zb.), R. Hollis-Jefferson – 9 (8 zb.), J. Harris – 8, S. Napier – 8, J. Allen – 6, J. Dudley – 2, D. Carroll – 0

Mavericks: H. Barnes – 28 (5×3), L. Doncic – 21 (9 zb.), D. Harris – 18 (4 prz.), J.J. Barea – 18 (7 as.), D. Jordan – 12 (14 zb.), M. Kleber – 11, D. Finney-Smith – 5, D. Smith Jr. – 4, S. Mejri – 2, R. Broekhoff – 0

Źródło:Youtube.com/House of Highlights

Utah Jazz – Sacramento Kings: 110:119

Nie jest dobrze w Bostonie, nie jest także dobrze w Utah. Nie chodzi tutaj nawet o kolejną porażkę – Kings nie są przecież w tym roku chłopcem do bicia. Chodzi o to, że ich defensywna kotwica i Obrońca Roku został zniszczony przez Williego Cauley-Steina. 

Kluczem do zwycięstwa była czwarta kwarta – jakby odwróciły się role tych drużyn. W obliczu wyrównanego spotkania to nie Jazz docisnęli pedał gazu, a Kings się udławili. Było odwrotnie. 16-1 w przeciągu kilku minut ostatniej ćwiartki i z wyrównanego meczu zrobił się spacerek.

Co prawda Mitchell dał jeszcze sygnał do ataku, ale dzisiaj był strasznie osamotniony. Odwrotnie wyglądało to w Kings, gdzie punktowali praktycznie wszyscy. 

Jak bardzo podupadła obrona Jazz? Tak bardzo:

Kings: W. Cauley-Stein – 23 (7 zb.), N. Bjelica – 18 (3×3, 7 zb.), B. Bogdanovic – 18 (3×3), D. Fox – 17 (7 zb., 13 as.), I. Shumpert – 12, M. Bagley III – 11, B. Hield – 10 (7 zb.), J. Jackson – 6, H. Giles – 2, F. Mason III – 2

Jazz: D. Mitchell – 35 (4×3), J. Crowder – 16, R. Gobert – 13 (15 zb.), R. Rubio – 13 (3×3, 7 as.), J. Ingles – 12 (7 as.), D. Favors – 8 (12 zb.), A. Burks – 7, D. Exum – 4, R. O’Neale – 2, R. Neto – 0

Źródło:Youtube.com/Sacramento Kings

Golden State Warriors – Oklahoma City Thunder:

Russell Westbrook zaliczył pierwsze triple-double w sezonie. Na złe skuteczności, ale kto by tam to liczył. Ważne, że zwycięstwo było niezagrożone przez praktycznie cały mecz.

Pomogli mu w tym wymiernie Paul George i Steven Adams. Ta trójka przyczyniła się do 4 porażki z rzędu Warriors. To pierwszy taki przypadek od prawie 6 lat.

A kalendarz nie rozpieszcza – następne spotkania to Blazers i Kings,w których zabraknie dalej Curry’ego. Pod jego nieobecność znów rządzili Durant i Thompson i znów nie miało to najmniejszego przełożenia na wynik.

Debiutant Thunder, Hamidou Diallo musiał opuścić halę na noszach po groźnie wyglądającym upadku. Nie wiadomo na razie jak poważny będzie to uraz.

Thunder: D. Schroder – 32 (5×3), P. George – 25 (4×3, 9 zb., 5 as.), S. Adams – 20 (11 zb.), J. Grant – 14 (11 zb.), R. Westbrook – 11 (11 zb., 13 as.), T. Luwawu-Cabarrot – 8, D. Burton – 6, N. Noel – 4, H. Diallo – 3, A. Nader – 0, T. Ferguson – 0, P. Patterson – 0

Warriors: K. Durant – 27 (14 zb., 3 bl., 6 st.), K. Thompson – 27 (3×3), D. Lee – 13, Q. Cook – 7 (6 as.), A. Iguodala – 6, J. Bell – 5, D. Jones – 4 (3 bl.), K. Looney – 4 (9 zb.), S. Livingston – 2, J. Jerebko – 0 (7 zb.), J. Evans – 0

Źródło:Youtube.com/MLG Highlights

Kopiuj link do schowka