Kyrie Irving zgolił brodę

21/08/2017
Kyrie Irving fot. Getty Images

Kyrie Irving jest gotowy na dużą życiową zmianę i sygnalizuje to małą zmianą… która jednak zupełnie zbija z tropu.

Kyrie Irving to nie James Harden – jego broda nie jest pierwszą, drugą i trzecią rzeczą, na którą zwracasz uwagę patrząc na niego. Mimo wszystko Kyrie zaczął zapuszczać brodę już w sezonie debiutanckim i przez ostatnie ponad pięć lat nie wiedzieliśmy go bez zarostu.

Do dziś.

Często jest tak, że gdy ludzie chcą coś zmienić w swoim życiu, zaczynają od zmiany wyglądu.

Kyrie Irving zdecydował się tego lata na bardzo dramatyczną zmianę zawodową – zażądał transferu, odcinając się nieco od gościa, który do tej pory uchodził za jego mentora. W takiej sytuacji zgolenie brody wydaje się decyzją potwierdzającą dużą chęć rozpoczęcia nowego rozdziału.

Piszę jednak o tym głównie dlatego, że Kyrie Irving bez brody wygląda mimo wszystko dziwnie (oraz dlatego, że sezon ogórkowy daje w kość…).

Jego zarost nie był jakiś obfity, a jednak bez niego wygląda nago i jakoś tak inaczej. Gdyby zobaczył poniższe zdjęcie bez kontekstu, mógłbym w pierwszej chwili nie poznać gościa stojącego po lewej stronie (bo Mario Westa poznam wszędzie)…

Najpierw wąs Stevena Adamsa, teraz broda Kyrie’ego Irvinga. To brutalny offseason dla kultowych elementów zarostu koszykarzy NBA…

Kopiuj link do schowka