Kobe pozostaje chorobliwie ambitny

08/11/2017
fot. Samuel Onier

Kobe Bryant to niewątpliwie jeden z najwybitniejszych graczy ever. Ten status osiągnął jednak, jak powszechnie wiadomo, nie tylko niebywałym talentem, ale przede wszystkim niezwykłą ambicją i pracowitością, które wielokrotnie wyglądały wręcz obsesyjnie. W ostatnim wywiadzie udowodnił, że tej mentalności nie zatracił na emeryturze.

Lista osiągnięć Black Mamby jest niezwykle długa i nie ma sensu przytaczać jej tutaj po raz kolejny, gdyż wszyscy mniej lub bardziej, zdają sobie sprawę jak wielkim graczem był Kobe. Również jego chęć do rywalizacji i zaciekłość w dążeniu do celu są raczej powszechnie znane. Nie powinno zatem dziwić, że pomimo tych wybitnych osiągnięć, Bryant pozostaje niezaspokojony i szuka nowych wyzwań. Już w trakcie kariery Kobe poza kontraktami sponsorskimi rozpoczynał różne działalności, które miały zabezpieczyć jego finanse. Teraz, gdy nie pochłaniają go kolejne rozgrywki, KB24 rozwija swoje interesy i przejawia w nich dokładnie to samo podejście, co na boisku.

„Jeśli za dwadzieścia lat spojrzę na swoje życie i powiem: granie w koszykówkę jest najlepszą rzeczą jakiej dokonałem w życiu, to znaczy, że poniosłem porażkę. To jest bardzo prosta misja, bardzo prosty cel. Nadchodzące 20 lat ma być lepsze, niż moje ostatnie 20 lat. To prosta sprawa i  właśnie to mnie motywuje.”

Takie podejście jest typowe dla Bryanta. Przecież zaraz po zakończeniu kariery obwieścił, że chce zostać drugim w historii sportowcem-miliarderem. Do tej pory, udało się to jedynie Jordanowi. Wciąż jednak niejako puszczenie w niepamięć swych sukcesów i rozpoczęcie całkowicie nowej ścieżki z tym samym uporem jest trudne i ryzykowne, czego świadom jest Black Mamba:

„Moją misją jest zapomnieć o tym co było i skupić się jedynie na budowie nowej przyszłości, a to jest bardzo, bardzo trudne. Dwadzieścia lat kariery. Dziedzictwo. Kobe Bryant. Naturalnie, najłatwiejszą rzeczą byłaby budowa właśnie na tym fundamencie. Trudną rzeczą jest puścić to w niepamięć i skupić się na budowie studia, firmy o pewnej wartości. Skupić się na przyszłości, a to wymaga wiele odwagi, bo co jeśli to się nie uda? Zawsze łatwiej jest opierać się na tym co już się osiągnęło. Ale ja tak nie robię. Ja idę na przód i największe wyzwanie dopiero przede mną.”

Z takim podejściem wcale się nie zdziwię, jeśli Kobe-biznesmen odniesie równie wielki sukces, co Kobe-koszykarz.

Kopiuj link do schowka